Podlasie do meczu z rezerwami Cracovii przystąpiło bez swojego najlepszego strzelca, kontuzjowanego Jarosława Kosieradzkiego.
Pierwszy strzał na bramkę oddał z ponad szesnastu metrów Michał Grochowski. Piłka jednak minęła światło bramki. W rewanżu goście oddali dwa strzały na bramkę Oskara Jeża. Najpierw z rzutu wolnego z dwudziestu metrów Wiktor Żołądź uderzył prosto w mur, potem dobijał Adam Wierzbicki – mocno, ale niecelnie. Po chwili znowu było gorąco pod bramką Jeża, na szczęście piłka znalazła się w rękawicach bialskiego bramkarza.
W 7. minucie Adrian Wnuk przejął piłkę przed polem karnym Cracovii i podał do Grochowskiego, który strzelił na bramkę rywali, ale prosto w bramkarza Konrada Cymerysa. W 15. minucie, po rzucie rożnym, Tomasz Andrzejuk uderzył „soczyście”, jednak piłka otarła się o obrońcę i wyszła na róg. Cztery minuty później, po strzale Jana Mroza, bramkarz Cracovii końcówkami palców wybił piłkę na róg. Kilka minut później na strzał z dystansu zdecydował się Grochowski, ale na posterunku był Cymerys.
W 29. minucie Podlasie przeprowadziło ładną akcję zespołową, której efekt był jednak tylko rzutem rożnym. Kilka minut później strzał Wnuka zablokowali obrońcy i piłka wyszła na róg. W 35. minucie w polu karnym Cracovii przewrócił się Dmytro Kopytov. Zdaniem bialczan był faulowany, niestety odmiennego zdania był sędzia tego spotkania. W 43. minucie z osiemnastu metrów rzut wolny wykonywał Ramil Mustafaev – zagrał precyzyjnie, ale Jeż nie dał się zaskoczyć.
Sędzia doliczył jedną minutę do regulaminowego czasu pierwszej połowy. Nic jednak nie wydarzyło się w tym okresie, co miałoby wpływ na wydarzenia na boisku. W pierwszej połowie gospodarze byli aktywniejsi, ale bez efektu bramkowego.
Druga połowa zaczęła się od groźnej sytuacji pod bramką Cracovii. Piłkę głową zagrywał Wnuk, ale nie trafił w bramkę. W 50. minucie gospodarze domagali się odgwizdania zagrania ręką w polu karnym jednego z obrońców Cracovii. „Niewzruszony” gwizdek arbitra jednak milczał. Sześć minut później na solową akcję zdecydował się Mustafaev, jednak poza udanym slalomem między zawodnikami niczym więcej nie zagroził Podlasiu.
W 63. minucie na solową akcję z lewej strony boiska zdecydował się Mróz. Swoją akcję zakończył minimalnie niecelnym strzałem. W 78. minucie Wnuk zagrał wrzutkę prosto na głowę Dominika Malugi. Piłka wylądowała w siatce bramki Cymerysa. Po chwili mogło być 2:0, jednak piłka zagrana instynktownie przez jednego z bialczan przeleciała nad bramką.
W 84. minucie dużą pobłażliwością wykazał się sędzia, karząc Tomasza Walaszka tylko żółtą kartką za ewidentne, z premedytacją, uderzenie w twarz Wnuka. W 89. minucie z ostrego kąta strzelał Kacper Jakóbczyk, niestety piłka nie znalazła drogi do bramki Cracovii. Sędzia doliczył cztery minuty. W doliczonym czasie gry Wnuk podwyższył wynik na 2:0.
Podlasie wygrało – była to jak najbardziej zasłużona wygrana. Pierwsza tej wiosny przed własną publicznością. To trzeci mecz bez porażki z rzędu i szósty u siebie w wykonaniu naszej ekipy w III lidze. Za tydzień bialczanie udadzą się do Lubaczowa, gdzie zmierzą się z tamtejszą Pogonią-Sokołem.
Maciej Oleksiuk, trener Podlasia Biała Podlaska
- Zdawałem sobie sprawę, że musimy ten mecz wygrać – i tak też się stało. Spotkania z drugimi drużynami klubów ekstraklasy nigdy nie są łatwe, ponieważ występują w nich jakościowi, perspektywiczni, młodzi zawodnicy. Zagraliśmy dobry mecz, mieliśmy bardzo dogodne sytuacje, by prowadzić do przerwy. Tak się jednak nie stało, lecz dalej konsekwentnie robiliśmy swoje i cierpliwie dążyliśmy do zdobycia gola. Udało się to dwukrotnie i cieszymy się z w pełni zasłużonego zwycięstwa. Gratulacje dla chłopaków!
Napisz komentarz
Komentarze