Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 08:42
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Ludzie stąd: Tragiczne wspomnienia Zdzisława Grenia

Zdzisław Greń jest prezesem stowarzyszenia Dzieci Wojny oddziału Biała Podlaska od około dwudziestu lat. Wspomina babcię Antoninę, która zginęła na jego oczach, od wybuchu granatu, a także okrutne przesłuchanie przez Urząd Bezpieczeństwa jego matki Anny. Opowiada też o ojcu, który służył w Armii Krajowej i wspólnym słuchaniu radia Wolna Europa przez całą rodzinę.
Ludzie stąd: Tragiczne wspomnienia Zdzisława Grenia

Urodził się 25 października 1938 r. w Cieleśnicy. Jego rodzice Anna i Władysław poznali się na jednej z zabaw, organizowanych w tej miejscowości. Po niedługim czasie przenieśli się do wsi Pokinianka. Do majątku Alicji Kuczewskiej. Tam Władysław został zatrudniony jako fornal i stangret, a jego żona opiekowała się dziećmi. Kiedy przyjechali okazało się, że nie ma dla nich miejsca w czworakach zamieszkiwanych przez służbę. Wówczas szlachcianka udostępniła im małe mieszkanie w jej pałacu.

Kiedy Niemcy wycofywali się we wrześniu 1944 r. i trwały bombardowania oraz walki z Sowietami, Zdzisław miał 6 lat. Pamięta długie godziny spędzone w okopie. Kiedy trzymał się spódnicy ukochanej babci Antoniny Greń, kobieta postanowiła zobaczyć, co się dzieje na zewnątrz i wychyliła się. W tym czasie uderzył granat, a jego odłamki w nią trafiły. Mały Zdzisław z przerażeniem zobaczył jak babcia zalana krwią osuwa się do okopu.

– Miała porozrywane części ciała. Została zawieziona do szpitala, który mieścił się przy ul. Janowskiej w Białej Podlaskiej. Niestety, obrażenia były zbyt duże i po trzech dniach zmarła – mówi Zdzisław ze łzami w oczach. Dodaje, że Antonina zawsze była odważną kobietą i to ją zgubiło. Została pochowana na cmentarzu przy ul. Janowskiej w Białej Podlaskiej. To jedno z dwóch najbardziej wyrazistych wspomnień z okresu wojny, które posiada mężczyzna.


Drugie dotyczy działalności jego ojca Władysława w Armii Krajowej.

– Został zaangażowany do oddziału przez prawnika Jerzego Świątkiewicza, który przed wojną był zarządcą majątku Alicji Kuczewskiej. Jako kilkulatek zauważyłem, że ojciec chowa coś pod strzechą spichrza. Pewnego dnia postanowiłem sprawdzić, co to takiego. Wszedłem po bardzo wysokiej drabinie i wyciągnąłem zawiniątko. Kiedy odkryłem materiał zobaczyłem najprawdziwszy pistolet. Bałem się, że ojciec się dowie, że go znalazłem, więc nic nie mówiłem o swoim występku w domu – opowiada Zdzisław Greń. Dodaje, że jego ojciec często znikał na noc, a nawet na kilka dni i nigdy nie mówił czym się zajmuje i gdzie chodzi. Wiadomo było, iż dostarcza tajne wiadomości żołnierzom Armii Krajowej. – Nawet, kiedy byłem dorosły i pytałem o działalność, unikał odpowiedzi – zaznacza. (...)

Jedynym dorosłym i naocznym świadkiem była Anna Greń. – Funkcjonariusze postawili ją nad trupem nauczycielki, który leżał na długiej ławie pod ścianą i zaczęli zadawać pytania. Te stawały się coraz bardziej natarczywe. Nie obyło się też bez szarpania, popychania i grożenia. Słyszałem wszystko, bo byłem w pokoju obok, także płacz i błaganie mamy, by ją puścili, bo nic nie wie. Ten koszmar trwał kilka godzin – przyznaje Zdzisław Greń. Kiedy przesłuchanie jego matki się skończyło, pozwolono jej wrócić do syna. Jednak, nie była ona w stanie powiedzieć ani słowa. Stała jak słup soli, wyczerpana długotrwałym i bardzo stresującym spotkaniem z UB. Przyjaciel ojca, kiedy dowiedział, co się stało, przyszedł sprawdzić, w jakim stanie jest Anna. Próbował do niej mówić. Nakłaniał, by się odezwała, choć słowem, jednak bezskutecznie. W końcu postanowił włożyć jej w usta łyżkę, by zmusić ją do jakiejkolwiek reakcji. Udało się. Anna powiedziała, że jest zmęczona i położyła się. (...)

Po parcelacji majątków ziemskich, rodzina Greniów otrzymała kilka hektarów, dzięki temu miała, gdzie wybudować dom i budynki gospodarcze. – Ojciec świetnie radził sobie jako cieśla, kiedy tworzył dla nas siedlisko. Pomagał mu w tym jego przyjaciel i mój ojciec chrzestny Jan Kowalski, a także jego synowie – wyjaśnia Zdzisław.  Dodaje, że choć ojciec nie krytykował władzy, bo uważał, iż dzięki niej ma gospodarstwo, to często słuchał radia Wolnej Europy. - Mnie też do tego zachęcał – wspomina prezes stowarzyszenia Dzieci Wojny. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 30 czerwca

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Okna Artpol
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: Jarząbek Wacław, trener II klasy Treść komentarza: Dodatkowo trener jest jednocześnie członkiem zarządu, zaś zarząd to kumple tęczowego Mychajło - tzw. brązowe nosy. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: Może się troszkę rozluźni w pociągach. Nie jeżdżę zbyt często , ale generalnie zawsze wszystkie miejsca są zajęte i nie za bardzo da się kupić na ostatnią chwilę w kasie . Zwykle pada odpowiedź - nie ma , może byc pierwsza klasa ? I nie jest to aż tak duża rożnica pod warunkiem że nie korzysta się ze zniżek np KDR. W pierwszej nie przysługuje. Rad nie rad , kupujesz, albo na stojaka. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:20 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Na torach pojawi się Bug i Krzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama