Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 28 marca 2026 15:08
Reklama
Reklama
Reklama

Gmina Wisznice: Martynkę zabiła niedojrzałość rówieśników

Miała tylko 14 lat. Jechała rowerem po prezent dla koleżanki. Wsiadła do samochodu, którym podróżowali jej koledzy. Na drodze z Wisznic do Parczewa wymusili pierwszeństwo. Dziewczynka zmarła na miejscu. Jej pogrzeb odbył się w weekend. - Dobrze, że odwiedzacie miejsce śmierci Martyny, modlicie się, zapalacie lampki. To dobrze. Ale to nie wystarczy. Wy się macie zmienić. Wy się macie pilnować. Martynę zabiła niedojrzałość ! – zwrócił się do obecnych w kościele młodych ludzi ks. proboszcz Andrzej Głasek. Po ceremonii wielu przyjaciół nastolatki zostało na prośbę matki zmarłej dłużej, otaczając ją przy grobie i wspierając.
Gmina Wisznice: Martynkę zabiła niedojrzałość rówieśników

Do wypadku doszło w środę, 17 lipca o godz. 17. Tego dnia 14-latka wybrała się do sklepu w Wisznicach, aby kupić prezent koleżance, która obchodziła urodziny. Po drodze spotkała kolegów, Huberta, Damiana i Filipa. Zaproponowali jej przejażdżkę starym volkswagenem passatem. Prowadził Hubert, 14-latek z tej samej gminy. Pozostali chłopcy mieli 13 i 14 lat. - Jechali żużlówką. Mieli tylko przeciąć drogę wojewódzką nr 815 i pojechać dalej drogą piaskową, by w zaciszu rozpalić urodzinowe ognisko – mówią wstrząśnięci mieszkańcy Horodyszcza. 

Według ustaleń policji, młodzież miała zabrać samochód pod nieobecność rodziców. Dojeżdżając do drogi głównej, nastoletni kierowca ustąpił pierwszeństwa nadjeżdżającemu pojazdowi. Niestety nie zrobił tego w przypadku następnego auta nadjeżdżającego z prawej strony. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący volkswagenem nastolatek doprowadził do zderzenia z kierującym oplem. Kierował nim 36-letni mieszkaniec gm. Jabłoń podróżujący z dwoma pasażerami – informuje Barbara Salczyńska-Pyrchla z bialskiej policji. Martynka umarła na miejscu. Do szpitala z obrażeniami ciała trafiły trzy osoby, w tym kierowca i pasażerowie z volkswagena w wieku 13 i 14 lat.

Rzeczniczka podkreśla, że 36-latek z opla był trzeźwy. Potwierdziło to przeprowadzone przez policjantów badanie. Sprawę wyjaśnia prokuratura w Parczewie.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 30


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

mieszkanka 26.07.2019 10:05
to do sklepu musiala jechac okrezna drogą jeali po drodze zabrali ja brednie tu piszecie kazdy z ofiar jest tak samo winny nikt nikogo noe zmuszal do wsiadania

Marioooo 25.07.2019 09:32
Teraz po smierci dziecka to trzeba wine zrzucic na innych. Gdyby nie chciala jechac to by nie wsiadala. Ale to nie pierwszy juz raz z nimi ona jezdzila. Tyle w temacie. A teraz osadzajcie wszystkich do okola. Bo ona niby taka nie winna byla.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama