Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 13:32
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Legenda: O Anusi i Iwo, których siemieńska woda na wieki pochłonęła

Tym razem opowiemy o miłości córki właściciela ziemskiego Branickiego, Anusi i Serba Iwo. Ich niestety tragiczna historia wiąże się z Siemieńskim Stawem, którego wody połączyły ich na zawsze…
Legenda: O Anusi i Iwo, których siemieńska woda na wieki pochłonęła

Autor: wikipedia.org

Siemieński Staw powstał pod koniec XVI wieku, choć niektóre źródła podają i początek XVII wieku, jako sztuczne rozlewisko rzeki Tyśmienicy. Groblę na rzece mieli wykonać jeńcy tatarscy, spiętrzając w ten sposób wodę. Wraz z majątkiem ziemskim przetrwał w niemal niezmienionej formie, aż do wieku XX., należąc do kilku rodów ziemiańskich. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości majątkiem zarządzał Jan Zaorski. Po tym jak jego syn August zginął w 1920 r. w bitwie pod Raszynem, dobra odziedziczyła córka Augusta Zaorskiego Zenobia. W roku 1932 zbiornik zapisał się w historii jako lądowisko balonu „Polonia”, biorącego udział w zawodach o puchar Gordona Bennetta. Ze stawem wiąże się z nią jednak jeszcze tragiczna historia pewnej miłości…

 Jak jeńcy tatarscy groblę budowali

Dawno temu w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się staw, rozciągały się łąki i grząskie bagna. Droga do Parczewa wiodła poprzez mokradła i często była dla wędrowców trudna do przebycia. Aby ułatwić przejazd wozów, co roku utwardzano ją pniami drzew z okolicznych lasów. Największy problem był jednak wiosenną i jesienną porą, kiedy rzęsiste deszcze na nowo zalewały tutejsze tereny i droga mimo prowizorycznego mostu niestety była nie do przebycia. Ludzie mówią, że jednego razu zdarzyło się i tak, że nawet królewska karoca utknęła w grzęzawisku, ale chłopi z Siemienia zdołali ją wyciągnąć.

W tym czasie ziemiami rządziła można rodzina Branickich. Głowa rodu niegdyś był pułkownikiem husarskim, który dość często wyruszał na wojenne wyprawy, z których przywoził bogate łupy i tak wzbogacał z każdym rokiem swój majątek. Jednym z takich łupów, okazało się… pięćdziesięciu jeńców tureckich.

Branicki nie był już młody, postanowił więc spokojnie osiąść na stałe w Siemieniu. Jego jedynym dzieckiem była córka Anusia, którą zapragnął uczynić najbogatszą panią w okolicy. To właśnie z jej powodu postanowił czerpać korzyści majątkowe nawet z mokradeł i trzęsawisk. Wpadł więc na pomysł usypania grobli w poprzek rzeki, by powstał ogromny staw, jakiego jeszcze nikt w województwie nie widział. Postanowił skorzystać z pracy jeńców tureckich. Zaczęła się ciężka praca niewolników.

Wszyscy przykuci łańcuchami, wozili piach spod Miłkowa, gdzie było go pod dostatkiem. Codziennie pracowali od świtu do nocy, a bacznym okiem nadzorowali ich ziemscy pachołkowie. Nieważne było, czy z nieba leje się rzęsisty deszcz, czy też żar, który nierzadko powodował zawroty głowy. W mrozie, śniegu, tatarscy jeńcy dzielnie budowali groblę na rzece.

Spotkanie Anusi i Iwo

Wśród pojmanych znajdował się młody Serb o imieniu Iwo, z którym jako jedynym mogli porozumieć się dozorcy. To on tłumaczył i przekazywał innym niewolnikom polecenia, dzięki temu miał wśród nich posłuch i poważanie. Z czasem dzięki temu zaczęto mu dawać coraz więcej swobody, z jego nóg ściągnięto w końcu i łańcuch, którym był przykuty do taczki, co sprawiło że Iwo zyskał więcej ochoty do pracy, czasem nawet nucąc tęskne tatarskie pieśni. (...)

Czarne chmury zawisły nad miłością

Nad uczuciem zawisły jednak ciemne chmury. Wszystko z powodu postanowienia pana Branickiego, że nadszedł już czas, aby jego ukochana córka Anusia wyszła za mąż. Upatrzył sobie kandydata, w niemłodym już towarzyszu wojennych wypraw. Mężczyzna był zamożny i pochodził ze szlacheckiej rodziny. Ojciec uznał, więc że to idealny przyszły mąż dla Anusi. Ta z początku nie traktowała sprawy poważnie, wręcz wyśmiewała kandydata. Branicki jednak stanowczo postawił sprawę, uznał, że jedynym odpowiednim partnerem jest dla niej jego przyjaciel. Anusia załamała się, bo wiedziała że odwrotu od tej decyzji nie ma.

Iwo, widząc codziennie bledszą i smutniejszą twarz ukochanej, początkowo nie domyślał się nawet, co jest przyczyną jej strapień. Służba dworska przekazała mu jednak w końcu wiadomość o postanowieniu pana Branickiego. Gdy się o tym dowiedział, poczuł jakby słońce na zawsze nad nim zgasło. Przeraził się, że jego jedyna prawdziwa miłość wyjdzie za mąż, a on już do końca życia nie będzie mógł nawet na nią spojrzeć. Termin wesela był jednak już  ustalony, miało się odbyć w czerwcowe święto Piotra i Pawła. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 14 lipca


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama