Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 14:02
Reklama
Reklama
Reklama

Morsowanie dla... zmarzluchów

Członkowie Bialskiego Klubu Morsa przekonują, że nie warto całej jesieni i zimy przesiedzieć pod kocem. Chowając się przed zimnem, nie przetrwamy sezonu grypowego. A po co później wydawać pieniądze na kontrowersyjne szczepionki, kiedy można skorzystać z bezpłatnego i "przyjemniejszego" sposobu na walkę z wirusami?
Morsowanie dla... zmarzluchów

Autor: Facebook: Bialski Klub Morsów

Co jest przyjemnego w zanurzeniu się w lodowatej toni? Wystarczy spojrzeć na zdjęcie wykonane podczas kąpieli, by zauważyć zadowolenie malujące się na ich twarzach. Aż bije od nich rześkość.

– Jesteśmy zahartowani i nie chorujemy – zapewniają morsy z bialskiego klubu. Dlaczego tak jest? Ich system naczyniowy został przyzwyczajony, by być mało wrażliwym na chłód, przez co nie blokuje dopływu krwi i nie hamuje reakcji odpornościowej, która u normalnego człowieka słabnie pod wpływem wychłodzenia. Mówiąc wprost: na zimno... najlepsze jest zimno.

Klub istnieje od pięciu lat. Jego powstanie zainicjowało spotkanie z członkami podobnego klubu w Międzyrzecu Podlaskim. – Jeździliśmy każdej niedzieli zażywać wspólnych kąpieli z tamtejszymi morsami. W końcu podjąłem decyzję o utworzenia klubu na miejscu – opowiada Piotr Stefaniuk.

Tradycji nie zmienili. Nadal niedziela jest stałym dniem tak zwanego morsowania. W poprzednią, 6 listopada, miało miejsce otwarcie nowego sezonu zimowych kąpieli. W zbiorniku wodnym w Piszczacu zanurzyło się kilkanaście osób. Temperatura wody wynosiła około 5 stopni Celcjusza.

Ale to jeszcze nic. Zdarzyło im się kąpać, gdy na dworze słupki rtęci wskazywały 25 stopni poniżej zera. Jeżeli w tym roku zima będzie wyjątkowo sroga, może uda im się pobić dotychczasowy rekord.

Grupa morsów jest całkiem pokaźna. Na hartujących organizm wyjazdach pojawia się nawet 30 osób.  Jak można dołączyć do klubu? – Wystarczy przyjść na spotkanie – wyjaśnia krótko Piotr. – Każdy, kto czuje się zdrowy, może zostać morsem – dodaje.

Kąpiel w lodowatej wodzie to nie tylko korzystny wpływ na zdrowie. To również atrakcyjne spędzanie czasu. – Najlepsze są wspólne kąpiele. Można porozmawiać, powygłupiać się, poznać nowych morsów. Miło jest później wypić razem gorącą herbatę i upiec kiełbaski. Morsowanie jednej osoby nie jest przyjemne, a może być niebezpieczne – mówi pomysłodawca Bialskiego Klubu Morsa. I zaprasza nowe osoby do udziału w wyjazdach klubu.

Kto się odważy? Na pewno warto.

(sb)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama