Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 08:09
Reklama
Reklama

Ludzie stąd: Był patriotą i człowiekiem czynu

O Zdzisławie Jobdzie, żołnierzu Armii Krajowej, dyrektorze Zasadniczej Szkoły Zawodowej i inicjatorze rozbudowy bialskiej filii AWF-u opowiada jego syn, lekarz okulista Grzegorz Jobda. - Ojciec miał trudny życiorys, wszystko, co osiągnął zawdzięczał tylko sobie. Mimo to, zawsze walczył o prawdę i o to, by jego rodzinne miasto się rozwijało – zaznacza znany bialski specjalista.
Ludzie stąd: Był patriotą i człowiekiem czynu

Zdzisław Jobda ps. "Tur", urodził się w 1926 r. w Białej Podlaskiej. - Kiedy w mieście powstała partyzantka, chwycił za broń i służył jako żołnierz Armii Krajowej w oddziale "Lecha" czyli por. Stanisława Chmielarskiego. Później oddziały się połączyły i był pod dowództwem "Zenona" czyli majora Stefana Wyrzykowskiego. Działał na terenie Janówki, Burwina, Kozłów i w okolicach Łosic – wspomina jego syn, Grzegorz Jobda. "Po krótkim odpoczynku i uzupełnieniu amunicji, rozpoczęliśmy przemieszczanie oddziału małymi grupkami w kierunku Grabarki, pozostawiając tabory w dotychczasowym miejscu postoju.

Ponieważ strzelanina trwała dookoła, co było normą, w okolicach Janówki spotkaliśmy dużą grupę partyzantów radzieckich od Wołodi, którzy opatrywali rannych. Wywiązała się dyskusja. Pytali – czy my od "Bogdana". Po czym gratulowali nam brawurowej akcji na grobli i powiedzieli, że wspierali polski oddział partyzancki, który maszerując traktem Witoroskim natknął się pod Leszczanką na duże zgrupowanie dywizji niemieckiej, do której należała zdobyta przez nas bateria dział" – wspomina Zdzisław Jobda w swoje książce pt. "Biała w mojej pamięci" wydanej w 2000 r., będącej formą biografii, jednak napisanej w szerokim ujęciu historycznym.

W swojej publikacji podkreśla też, że do lutego 1947 r. przyjazd do Białej dla każdego AK-owca związany był z poważnym ryzykiem. "Nawet po amnestii przypadkowe spotkanie chociażby w pociągu były często wykorzystywane przez służby specjalne do przesłuchań. Takie przesłuchanie odbyłem w kilka lat po amnestii, w Okręgowym Zarządzie Informacji Wojskowej w Warszawie, po przypadkowym podróżowaniu z Warszawy do Białej z "Kropką" – wyjawia.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 33


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Widać rękę trenera Bożyka. Niestety radzyńskie społeczeństwo ma gdzieś piłkę nożną i brakuje solidnego finansowego i społecznego wsparcia. Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:35 Źródło komentarza: Radzyńskie Orlęta lepsza w Łukowie Autor komentarza: SKR Treść komentarza: A. piszesz w jednym zdaniu "Ci chłopcy mają umiejętności, ale niestety trener nie ma koncepcji, pomysłu i co ważne zawodników" zdecyduj się albo zawodnicy mają umiejętności, albo trener nie ma zawodników. Potem jakieś niesmaczne kąski o załatwianiu potrzeb i prezydencie. W sumie typowe ble, ble, ble i personalna wycieczka do trenera. Nie zajmuj się chłopie oceną problemów Podlasia a załatwianiem potrzeb fizjologicznych bo to jest twoje powołanie :) Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:30 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Po prostu przegrali frajersko... tyle w temacie. Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:12 Źródło komentarza: Tradycji stało się zadość Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Skąd w Międzyrzecu biorą się pieniądze by opłacać zaciężnych zawodników by grali w amatorskiej II lidze? Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:12 Źródło komentarza: Siatkarze na start Autor komentarza: SKR Treść komentarza: Brawo Sielczyk. W sumie meczycho było... Data dodania komentarza: 21.09.2026, 07:07 Źródło komentarza: W meczu na szczycie Red lepszy od Lutni.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama