Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 13:32
Reklama
Reklama
Reklama

Region: Tak wyglądały nasze spotkania z Janem Pawłem II

Niedawno, bo 18. maja obchodziliśmy setną rocznicę urodzin Jana Pawła II. Papież na Podlasiu był tylko raz, w 1999 r. kiedy odprawił mszę święta na siedleckich błoniach. Wówczas na to wydarzenie przyjechało ok. 500 tys. osób. W tym wielu mieszkańców Białej Podlaskiej. Ci którzy nie mogli uczestniczyć w tej uroczystości odbywali pielgrzymki do Rzymu, by z Ojcem Świętym spotkać się na placu św. Piotra. Mieszkańcy południowego Podlasia, ze wzruszeniem wspominają rozmowy z wielkim Polakiem i przypominają ważne daty w jego biografii i równocześnie we własnych życiorysach.
Region: Tak wyglądały nasze spotkania z Janem Pawłem II

Barbara Trochimiuk, która przez 26 lat była dyrektorem Zespołu Szkół Specjalnych w Białej Podlaskiej, z Janem Pawłem II miała okazję się spotkać w 1988 r. Wtedy pracowała w Szkole Podstawowej nr 2.

- W tym czasie panowała moda na organizowanie pielgrzymek do Włoch. Z radą pedagogiczną samodzielnie wynajęliśmy autokar. Zabraliśmy namioty, śpiwory i żywność, by przygotowywać na kempingach posiłki. Każdy miał dyżur, podczas którego przyrządzał innym śniadanie, obiad czy kolację. Bardzo miło wspominam też wyjazd, gdyż dzięki niemu z nauczycielami mieliśmy okazję do integracji – wspomina Barbara Trochimiuk.

Dodaje, że każdy dzień zaczynał się krótką modlitwą lub mszą świętą oraz, że była też możliwość wyspowiadania się. Pedagodzy nocowali w San Marino, a także w Asyżu, gdzie spali pod gołym niebem, gdyż była piękna pogoda. Podróżowali po Włoszech przez trzy tygodnie. W tym czasie odwiedzili m.in. Monte Casino, Rzym i Rimini.

- Najważniejszym punktem wyprawy było spotkanie z Janem Pawłem II. Najpierw odbyła się msza święta, którą odprawiał papież. Następnie dostąpiłam zaszczytu razem z kolegą plastykiem Jackiem Spisackim, wręczenia prezentu Ojcu Świętemu od naszej grupy. Był to obraz namalowany przez Jacka Spisackiego. Wzruszyło mnie to spotkanie. Papież spytał skąd jesteśmy, jaki zawód uprawiamy, ile lat już pracujemy, czy mamy rodziny. Kiedy dowiedział się, że przybyliśmy z Podlasia, przyznał: - To długo do mnie jechaliście. Pewnie jesteście zmęczeni. Była to dłuższa chwila rozmowy, po której papież nas pobłogosławił – relacjonuje Barbara Trochimiuk. Zaznacza, że w pamięci pozostały jej też występy zespołów folklorystycznych z Chile i Meksyku, a także z Kanady, które prezentowały regionalne tańce na scenie przy akompaniamencie instrumentów. - Każda z grup przedstawiana papieżowi śpiewała też wybraną pieśń Ojcu Świętemu. – Tego dnia papież mówił o miłości do bliźniego. O tym, iż życzliwość powinniśmy przenosić na grunt swojej rodziny, miejsca pracy i środowisk, w których przebywamy. Te słowa do mnie przemówiły – zaznacza Barbara Trochimiuk.


Elżbieta i Józef Korpyszowie z Międzyrzeca Podlaskiego zapoczątkowali istnienie Kościoła Domowego w naszym regionie. Ruchowi Światło Życie oddali całe serce, a to zaprocentowało założeniem wielu kręgów małżeńskich m.in. w Wisznicach, Sarnakach i Radzyniu Podlaskim. Dzięki swojej działalność mieli okazję spotkać się z Janem Pawłem II. Przez to, że należeli do oazy, mogli uczestniczyć w rekolekcjach, na które zaprosił ich Jan Paweł II. Odbyły się one w sierpniu w 1979 r. w Rzymie.

– Był to trzeci stopień, na którym odwiedza się różne kościoły i są w nich głoszone katechezy. Byliśmy w Asyżu, Castel Gandolfo i Monte Casino. To były niezapomniane przeżycia religijne i patriotyczne. Zwłaszcza, że pierwszy raz wyjechaliśmy zza Żelaznej Kurtyny - opowiadają małżonkowie.

(...)

Wanda i Stanisław z Białej Podlaskiej, dzięki błogosławieństwu Jana Pawła II doznali cudu. Przez dziewięć lat starali się bezskutecznie o dziecko. Wanda chodziła na pielgrzymki do Częstochowy i modliła się o potomstwo. Niestety, wciąż nie mogła zajść w ciążę. Małżeństwo w 1986 r. pojechało do Włoch. Będąc w Castel Gandolfo mieli okazję spotkać się z papieżem. Kiedy Ojciec Święty przechodził obok nich zwrócili się do niego z prośbą o modlitwę, wyjaśniając, iż starają się o potomstwo od wielu lat. Wtedy papież położył ręce na głowie Wandy, a później Stanisława i pobłogosławił parę.

Dwa lata później, w 1988 r. na świat przyszedł ich syn Mateusz. Wanda zaznacza, że na Jasną Górę pielgrzymowała siedem razy i zawsze w czasie wędrówki modliła się o dziecko. – Zanim papież nam pobłogosławił, mimo licznych modlitw, nie mogłam zajść w ciążę, a niedługo po przyjeździe z Włoch na świat przyszedł nasz syn – podkreśla Wanda. Stanisław dodaje, że zawsze marzył o duże rodzinie, bo w takiej się wychował. – Mam ośmioro rodzeństwa, więc zawsze w domu było wesoło i gwarnie, każdy też sobie nawzajem pomagał, kiedy zaszła taka potrzeba. Dlatego, chciałem mieć kilkoro dzieci – przyznaje. (...)

Z Janem Pawłem II miała okazję spotkać się też Paulina Chodyka, dziennikarka Słowa Podlasia. - Moje wspomnienia związane z Ojcem Świętym to przede wszystkim wspomnienia dziewięcioletniej dziewczynki. Jako pewnie jedna z nielicznych osób wiem, co stało się z pieniędzmi z mojej I komunii świętej. Dzięki nim rodzice wysłali mnie na pielgrzymkę do Włoch, organizowaną przez parafię Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Białej Podlaskiej. Uczestniczyło w niej wtedy około 40 osób. Był to rok 2001, a więc prawie 20 lat temu. Zapamiętałam, że byłam najmłodsza w grupie, bo wszyscy inni otaczali mnie niesamowitą troską i opieką – mówi Paulina Chodyka.

Przez dziewięć dni jej grupa obejrzała najważniejsze zabytki sakralne we Włoszech. Pielgrzymi odwiedzili m.in. Padwę, Asyż, Florencję, Wenecję oraz Rzym i Watykan. Jednym z głównych punktów pielgrzymki była audiencja generalna u papieża Jana Pawła II.

- Pamiętam, że wszyscy odświętnie ubrani, czekaliśmy w Auli Pawła VI na przybycie papieża. Jan Paweł II witał każdą grupę z osobna. Większość miała charakterystyczne dla siebie chorągiewki, którymi po wywołaniu machała. Czekaliśmy na swoją kolej, by móc podejść bliżej papieża i ucałować go w dłoń. Każda grupa miała też zrobione z papieżem zdjęcie i podarowała mu jakiś prezent. My przywieźliśmy m.in. sękacze. Byłam wtedy dzieckiem i może nie przeżywałam tego w pełni duchowo, ale mimo tego pamiętam, że będąc już blisko papieża, popłynęły mi z oczu łzy – przyznaje dziennikarka Słowa Podlasia.

(...)

Piotr Karwowski dyrygent i założyciel Scholi Cantorum Misericordis Christi działającej przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego przyznaje, że z ma wiele wspomnień związanych z Janem Pawłem II.

 – Pierwsze spotkanie chórzystów i Ojca Świętego miało miejsce w 1996 r. Wtedy był tworzony specjalny chór na uroczystość beatyfikacji męczenników z Pratulina. Wówczas należały do niego osoby z całej diecezji siedleckiej, w tym chórzyści z Białej Podlaskiej. Zwrócono się do nas, by w sanktuarium w Białej Podlaskiej odbywały się próby. To było pięćdziesiąt osób, sama młodzież.  Do Rzymu pojechaliśmy 6 października 1996 r. na uroczystość, której przewodniczył Jan Paweł II i zadbaliśmy wówczas o oprawę muzyczną tego wydarzenia. Po uroczystości papież podszedł do chóru i przez chwilę z nami rozmawiał, dziękując za piękny śpiew  – wspomina Piotr Karwowski. 

(...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 26 maja

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama