Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:39
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Mój tato był wojennym bohaterem

Antoni Łukijańczuk urodził się 1938 r. Mimo to z opowiadań matki zna historie, jakie wydarzyły się w jego rodzinie w czasie II wojny światowej i podczas okupacji. Mężczyzna już kilkanaście lat poszukuje obrazu ojca. Malowidło zostało skradzione wraz ze wszystkimi pamiątkami rodzinnymi w czasie wojennej zawieruchy. Płótno jest ogromnie cenne dla całej rodziny.
Biała Podlaska: Mój tato był wojennym bohaterem

Mężczyzna wciąż żywi nadzieję, iż uda mu się odzyskać płótno.  – Szukam go na różnych wystawach i w kolekcjach, wierzę, że uda mi się go odzyskać. To dla mnie bardzo ważne – zaznacza Antoni Łukijańczuk. Ostatnie wspomnienie związane z ojcem dotyczy jego pogrzebu.  - Zmarł jak miałem trzy lata, wtedy zaprowadzono mnie do sąsiadki, a ona postawiła mnie w oknie i widziałem jak przyjeżdża karawan i zabierają trumnę - wspomina.

Piotr mając 18 lat zgłosił się do wojska na ochotnika, trafił do oddziałów Józefa Hallera, w których zasłużył się szczególną odwagą i determinacją. Jego umiejętności zostały docenione przez Józefa Piłsudskiego, który przyznał mu dwa odznaczenia, ze swoją podobizną i napisem "Bóg, Honor, Ojczyzna". Po zakończeniu I wojny światowej, ojciec Antoniego powrócił do domu i założył rodzinę. Niestety, tym razem szczęście mu nie dopisało, gdyż pierwsza żona wraz z dzieckiem zmarła przy porodzie.

Sąsiedzi widząc jego tragedię wyswatali go z Franciszką z Komarówki. Z nią Piotr miał trzech synów, w tym najmłodszego Antoniego. Sielanka nie trwała długo, gdyż żona po trzecim porodzie wpadła w depresję i musiała spędzić dłuższy czas w szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy. Gdy wróciła do domu, wybuchła II wojna światowa.

Prawdziwą chwilę grozy rodzina przeżyła, gdy zawyła syrena alarmowa. Wówczas wszyscy schowali się, we wcześniej przygotowanym, schronie, w jakim kilka dni przedtem umieścili pościel, wodę i zapasy pożywienia. Chwilę po ukryciu się, rozległa się kanonada wystrzałów. Było też słychać świst pocisków. Nagle jeden uderzył w oborę sąsiada, zniszczył drzewko wiśniowe oraz zerwał pół dachu. Syn tego człowieka był na zewnątrz i impet jaki towarzyszył wybuchowi sprawił, iż padł on na ziemię. Wyciągnięto go z błota i zaniesiono do schronu by ocucić. Jak się okazało nie miał żadnych obrażeń, jedynie przeżył szok.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 8

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama