Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 16 kwietnia 2026 22:14
Reklama
Reklama
Chcą asfaltować leśne dukty

POWIAT RADZYŃSKI: Mieszkańcy chcą drogi przez las. Burmistrz ostrzega przed kosztami

Czemierniccy radni z Bełcząca chcą, by gmina odzyskała od nadleśnictwa drogę przez las, prowadzącą do gminy Ostrówek w sąsiednim powiecie lubartowskim. Zobligowali burmistrza do zbadania sprawy, ten ma jednak wątpliwości i ostrzega w sprawie kosztów.
POWIAT RADZYŃSKI: Mieszkańcy chcą drogi przez las. Burmistrz ostrzega przed kosztami
Czemierniccy radni z Bełcząca chcą, by gmina odzyskała od nadleśnictwa drogę przez las. Burmistrz ma wątpliwości i ostrzega w sprawie kosztów

Źródło: czemierniki.posiedzenia.pl/screen

Radni poruszali sprawę na ostatnich sesjach. Przygotowując wniosek o scalenie gruntów leśnych, chcieliby odzyskać od Nadleśnictwa Lubartów leśną drogę łączącą gminę Czemierniki z gminą Ostrówek w pow. lubartowskim. Radni z Bełcząca argumentują, że trasa jest przez miejscowych mocno uczęszczana, a stan drogi jest zły. -  Gdyby było przeprowadzone scalenie gruntów, no to przy tym scaleniu robi się drogi. Więc o co chodzi? Chodzi o to, ze gdy takie drogi mamy przekazane, to nie będzie można je zrobić – argumentuje radny Eugeniusz Latek. Kolegę z Bełcząca wspiera w zabiegach o odzyskanie drogi przez las radna z tej miejscowości. 

- Trzeba też patrzeć pod kątem, że na przykład ta droga do Zawady, to jest odcinek może 500 metrów, ja go nie mierzyłam. I ten odcinek naprawdę warto by było pokryć asfaltem, bo tam jest bardzo duży ruch. Druga sprawa, że cały 3-kilometrowy odcinek przez las, by nam skrócił dojazd do drogi powiatowej – wskazuje radna Janina Błaszczak. - Chodzi nam o to, żeby po prostu były drogi i będzie to sukces wszystkich nas.

Drogi w lesie, albo w gminie

Burmistrz Arkadiusz Filipek nie kryje swego sceptycyzmu, co do koncepcji budowy asfaltówki przez las. - Czy my na pewno chcemy przejąć z powrotem te drogi. To  jest trzykilometrowy odcinek. To dosyć długa i szeroka droga. Nawet jeżeli po scaleniu były pieniądze na drogi, to ta droga zabrałaby wszystkie pieniądze przeznaczone na remonty. Wtedy nie byłoby remontów w miejscowości Bełcząc, tylko by była jedna droga wyremontowana w lesie, której zasadność uważam, nie byłaby za duża – twierdzi burmistrz. 

Widzi też inne zagrożenia, które mogą odbić się finansowo na gminie. - Jak my odzyskamy tę drogę, a nie daj Boże do scalenia nie dojdzie, albo w scaleniu nie będzie pieniędzy na remont dróg, to zostaniemy z tą drogą już na zawsze. I my będziemy wtedy ją remontować, modernizować i utrzymywać – wskazuje.  Przypomniał radnym, że rada gminy oddała niegdyś drogę nadleśnictwu, bo nie była ona w zainteresowaniu samorządu.  - Nie inwestowalibyśmy w tą drogę. Nadleśnictwo z  wnioskiem do nas wystąpiło. Zobowiązało się tą drogę utrzymywać, poszerzyć i spowodować, że ta droga była przejezdna – przypomina burmistrz. 

Nie ma jego zgody na takie zarządzanie gminą, gdzie robi się drogi w lesie, a nie tam, gdzie mieszkają ludzie. 

 Dla mnie i dla rady zawsze ważniejsze są drogi tam, gdzie mieszkają ludzie. Zgadzacie się państwo ze mną? A nie droga w lesie, przez którą może mieszkaniec dwa razy w roku przejedzie, albo i nie – podkreśla Arkadiusz Filipek.

Radni naciskają

Temat dla radnych z Bełcząca jest jednak na tyle ważki, że po dyskusji w lutym, do tematu wrócili w marcu. - Jakie uzgodnienia zostały poczynione z nadleśnictwem odnośnie darowizny dróg w lesie. Czy są już jakieś konkretne informacje? – dopytywała radna Błaszczak. Burmistrz przyznał, że z Nadleśnictwem Lubartów kontaktował się zaraz po lutowej debacie na sesji. - Pan nadleśniczy musi skontaktować się ze swoją centralą w celu wyjaśnienia jakby to się miało odbywać, czy tą drogę są w stanie oddać – poinformował radnych. 

Radny Latek w kwestii drogi nie zamierza odstąpić. 

– Panie burmistrzu chodzi o przynajmniej jeden odcinek, niecały kilometr, łączący z sąsiednią gminą Bełcząca-Zawada – wskazywał, czym wprowadził burmistrza w nieskrywane zdziwienie. 

– A tutaj to już w ogóle nie widzę zasadności. To komu my zrobimy przyjemność, naszym mieszkańcom czy mieszkańcom Zawady? Ale to nic. Dowiemy się czy jest w ogóle możliwość i wtedy radni zdecydują – zaznaczył Arkadiusz Filipek. 

Jeśli okaże się, że droga leśna jest do wzięcia przez samorząd, to radni Czemiernik przede wszystkim będą musieli rozważyć kwestie, o których mówił burmistrz podczas lutowej dyskusji na ten temat. - Nadleśnictwo nie da już wtedy ani grosza na tę drogę, skoro żeśmy ja zabrali. Po drugie, podejrzewam, ze nawet jak pieniądze będą, to nikt nie wybuduje drogi asfaltowej w lesie, bo te czasy się skończyły. A jeżeli nawet by ktoś wybudował drogę asfaltową, czego nie zakładam, to nie wybuduje drogi jak dziewiętnastka, z podbudową, gdzie samochody 40-tonowe mogą jeździć. Nadleśnictwo chętnie skorzysta z tej drogi, którą my sobie wybudujemy, tylko co będzie za pół roku? 10 centymetrów tej drogi nie będzie. Kto ją będzie remontował? Gmina. Gmina będzie miała problem – ostrzegł radnych burmistrz.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama