Przypomnijmy, że dzień wcześniej na trasę wyjechał już pierwszy samochód – Mercedes-Benz W124 z Mirosławem i Kamilą Pilipiukami na pokładzie. Dziś przyszedł czas na resztę ekipy zainicjowanej przez Tomasza Denickiego z Kolejowego Serwisu Mobilnego.
W Murawcu od wczesnych godzin porannych panował niesamowity ruch. Mieszkańcy wsi przybyli, by życzyć bezpiecznej drogi i podziwiać klasyki motoryzacji: potężnego Daewoo Lublina II, terenowego Honkera, kultowego Volkswagena Golfa II oraz pięknego Volkswagena Transportera.
Obejrzyj galerię zdjęć z wyjazdu ekipy na Rajd Koguta:
Najważniejsza i najbardziej wzruszająca była jednak obecność tych, dla których ta cała logistyczna machina ruszyła – małych bohaterów z naszych okolic: dwóch Tomków i Szymka. Dzieci z nieskrywaną radością oglądały zabytkowe auta, a w momencie startu, z uśmiechami na twarzach, energicznie machały odjeżdżającym ekipom.
Dla załogi Volkswagena Transportera, Piotra Matusiewicza i jego żony Magdaleny, był to moment ogromnego skupienia, ale i wielkiej radości.

- Do rajdu namówił nas szwagier, Tomek. Mamy wspólne pasje, więc zgodziliśmy się bez wahania. Tym bardziej, że cel jest szczytny – podkresla Piotr Matusiewicz. – Zabieramy ze sobą żony, są naszymi pilotami prawymi rękoma – przyznaje. Z kolei żona Piotra, Magdalena zaznacza, że pomaganie jest największą radością. – W naszym regionie jest mnóstwo dzieci, które potrzebują pomocy. Cieszę się, że dzieci, z myślą o których jedziemy w Rajdzie Koguta, są dziś z nami. To dla nas ważne i wzruszające – mówi Magdalena Matusiewicz.
Atmosfera solidarności udzieliła się każdemu. Najbardziej poruszone były mamy chłopaków, na których leczenie i rehabilitację trafią zebrane środki.

Świadomość, że tak wielu ludzi angażuje swój czas, energię i prywatne środki, by pomóc ich dzieciom, wywołała na ich twarzach nie tylko uśmiech, ale i łzy wzruszenia.
- Kiedy dowiedzieliśmy się, że ekipa z Murawca, Zalesia i Białej Podlaskiej byliśmy w szoku, że ktoś zwrócił uwagę na nasze dzieci. Nasze maluchy potrzebują rehabilitacji, która przekracza nasze możliwości finansowe. Dlatego jesteśmy wzruszone i bardzo dziękujemy za okazane serce – mówiły zgodnie mamy chłopców.
Do wspólnego kibicowania włączyli się też sąsiedzi. Murawiec pokazał dziś, czym jest prawdziwa, polska gościnność i solidarność w słusznej sprawie. Kiedy ryczące silniki klasyków w końcu ruszyły w stronę Oławy, w Murawcu jeszcze długo niosły się brawa. Przed ekipą setki kilometrów za kierownicami zabytkowych maszyn – najpierw do punktu startowego, a potem na oficjalnej trasie z Oławy do Zamościa.

Napisz komentarz
Komentarze