Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 3 lipca 2026 21:46
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Sianokosy na scenie

Sama o sobie mówi, że ze swoją pasją prawdopodobnie się urodziła. W dzieciństwie tak zafascynowały ją opowieści ojca i babci o dawnych czasach i obrzędach, że postanowiła w dorosłym życiu zająć się na dobre odtwarzaniem ludowych zwyczajów. Jest założycielką kilku grup teatralnych, z którymi jeździła po całej Polsce, biorąc udział w konkursach i przeglądach i zdobywając liczne nagrody i wyróżnienia. Z Anielą Halczuk, pochodzącą z Holeszowa emerytowaną nauczycielką języka polskiego, regionalistką i założycielką Fundacji "Korzenie i skrzydła" rozmawia Paulina Chodyka.
Biała Podlaska: Sianokosy na scenie

Od czego zaczęła się Pani pasja?

Ja się z tą pasją prawdopodobnie urodziłam (śmiech). Wychowywałam się wśród opowieści o przeszłości, w moim domu zawsze chętnie wspominano dawne czasy. Kiedyś nie było telewizji, było tylko radio i więcej czasu ludzie spędzali na rozmowach. Mój tata był wspaniałym gawędziarzem. Z czasów dzieciństwa pamiętam, jak zbierali się w naszym domu mężczyźni, koledzy taty z II Armii Wojska Polskiego, rozprawiali o czasach II wojny światowej, jak to się mówi "wygrywali ją setny raz" (śmiech). Podczas odrabiania lekcji chętnie podsłuchiwałam te ich rozprawy. Ja sama zresztą ciągle prosiłam i tatę i babcię o opowieści, bo zwyczajnie bardzo je lubiłam i niesamowicie mnie interesowała przeszłość. Z opowieści babci najbardziej zapadła mi w pamięć bajka o synku Iwanku, którą słyszałam najczęściej. Do tej pory pamiętam ją praktycznie w całości, a dodam, że babcia mówiła ją w języku chachłackim (odmiana gwary wschodniosłowiańskiej przyp. red.). Pamiętam też, jak prosiłam babcię "Babciu opowiedzcie, jak wyjeżdżali do Rosji" a później "Babciu opowiedzcie, jak z Rosji wracali" i godzinami słuchałam tych opowieści. Mieliśmy też przyjaciółkę rodziny, Jędrkę, którą także nazywałam babcią, była wspaniałą bajarką. Bardzo żałuję, że nie dane mi było nagrać opowiadanych przez nią baśni, bo były naprawdę wspaniałe i było ich mnóstwo. Również podczas żniw, kiedy zbieraliśmy się podczas pracy na polach, można było usłyszeć ciekawe historie np. o wyzwalaniu ziem polskich po II wojnie światowej. Tak minęło wczesne dzieciństwo i czasy szkoły podstawowej. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że zakwitła we mnie miłość do dawnych czasów i w dorosłym już życiu nie mogłam odpuścić i zajmuję się dzisiaj tym, czym się zajmuję. Można powiedzieć, że przedłużam swoją działalnością tradycje rodzinne opowiadania o dawnych czasach.

Jak Pani wpadła na pomysł odtwarzania dawnych obrzędów?

Uczęszczałam do szkoły średniej do Włodawy. Przystanek, z którego odjeżdżałam do szkoły, był oddalony od mojego domu o kilka kilometrów. Pokonywałam tę odległość na piechotę, dlatego miałam sporo czasu na rozmyślania. Właśnie podczas jednej z tych wędrówek, wymyśliłam sobie, że wspaniałym pomysłem byłoby spisanie tych wszystkich opowieści o dawnych obrzędach i tradycjach. Uwiecznienie na papierze tekstów pieśni chachłackich, które kobiety wykonywały podczas swoich prac. Nie chciałam, by pamięć o nich zaginęła. Postanowiłam zorganizować taki powrót do przeszłości, pomijając kwestię ciężkiej pracy, jaką kiedyś wykonywali ludzie na wsi i skupić się głównie na zwyczajach, jakie dawniej miały miejsce na naszych ziemiach.

Cały artykuł przeczytacie w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 41

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Marcin 25.01.2020 01:05
Też pamiętam bajkę o synku Iwanku. Ale nie pamiętam jej w całości :((( Jakby Pani ją opowiedziała to byłbym bardzo wdzięczny! Pozdrawiam

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Bojarzy, polscy bojarzy... Treść komentarza: Podlasie ? Podlaszcze. Pod Lachami. Gdy popatrzymy na fundamenty nieistniejącego pałacu Radziwiłłów w Białej, i na Krznę, i jak rzeka blisko jest... była to umowna granica Korony i WKL. Data dodania komentarza: 2.07.2026, 15:19 Źródło komentarza: Ani chłopi, ani szlachta. Wojownicy, którzy zostali rolnikami. Kim byli bojarzy międzyrzeccy? Autor komentarza: Electrodeath won ! Treść komentarza: Nie chodzi o ambicje rodziców ! Prawo przyzwala na korzystanie bez ograniczeń szybkościowych, uprawnieniowych, z elektrycznych hulajnog ( co za błędna nazwa ! ) i quadów. Dzieci wsiadają i rozwijają wielkie prędkości, nie znając zasad ruchu drogowego ! Data dodania komentarza: 2.07.2026, 14:44 Źródło komentarza: Tragiczny wypadek w gminie Kąkolewnica. Nie żyje 14-letni kierowca quada Autor komentarza: Chudy - maniaku, chory maniaku, Treść komentarza: Ciekawe, geniuszu, na jakiej podstawie oceniłeś stan auta sprzed wypadku. Tobie powinien przyjrzeć się psychiatra. Data dodania komentarza: 1.07.2026, 22:56 Źródło komentarza: Pijany rajd w Drelowie. Kierowca BMW wylądował w szpitalu Autor komentarza: I tak nas za dużo ? Treść komentarza: Cywilizacja śmi...rci namawia, wsiadajcie bez uprawnień do jazdy na... elektryczna hulajnoga, quad... i dzieciarnia wciąż szaleje... i ginie... Data dodania komentarza: 1.07.2026, 13:45 Źródło komentarza: Tragiczny wypadek w gminie Kąkolewnica. Nie żyje 14-letni kierowca quada Autor komentarza: gość Treść komentarza: "ich dziecko ma a moje nie ma???" "kupimy i tobie"..... standardowe teksty dzisiejszych rodzicó.... dalej niech rodzice się licytują, czyj bombelek ma więcej "zabawek".... głupota rodziców a dziecka szkoda..... Data dodania komentarza: 1.07.2026, 13:07 Źródło komentarza: Tragiczny wypadek w gminie Kąkolewnica. Nie żyje 14-letni kierowca quada
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama