Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia ogłosił w czwartek 16 lipca wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich lat. Łukasz Żak został skazany na 20 lat pozbawienia wolności za spowodowanie po pijanemu tragicznego wypadku, ucieczkę z miejsca zdarzenia i złamanie dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Wyroki usłyszało także pięciu jego kolegów. Sąd uznał, że zamiast ratować poszkodowanych, pomagali sprawcy uniknąć odpowiedzialności, wprowadzali policję w błąd i organizowali jego ucieczkę. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Pędził ponad 220 km/h
Do tragedii doszło w nocy z 14 na 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Łukasz Żak kierował Volkswagenem Arteonem, chociaż obowiązywał go dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Jak ustalono w trakcie postępowania, miał co najmniej 1,1 promila alkoholu we krwi.
Przy ograniczeniu prędkości do 80 km/h rozpędził samochód do około 226 km/h. Jazdę nagrywał telefonem. Następnie uderzył w tył prawidłowo jadącego forda focusa, którym podróżowała czteroosobowa rodzina.
Na miejscu zginął 37-letni Rafał P., pasażer forda. Jego żona Ewelina oraz dwoje dzieci trafili do szpitala. Ciężko ranna została również Paulina K., pasażerka volkswagena kierowanego przez Żaka.
Zamiast pomocy – ucieczka
Po wypadku Łukasz Żak nie udzielił pomocy poszkodowanym. Według ustaleń śledczych jego znajomi mieli próbować przekonać służby, że to Paulina K. prowadziła volkswagena. Mężczyzna opuścił miejsce zdarzenia, a następnie rozpoczęto organizowanie jego wyjazdu z kraju.
Żak otrzymał Cuprę Formentor oraz telefon należący do jednego ze znajomych. Tym samochodem uciekł do Niemiec. Został zatrzymany kilka dni później, 19 września 2024 roku, w Lubece i przekazany Polsce na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Maksymalna kara dla Łukasza Żaka
Sąd skazał Łukasza Żaka na 20 lat więzienia. Jest to maksymalna kara, jaką mógł otrzymać za przypisane mu przestępstwa. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po odbyciu 15 lat kary.
Orzeczono wobec niego również dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz obowiązek zapłaty 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Żak ma ponadto zapłacić po 300 tys. zł zadośćuczynienia żonie i dwojgu dzieci zmarłego, czyli łącznie 900 tys. zł. Ciężko rannej Paulinie K. sąd przyznał od niego 150 tys. zł.
Sędzia: „Tym wyrokiem chronię społeczeństwo”
Sędzia Maciej Mitera podkreślił, że Żak świadomie wsiadł za kierownicę po wypiciu alkoholu, mimo obowiązującego go zakazu.
– Codziennie przemierzam Trasę Łazienkowską i myślę: co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona – mały czołg – do prędkości ponad 200 km/h? (...) Panie Żak, na tę karę pracował pan latami. (...) Zero refleksji – mówił, uzasadniając wyrok.
Zwrócił również uwagę na zachowanie oskarżonego podczas procesu.
– Obserwowałem pana podczas tego procesu. Wszystko pana interesowało, koszulki Vuitton, Balenciagi, ale nie to, co pan zrobił. Zero refleksji – stwierdził.
Jak podkreślił, surowa kara nie jest efektem zainteresowania mediów, lecz zachowania oskarżonego i konieczności ochrony innych uczestników ruchu.
– Uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan – powiedział sędzia Maciej Mitera.
Więzienie także dla pięciu kolegów
Sąd skazał także osoby, które po wypadku nie pomogły ofiarom, utrudniały postępowanie i pomagały Żakowi w ucieczce.
Najsurowszą karę spośród współoskarżonych otrzymał Kacper K. Sąd wymierzył mu 5 lat więzienia za nieudzielenie pomocy, poplecznictwo oraz prowadzenie Cupry pod wpływem alkoholu. Mężczyzna otrzymał również sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów i ma zapłacić 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.
Mikołaj N. i Damian J. zostali skazani na kary po 4 lata pozbawienia wolności. Sąd przypisał im nieudzielenie pomocy oraz udział w organizowaniu ucieczki Żaka i wprowadzaniu funkcjonariuszy w błąd.
Maciej O. usłyszał wyrok 2 lat więzienia za nieudzielenie pomocy i utrudnianie postępowania. Na 2 lata skazano również Aleksandra G., który miał odebrać od Kacpra K. Cuprę, a następnie przekazać samochód i swój telefon Łukaszowi Żakowi, umożliwiając mu ucieczkę do Niemiec.
Kacper K., Mikołaj N., Damian J. i Maciej O. mają zapłacić po 40 tys. zł każdej z trzech osób z rodziny poszkodowanej w wypadku oraz po 20 tys. zł Paulinie K. Kary wymierzone kolegom Żaka okazały się wyższe od tych, których domagał się prokurator.
Jeden z oskarżonych odpowiada osobno
Początkowo razem z Łukaszem Żakiem oskarżonych było sześciu jego znajomych. Sprawa Kacpra D. została jednak wyłączona do odrębnego postępowania, dlatego nie objął go wyrok ogłoszony 16 lipca.
Sąd zaliczył skazanym na poczet kar okresy spędzone w areszcie. Wyrok nie jest prawomocny.
Obrończyni Łukasza Żaka zapowiedziała już wniesienie apelacji. Jej zdaniem wymierzona kara jest zbyt surowa, a na sytuację jej klienta miało wpłynąć ogromne zainteresowanie medialne sprawą.
Czytaj też:

Napisz komentarz
Komentarze