Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 09:12
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Biała Podlaska: Uratował go medalik od ojca

Bialczanin Kazimierz Jankowski opowiada o przeżyciach swojego ojca i stryja, w czasie II wojny światowej i o szczególnej pamiątce, która ocaliła życie jednemu z nich. Antoni i Tadeusz już na początku konfliktu dostali mobilizację do wojska, jednak ich losy potoczyły się zupełnie inaczej.
Biała Podlaska: Uratował go medalik od ojca

Kiedy wybuchła wojna synowie Aleksandra i Anny Jankowskich zostali powołani na front. Ich ojciec chciał każdemu z nich założyć krzyżyki i pobłogosławić na drogę, jednak Tadeusz stwierdził, iż będzie miał co nosić i nie potrzebuje dodatkowego "ciężaru". Antoni, ojciec Kazimierza przyjął rodzinną pamiątkę i poszedł służyć do jednostki w Kobryniu, gdzie przeszedł przeszkolenie. Po kilku dniach, gdy rozpoczęły się już walki dowództwo wysłało go po mąkę do młyna. Niestety na miejscu spotkał Niemców, którzy zaczęli do niego strzelać.

By uniknąć śmierci rzucił się do pobliskiej rzeki Muchawiec. Przepłynął nią dłuższy odcinek w ubraniu i butach, aż dostrzegł szkołę. Wówczas nie widząc w pobliżu gestapowców wyszedł z wody i poprosił o pomoc. Na początku nie chciano go wpuścić do środka, ale zmieniono zdanie, kiedy wytłumaczył, że jest polskim żołnierzem. Przyjęto go bardzo gościnnie, nakarmiono i pozwolono wysuszyć mundur oraz udostępniono miejsce, gdzie mógł przenocować. Po krótkim odpoczynku Antoni postanowił wrócić do jednostki. By nie wpaść w ręce Niemców szedł tylko nocami, a w ciągu dnia ukrywał się w lesie. Droga zajęła mu dwie doby. Po jego powrocie okazało się, iż wszyscy uznali, że zginał, nawet podzielili miedzy sobą jego rzeczy.

Niedługo po tym jednostka znalazła się pod ostrzałem z dwóch stron. Niemieckie wojska nacierały z przodu i z tyłu. W tym czasie zginęło wielu kolegów Antoniego, a on sam by przeżyć ukrywał się za ciałami zmarłych żołnierzy. W pewnym momencie batalionowi udało się dostać na cmentarz.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 28


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Widać rękę trenera Bożyka. Niestety radzyńskie społeczeństwo ma gdzieś piłkę nożną i brakuje solidnego finansowego i społecznego wsparcia. Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:35 Źródło komentarza: Radzyńskie Orlęta lepsza w Łukowie Autor komentarza: SKR Treść komentarza: A. piszesz w jednym zdaniu "Ci chłopcy mają umiejętności, ale niestety trener nie ma koncepcji, pomysłu i co ważne zawodników" zdecyduj się albo zawodnicy mają umiejętności, albo trener nie ma zawodników. Potem jakieś niesmaczne kąski o załatwianiu potrzeb i prezydencie. W sumie typowe ble, ble, ble i personalna wycieczka do trenera. Nie zajmuj się chłopie oceną problemów Podlasia a załatwianiem potrzeb fizjologicznych bo to jest twoje powołanie :) Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:30 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Po prostu przegrali frajersko... tyle w temacie. Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:12 Źródło komentarza: Tradycji stało się zadość Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Skąd w Międzyrzecu biorą się pieniądze by opłacać zaciężnych zawodników by grali w amatorskiej II lidze? Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:12 Źródło komentarza: Siatkarze na start Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Brawo Sielczyk. W sumie meczycho było... Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:07 Źródło komentarza: W meczu na szczycie Red lepszy od Lutni.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama