Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 14:10
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Raczył się kumysem, podpłomyki popijał herbatą z masłem

Prof. Tadeusz Niedźwiedź uczestniczył w różnych wyprawach naukowych, w tym na Spitsbergen, gdzie mieści się polska stacja polarna. Ten wyjazd opisaliśmy w poprzednim numerze. Tym razem przybliżamy pobyt naukowca w Mongolii. Ekspert klimatologii wziął udział w 1974 r., w wyprawie badawczej w góry Changaju, organizowanej przez Polską Akademię Nauk. Tam Instytut Geografii działający przy PAN, prowadził szeroko zakrojone badania przy współpracy mongolskich naukowców.
Biała Podlaska: Raczył się kumysem, podpłomyki popijał herbatą z masłem

Zanim wyruszyli, spakowali dwa wagony pociągowe potrzebnego sprzętu naukowego i skrzynie podstawowej żywności, wyposażenie i namioty, zabrali także ciężarówkę. By to rozładować badacz znalazł się w gronie trzech osób, które przez Moskwę, Omsk i Irkuck poleciały do Ułan Bator wcześniej. - Najciekawszy był przelot nad Bajkałem, wtedy miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć to majestatyczne jezioro - przyznaje Tadeusz Niedźwiedź. W Mongolii, w pierwszym miesiącu, naukowcy umiejscowili się w polskiej ambasadzie, gdzie złożyli cały sprzęt. Kiedy wszystko było przygotowane, przyleciała reszta grupy badawczej z Polski. Wtedy dołączyła do nich ekipa z Mongolskiej Akademii Nauk.

Herbatę się soli, a nie słodzi

Do miejsca, gdzie rozbili bazę jechali ponad tydzień, przebywając w tym czasie niemal połowę Mongolii. - Zaskoczenie było duże bo spodziewaliśmy się pustki i smutnych krajobrazów. Jednak, ten kraj okazał się zielony i piękny. Na stepach wypasały się jaki, krowy, konie, wielbłądy i owce. – wspomina profesor. Jak wyjaśnia, na tych terenach ludzie prowadzą tryb koczowniczy. Mieszkają w jurtach czyli w dużych namiotach, których ściany są zrobione z ubitej wełny owczej zwanej wojłokiem. Rusztowanie jurt wykonane jest z drewna. Przeciętny namiot ma 5-10 metrów średnicy, wstawia się do niego drewniane drzwi, a w środku zostawia otwór, by mógł się ulatniać dym z piecyka. Wejście skierowane jest na południe a wewnątrz obowiązuje podział na część męską po lewej i żeńską po prawej stronie. 

Często raczyli się kumysem

Na początku trudno było się przyzwyczaić do tego napoju zwanego "sute caj". Jednak, dobrze gasił on pragnienie. Poza herbatą profesor często pił kumys czyli kobyle mleko, jakie wlewa się do skórzanego worka i zawiesza przy wejściu do namiotu. W zwyczaju jest potrząśnięcie sakwą za każdym razem, gdy się wchodzi, by mleko lepiej się fermentowało. Tradycją jest omijanie progu podczas wchodzenia do środka, kiedy postąpi się inaczej, jest to odebrane za zły omen - wyjaśnia naukowiec.

Cały artykuł przeczytacie w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 42


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama