Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:39
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Wolałem być gnębiony niż wstąpić do partii

Cygańskie pieśni i wróżby były nieodłączną częścią dzieciństwa Leonarda Kołpaka, podobnie jak znajdowanie pozostałości po II wojnie światowej np. węgierskiego bagnetu. Wieczorami młody chłopak wysłuchiwał opowieści ojca o innych niespodziewanych gościach, którzy pojawiali się w gospodarstwie, m.in. o jeńcu rosyjskiej narodowości ukrywanym przez kilka miesięcy.
Biała Podlaska: Wolałem być gnębiony niż wstąpić do partii

Gospodarstwo rodziny Kołpaków znajdowało się w Holi tuż przy skrzyżowaniu dróg, przez to w czasie wojen zatrzymywali się w nim Niemcy i Sowieci, a także Cyganie. Pewnego dnia zdarzyło się, iż o pomoc w ukryciu poprosił Rosjanin. Był to jeniec, który uciekł z obozu niemieckiego znajdującego się w pobliżu. Ojciec Leonarda, Józef przez kilka miesięcy przetrzymywał go w sekretnym schowku w stodole i ukradkiem przynosił mu jedzenie i wodę. Po nadejściu wiosny, gdy zbliżał się front, mężczyzna zdecydował, że dołączy do swoich i tak zrobił. Została po nim kartka z podziękowaniem napisana cyrylicą. Leonard przechowuje ją do dziś w jednym z rodzinnych albumów.

Przyznaje też, że już po latach znajdował na podwórku ciekawe pamiątki po wizytach różnych gości, m.in. natrafił na bagnet węgierski, który oddał do Izby Pamięci mieszczącej się w szkole w Woskrzenicach Dużych. Innym interesującym eksponatem, który trafił w jego ręce jest stary sztucer, jaki postanowił zachować dla potomnych.

Leonard wspomina, że będąc dzieckiem, do szczególnie ciekawych zaliczał cygański tabor, jaki zatrzymywał się w Holi każdego roku jadąc z Francji do Rosji. - Śpiewali, wróżyli, tańczyli. Wspominam ich jako bardzo wesołą grupę. Mieli piękne, zdobione w ornamenty i kwiaty, kolorowe wozy. Przyjeżdżali całymi rodzinami. Siedząc przy ognisku rozmawiali z nami po polsku. Podejrzewam, że znali wiele języków – opowiada Leonard.

Siedlisko w Holi było oddalone od innych domostw, więc stanowiło świetną kryjówkę. Emilia, żona Józefa spędzała w nim wiele czasu sama z dziećmi, gdyż mąż woził do Częstochowy kiszone ogórki, na sprzedaż bądź jeździł na spotkania Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, do którego należał. Spytana po latach przez swoje dzieci czy się nie bała, przyznała, że na początku owszem, ale z czasem przyzwyczaiła się do częstych i niespodziewanych gości. Miała wiele szczęścia, nikt jej nigdy nie groził ani nie próbował zrobić krzywdy.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 21

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Skarpetkowy Szop
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama