Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 11:26
Reklama
Reklama
Reklama

Ludzie z pasją: Wychowałem mistrza Polski

Jerzy Dyć, emerytowany nauczyciel z Jabłonia ma wiele pasji. Jednak, największą jest gra w warcaby. Dzięki swoim umiejętnościom przygotował do zawodów Bogusława Szelesta, który został mistrzem Polski w tej grze. Pedagog zawsze lubił innowacyjne rozwiązania i jako nauczyciel wychowania fizycznego chętnie z nich korzystał. Poza sportem zawsze interesował się muzyką i udzielał lekcji gry na akordeonie i gitarze. Do dziś towarzysko grywa w  warcaby i brydża z Bogusławem Szelestem, z którym przyjaźni się od wielu lat.
Ludzie z pasją: Wychowałem mistrza Polski

Urodził się w 1949 r. Przyznaje, że pochodzi z ubogiej rodziny.

– Tato był sierotą, mama półsierotą. Skończyli tylko cztery klasy szkoły podstawowej. Jednak, obydwoje mieli dobry słuch i ładnie śpiewali. Tato grał też na harmonijce. Kiedy byłem w siódmej klasie stwierdziłem, że chciałbym grać na instrumencie. Nawet płakałem, by przekonać rodziców do kupienia mi akordeonu. Niestety, nie mieli pieniędzy by spełnić moje marzenie. Dowiedziała się o tym moja babcia. Powiedziała rodzicom, że ma odłożone oszczędności i wesprze rozwój mojej pasji do muzyki. Po niedługim czasie dała moim rodzicom 800 zł aby kupili akordeon. Dzięki temu dostałem mały instrument polskiej marki. Na początku wziąłem cztery lekcje gry, a później sam się dokształcałem – wspomina Jerzy Dyć.

By rozwijać swoje umiejętności wybrał szkołę, przy której istniał zespół muzyczny. Po rozpoczęciu nauki, natychmiast  się do niego zapisał. W tym czasie grał na szkolnych akademiach na akordeonie, uczył się też gry na perkusji. Wtedy też dowiedział się jak czytać nuty. Po ukończeniu szkoły średniej zaczął się kształcić w studium nauczycielskim w Siedlcach. W studium także działał zespół muzyczny, w którym Jerzy Dyć grał na saksofonie i na perkusji. Po ukończeniu edukacji zaczął pracę do szkoły w Radoryżu, gdzie był opiekunem internatu.

Wówczas założył dla uczniów zespół muzyczny, w którym grał na akordeonie. W tej placówce edukacyjnej pracował trzy lata. W tym czasie próbował zdawać do średniej szkoły muzycznej, a później przeniósł się do Radzynia Podlaskiego, gdzie pracował w szkolnej świetlicy i prowadził zespół muzyczny. Ze swoimi podopiecznymi brał udział w różnego rodzaju konkursach i przeglądach muzycznych np. w Przeglądzie Piosenki Radzieckiej. Przygrywał też śpiewaczkom w Jabłoniu i Milanowie. Grał w kilku orkiestrach dętych, w Parczewie, Milanowie, Rossoszu i Sławatyczach. A najdłużej w Jabłoniu, bo przez dwadzieścia lat. Był też na przeglądzie akordeonistów w Krasnymstawie i dwa razy brał udział w przeglądzie poezji śpiewanej w Białej Podlaskiej. Zaznacza też, że od dziecka lubił grać w warcaby, czego nauczył go ojciec.

– Już w średniej szkole udawało mu się pokonywać tatę w grze. Później zacząłem jeździć na zawody. Brałem udział w mistrzostwach, które odbywały się w Siedlcach. Jeździłem też, na zawody w brydża i szaradziarstwa do Białegostoku i Lublina – mówi Jerzy Dyć. (...)

W Zespole Szkół Rolniczych w Jabłoniu uczył od 1979 r. przez ponad 25 lat. Na początku powierzono mu sekcję lekkoatletyki, a z czasem także zespół muzyczny i sekcję szachowo-warcabową. Zajmował się też akompaniowaniem zespołowi tanecznemu. – Starałem się atrakcyjnie prowadzić lekcje i urozmaicać je na wszystkie możliwe sposoby. Nie brakowało w czasie ich trwania elementów tańca i śpiewu oraz gier i zabaw na powietrzu. Organizowałem też wycieczki, a zimą łyżwiarstwo, saneczkarstwo i narciarstwo – mówi Jerzy Dyć. (...)

By urozmaicić lekcje wychowania fizycznego przez dziesięć lat prowadził lodowisko na tzw. Czarnym Stawie, w parku obok pałacu Zamojskich. – Moja inicjatywa cieszyła się dużym zainteresowaniem nie tylko młodzieży. Dorośli również chętnie przychodzili pojeździć na łyżwach. Do dziś pamiętam uroczyste otwarcie, w czasie którego byli obecni oficjele. Do południa na lodowisku Jerzy Dyć prowadził lekcje łyżwiarstwa i zabawy na łyżwach, później grano w hokeja. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 16 czerwca


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Okna Artpol
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama