Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 14:10
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Biała Podlaska: Sianokosy na scenie

Sama o sobie mówi, że ze swoją pasją prawdopodobnie się urodziła. W dzieciństwie tak zafascynowały ją opowieści ojca i babci o dawnych czasach i obrzędach, że postanowiła w dorosłym życiu zająć się na dobre odtwarzaniem ludowych zwyczajów. Jest założycielką kilku grup teatralnych, z którymi jeździła po całej Polsce, biorąc udział w konkursach i przeglądach i zdobywając liczne nagrody i wyróżnienia. Z Anielą Halczuk, pochodzącą z Holeszowa emerytowaną nauczycielką języka polskiego, regionalistką i założycielką Fundacji "Korzenie i skrzydła" rozmawia Paulina Chodyka.
Biała Podlaska: Sianokosy na scenie

Od czego zaczęła się Pani pasja?

Ja się z tą pasją prawdopodobnie urodziłam (śmiech). Wychowywałam się wśród opowieści o przeszłości, w moim domu zawsze chętnie wspominano dawne czasy. Kiedyś nie było telewizji, było tylko radio i więcej czasu ludzie spędzali na rozmowach. Mój tata był wspaniałym gawędziarzem. Z czasów dzieciństwa pamiętam, jak zbierali się w naszym domu mężczyźni, koledzy taty z II Armii Wojska Polskiego, rozprawiali o czasach II wojny światowej, jak to się mówi "wygrywali ją setny raz" (śmiech). Podczas odrabiania lekcji chętnie podsłuchiwałam te ich rozprawy. Ja sama zresztą ciągle prosiłam i tatę i babcię o opowieści, bo zwyczajnie bardzo je lubiłam i niesamowicie mnie interesowała przeszłość. Z opowieści babci najbardziej zapadła mi w pamięć bajka o synku Iwanku, którą słyszałam najczęściej. Do tej pory pamiętam ją praktycznie w całości, a dodam, że babcia mówiła ją w języku chachłackim (odmiana gwary wschodniosłowiańskiej przyp. red.). Pamiętam też, jak prosiłam babcię "Babciu opowiedzcie, jak wyjeżdżali do Rosji" a później "Babciu opowiedzcie, jak z Rosji wracali" i godzinami słuchałam tych opowieści. Mieliśmy też przyjaciółkę rodziny, Jędrkę, którą także nazywałam babcią, była wspaniałą bajarką. Bardzo żałuję, że nie dane mi było nagrać opowiadanych przez nią baśni, bo były naprawdę wspaniałe i było ich mnóstwo. Również podczas żniw, kiedy zbieraliśmy się podczas pracy na polach, można było usłyszeć ciekawe historie np. o wyzwalaniu ziem polskich po II wojnie światowej. Tak minęło wczesne dzieciństwo i czasy szkoły podstawowej. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że zakwitła we mnie miłość do dawnych czasów i w dorosłym już życiu nie mogłam odpuścić i zajmuję się dzisiaj tym, czym się zajmuję. Można powiedzieć, że przedłużam swoją działalnością tradycje rodzinne opowiadania o dawnych czasach.

Jak Pani wpadła na pomysł odtwarzania dawnych obrzędów?

Uczęszczałam do szkoły średniej do Włodawy. Przystanek, z którego odjeżdżałam do szkoły, był oddalony od mojego domu o kilka kilometrów. Pokonywałam tę odległość na piechotę, dlatego miałam sporo czasu na rozmyślania. Właśnie podczas jednej z tych wędrówek, wymyśliłam sobie, że wspaniałym pomysłem byłoby spisanie tych wszystkich opowieści o dawnych obrzędach i tradycjach. Uwiecznienie na papierze tekstów pieśni chachłackich, które kobiety wykonywały podczas swoich prac. Nie chciałam, by pamięć o nich zaginęła. Postanowiłam zorganizować taki powrót do przeszłości, pomijając kwestię ciężkiej pracy, jaką kiedyś wykonywali ludzie na wsi i skupić się głównie na zwyczajach, jakie dawniej miały miejsce na naszych ziemiach.

Cały artykuł przeczytacie w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 41

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Marcin 25.01.2020 01:05
Też pamiętam bajkę o synku Iwanku. Ale nie pamiętam jej w całości :((( Jakby Pani ją opowiedziała to byłbym bardzo wdzięczny! Pozdrawiam

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama Okna Artpol
Reklama Skarpetkowy Szop
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama