Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 6 lipca, na terenie Oddziału Celnego w Koroszczynie. Uwagę mundurowych zwrócił samochód ciężarowy wjeżdżający do Polski z terytorium Białorusi. Choć kierowca przedstawił dokumenty przewozowe wskazujące na brak jakiegokolwiek ładunku, funkcjonariusze postanowili zweryfikować stan faktyczny i skierowali pojazd na badanie radiologiczne. Ciężarówka została prześwietlona stacjonarnym urządzeniem RTG.
Analiza obrazu uzyskanego z prześwietlenia rentgenowskiego natychmiast wykazała wyraźne anomalie strukturalne w dolnych partiach pojazdu. Skaner ujawnił podejrzane zaciemnienia na całej długości podłogi naczepy, sugerując istnienie profesjonalnie przygotowanej skrytki.
Dla ostatecznego potwierdzenia przypuszczeń celników, do akcji wkroczył przewodnik z psem służbowym. Czworonożna ekspertka Tina, wyszkolona do wykrywania wyrobów tytoniowych, bez wahania wskazała dokładnie to samo miejsce, które wcześniej wytypował operator radaru.
Podczas szczegółowej rewizji i demontażu elementów konstrukcyjnych naczepy mundurowi dotarli do podwójnego dna. Wewnątrz przestrzeni konstrukcyjnej ukryte było dokładnie 7,8 tys. paczek papierosów różnych marek. Żadna z nich nie posiadała wymaganych na terenie Unii Europejskiej banderol skarbowych.
Za kierownicą zestawu ciężarowego siedział obywatel Polski. Mężczyzna w trakcie wstępnych czynności procesowych formalnie przyznał się do próby nielegalnego przewozu kontrabandy przez granicę państwową. Skorzystał jednak z przysługującego mu prawa i kategorycznie odmówił składania dalszych wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania śledczych dotyczące pochodzenia towaru i planowanych odbiorców.
Zarówno nielegalny tytoń, jak i służący do popełnienia przestępstwa ciągnik siodłowy wraz z naczepą zostały formalnie zajęte. Pojazd i papierosy stanowią obecnie kluczowy materiał dowodowy w sprawie karnej skarbowej. Dalsze postępowanie mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności tego procederu prowadzą śledczy z Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białej Podlaskiej.

CZYTAJ TEŻ:

Napisz komentarz
Komentarze