Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 14:28
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Wolałem być gnębiony niż wstąpić do partii

Cygańskie pieśni i wróżby były nieodłączną częścią dzieciństwa Leonarda Kołpaka, podobnie jak znajdowanie pozostałości po II wojnie światowej np. węgierskiego bagnetu. Wieczorami młody chłopak wysłuchiwał opowieści ojca o innych niespodziewanych gościach, którzy pojawiali się w gospodarstwie, m.in. o jeńcu rosyjskiej narodowości ukrywanym przez kilka miesięcy.
Biała Podlaska: Wolałem być gnębiony niż wstąpić do partii

Gospodarstwo rodziny Kołpaków znajdowało się w Holi tuż przy skrzyżowaniu dróg, przez to w czasie wojen zatrzymywali się w nim Niemcy i Sowieci, a także Cyganie. Pewnego dnia zdarzyło się, iż o pomoc w ukryciu poprosił Rosjanin. Był to jeniec, który uciekł z obozu niemieckiego znajdującego się w pobliżu. Ojciec Leonarda, Józef przez kilka miesięcy przetrzymywał go w sekretnym schowku w stodole i ukradkiem przynosił mu jedzenie i wodę. Po nadejściu wiosny, gdy zbliżał się front, mężczyzna zdecydował, że dołączy do swoich i tak zrobił. Została po nim kartka z podziękowaniem napisana cyrylicą. Leonard przechowuje ją do dziś w jednym z rodzinnych albumów.

Przyznaje też, że już po latach znajdował na podwórku ciekawe pamiątki po wizytach różnych gości, m.in. natrafił na bagnet węgierski, który oddał do Izby Pamięci mieszczącej się w szkole w Woskrzenicach Dużych. Innym interesującym eksponatem, który trafił w jego ręce jest stary sztucer, jaki postanowił zachować dla potomnych.

Leonard wspomina, że będąc dzieckiem, do szczególnie ciekawych zaliczał cygański tabor, jaki zatrzymywał się w Holi każdego roku jadąc z Francji do Rosji. - Śpiewali, wróżyli, tańczyli. Wspominam ich jako bardzo wesołą grupę. Mieli piękne, zdobione w ornamenty i kwiaty, kolorowe wozy. Przyjeżdżali całymi rodzinami. Siedząc przy ognisku rozmawiali z nami po polsku. Podejrzewam, że znali wiele języków – opowiada Leonard.

Siedlisko w Holi było oddalone od innych domostw, więc stanowiło świetną kryjówkę. Emilia, żona Józefa spędzała w nim wiele czasu sama z dziećmi, gdyż mąż woził do Częstochowy kiszone ogórki, na sprzedaż bądź jeździł na spotkania Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, do którego należał. Spytana po latach przez swoje dzieci czy się nie bała, przyznała, że na początku owszem, ale z czasem przyzwyczaiła się do częstych i niespodziewanych gości. Miała wiele szczęścia, nikt jej nigdy nie groził ani nie próbował zrobić krzywdy.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 21

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama