Bug bije rekordy niskich stanów

Warunki pogodowe w ostatnich miesiącach nie pozostawiają złudzeń. Brak śnieżnych zim, wysokie temperatury, intensywne parowanie oraz opady o charakterze głównie burzowym – które zamiast wsiąkać w glebę, natychmiast spływają – doprowadziły do skrajnego uszczuplenia zasobów wodnych w całym regionie.
Rzeki błyskawicznie tracą swój poziom, a najgroźniejsza sytuacja występuje na naszej głównej arterii wodnej.
– Obecnie w województwie lubelskim notowane są głównie niskie stany wód, lokalnie tylko występuje strefa wody średniej i wysokiej. Szczególnie niskie stany wody notowane są na stacjach hydrologicznych zlokalizowanych na Bugu – tam obserwujemy rekordowo niskie wartości. Ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną obejmują całe województwo – mówi Michał Sikora-Le, dyżurny synoptyk hydrologiczny kraju z IMGW.
Jak wyjaśnia ekspert, długa susza hydrologiczna obniża nie tylko stany wód, ale i przepływy w rzekach. Przyczyną są skrajnie niskie sumy opadów z początku roku, ich fatalny rozkład oraz letnie upały połączone ze wzmożonym parowaniem i gigantycznym zapotrzebowaniem na wodę ze strony roślinności.
Inwestycje w retencję korytową. Wody Polskie idą na miliardy
Podczas gdy natura wystawia nas na próbę, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie (RZGW w Lublinie) odpowiada defensywą inżynieryjną. W dorzeczu Bugu i Krzny trwa podnoszenie poziomu wód gruntowych poprzez tzw. retencję korytową, czyli budowę i remonty jazów, przepustów oraz naprawę grobli.
Liczby pokazują skalę tych działań. Jeszcze w 2024 roku Wody Polskie zrealizowały szereg kluczowych prac: modernizację przepompowni Jabłoń na Kanale Wieprz-Krzna za 61 360,80 zł, budowę budowli wpustowej do zbiornika Terebela w Ciciborze Małym za 31 004,97 zł czy odbiór jazu na rzece Lutnia w Chotyłowie o wartości 199 347,88 zł.
– Tuż przed końcem 2024 roku, sfinalizowaliśmy trzy kolejne zadania: remont prawej grobli Kanału Wieprz-Krzna w Kropiwkach (14 941,97 zł), budowę przepustu rurowego na Rozwadówce w Motwicy (7 665,16 zł) oraz naprawę grobli zbiornika Opole w Rusiłach (17 721,03 zł) – wylicza Tomasz Makowski, kierownik Zespołu Komunikacji i Edukacji Wodnej PGW Wody Polskie w Lublinie.
Ofensywa inwestycyjna trwała również w 2025 roku. Zbudowano przepusty z piętrzeniem w Wólce Kościeniewickiej (149 963,96 zł) oraz w Dąbrowicy Małej (149 068,71 zł). W Żeliźnie odebrano prace na lewej grobli Kanału Wieprz-Krzna za 150 000 zł oraz zabezpieczono wyrwy i nory bobrowe za 151 500 zł. Z kolei na rzece Krzna w Białej Podlaskiej umocniono prawą skarpę za kwotę 162 081,18 zł.
To jednak nie koniec. Jak podkreśla Tomasz Makowski, w planach i realizacji są kolejne obiekty – m.in. jazy na Klukówce w Droblinie i Białej Podlaskiej oraz na Czapelce w Zastawku, Kożanówce w gminie Kodeń, Neplach i Lebiedziewie.
Apel o rozsądek
Problem niedoboru wody bezpośrednio dotyka mieszkańców oraz lokalny biznes rekreacyjny. W Janowie Podlaskim tegoroczna fala upałów natychmiast przełożyła się na przeciążenie sieci wodociągowej.
– W okresach występowania wysokich temperatur i upałów odnotowywano spadki ciśnienia w sieci wodociągowej, związane ze zwiększonym poborem wody przez mieszkańców. W tym czasie kierowaliśmy komunikaty z prośbą o oszczędne korzystanie z wody, w szczególności o ograniczenie jej zużycia do celów gospodarczych, takich jak podlewanie ogródków – informuje Emilia Żukowska, inspektor w Urzędzie Miejskim w Janowie Podlaskim.
Rzeka Bug, która kojarzy się nie tylko z dziką przyrodą, ale też z przeprawami promowymi, staje się powoli nieprzejezdna dla sprzętu wodnego. Stan wody w wielu miejscach spada poniżej zaledwie 10 centymetrów, co uderzyło w branżę spływów kajakowych oraz wędkarską. Choć samorząd Janowa Podlaskiego nie prowadzi obecnie własnych inwestycji retencyjnych, nie wyklucza ich w przyszłości, jeśli tylko pojawią się odpowiednie programy dofinansowań zewnętrznych.
Gdy rzeka wysycha, ratunkiem staje się technologia
Gmina Sławatycze leży tuż nad Bugiem, który stanowi granicę polsko-białoruską. Zmiany klimatyczne widać tu jak na dłoni. Rzeka odsłania wysepki, poziom wody z roku na rok jest coraz niższy. W tym roku strażacy z miejscowego OSP, chcąc dostosować się do nowych warunków, musieli kupić specjalną łódź płaskodenną, by w ogóle móc prowadzić akcje ratunkowe na mieliznach. Co więcej, wybudowane w gminie dwa zbiorniki retencyjne (każdy o powierzchni 500 mkw.) drastycznie wysychają: jeden jest całkowicie pusty, a w drugim zostało ledwie 15 centymetrów wody.

Mimo tak trudnych warunków w kranach mieszkańców Sławatycz wody nie brakuje, a gmina nie musiała wydawać zakazów jej używania. Wszystko dzięki dalekowzroczności i ogromnej inwestycji sprzed kilku lat.
– Owszem, wcześniej mieliśmy problemy z wodą, gdyż nasza infrastruktura była stara i niewydolna. Rozwiązaniem była kompleksowa modernizacja trzech ujęć wody i całej stacji uzdatniania w Sławatyczach w 2020 roku. Gdybyśmy tego nie zrobili zawczasu, to z pewnością nawet teraz żadne apele by nie pomogły, bo po prostu nie mielibyśmy wody – tłumaczy Arkadiusz Misztal, wójt gminy Sławatycze.
Włodarz zwraca uwagę na kluczowy problem polskich samorządów: większość sieci budowano w latach 90. Mają już blisko 40 lat i cicho przeciekają pod ziemią. Sławatycze postawiły więc na modernizację sieci oraz nowoczesny, cyfrowy monitoring. – System elektroniczny pokazuje nam wszystko: ile wody jest w zbiornikach, czy pompy pracują i czy nie włączył się suchobieg. Dzięki temu możemy błyskawicznie wyłapać usterkę i naprawić wyciek. Proszę sobie wyobrazić, że z zaledwie 30 delikatnie cieknących hydrantów zbiera się kilka metrów sześciennych straconej wody na godzinę. Na modernizacji sieci po prostu nie wolno oszczędzać – zaznacza wójt Misztal. Dodaje, że samorząd wydał w ciągu ostatnich lat ponad 3,5 mln zł na modernizację sieci wodociągowej.
Wyschnięte studnie

Przed bezwzględną suszą nie bronią się już tradycyjne, przydomowe studnie. Mieszkańcy zabudowy kolonijnej w gminie Tuczna, którzy dotąd korzystali z własnych ujęć, nagle zostali bez wody. Samorząd zareagował natychmiastowo, podpisując dwie ważne umowy na wielomilionowe inwestycje. Gmina buduje sieć wodociągową tam, gdzie dotąd jej nie było, m.in. w miejscowościach Wólka Zabłocka, Bokinka Królewska, Wiski oraz w samej Tucznej. We wrześniu podpisała umowę na ok. 200 tys. zł na budowę zbiornika wód popłucznych. Ale to nie wszystko.
– Ażeby zapewnić wystarczającą ilość wody pitnej dla mieszkańców, rozbudujemy ujęcia w Wólce Zabłockiej i Tucznej. Urządzenia, które dotąd filtrowały wodę, nie nadążały przy letnim, ogromnym poborze. Teraz zbudujemy dwukrotnie większe zbiorniki na czystą wodę użytkową, wymienimy hydranty oraz zamontujemy zasuwy strefowe. Będziemy w 100 procentach samowystarczalni – zapowiada Zygmunt Litwiniuk, wójt gminy Tuczna.
Wartość obu projektów to ponad 5 mln zł.
O tym, jak dramatycznie obniżają się wody gruntowe, świadczy chociażby gminny zbiornik retencyjny w Tucznej wybudowany dzięki milionowemu dofinansowaniu z NFOŚiGW. Gdy 3 lata temu oddawano go do użytku trzy lata temu, głębokość wody wynosiła 3,80 metra. Dziś zostało z tego zaledwie... 30–40 centymetrów, a wysychające skarpy wymagają pilnej ekspertyzy i umocnienia. W gminie są jeszcze 2 stare zbiorniki retencyjne, ale są one puste.
Co ciekawe, gmina daje też przykład w walce z plastikiem i marnotrawstwem – w urzędzie i budynkach gminnych zainstalowano dystrybutory zasilane stałą, regularnie badaną kranówką.
Mikroretencja na własnym podwórku
Walka z suszą to jednak nie tylko zadanie dla instytucji i wójtów. To także codzienne decyzje każdego z nas. Wzorowym przykładem mikroretencji gospodarskiej może pochwalić się pan Tomasz ze Sławatycz, który postanowił nie wypuszczać z posesji ani jednej kropli deszczu. – Przy rynnach zamontowanych na domu i budynku gospodarczym zainstalowałem specjalny zbieracz oraz podziemny zbiornik na deszczówkę o pojemności 5 tysięcy litrów. W ciągu całego roku udaje mi się w ten sposób zgromadzić i wykorzystać od 25 do nawet 30 tysięcy litrów wody – opowiada pan Tomasz.
Gdzie trafia tak potężny zapas darmowej wody? Pan Tomasz podlewa nią warzywniak, trawnik, krzewy owocowe oraz wykorzystuje ją do mycia maszyn i prac porządkowych. – Dzięki temu nie muszę odkręcać kranu i zużywać cennej, uzdatnionej wody pitnej z sieci wodociągowej. To dla mojej rodziny realne oszczędności w domowym budżecie i mały krok dla ochrony środowiska – podsumowuje mieszkaniec Sławatycz.


Napisz komentarz
Komentarze