Region: "Ja nie biju - werba bije, za tydzień Wielkydeń"

  • 09.04.2020, 14:37
  • Paulina Chodyka
Region: "Ja nie biju - werba bije, za tydzień Wielkydeń"
Uderzanie palmą drugiego człowieka, wielkanocne kolędowanie, przenikliwa cisza Wielkiego Piątku i dusze zmarłych błąkające się tego dnia po domach, by obserwować swoich bliskich. Sadzenie ziemniaków w  Wielką Sobotę i wyścig furmanek po mszy rezurekcyjnej. Tak wyglądało jeszcze całkiem niedawno świętowanie Wielkanocy na południowym Podlasiu. Większość z tych obrzędów już dawno zanikła, dlatego postaramy się przypomnieć choć część z nich.

Wielkanoc to najważniejsze święto w religii chrześcijańskiej. Wspomnienie męki i śmierci Chrystusa, a także jego zmartwychwstania i tym samym zwycięstwa nad śmiercią, które stanowią podstawę wiary. Przez wieki powstało wiele form świętowania nie tylko na świecie, ale też w Polsce. Każdy region ma charakterystyczne dla siebie tradycje, związane ze świętami wielkanocnymi i okresem je poprzedzającym.



I tak, jak pisze Oskar Kolberg w „Chełmskich”, dawniej w okolicach Kodnia i Piszczaca Wielki Post rozpoczynano… piciem wódki, co nazywano „płukaniem zębów”.

„Od Kodnia, Piszczaca. Rozpoczyna się (przyp. red. Wielki Post) w poniedziałek i rozmaite co do obchodu ukazuje zwyczaje . Tam, gdzie przyjęto zasadę płukania zębów zgromadzają się w poniedziałek rano do karczmy szczególnie gospodarze i gospodynie, stawiają wódkę i zakąsają jadłem postnem (…). Wynajdując różne intencje i życzenia, piją dlatego, aby się groch, pszenica i inne zboże urodziło, kobiety znów dlatego, aby się kapusta, fasola, len i inne nasiona zeszły i udały”.

Taka pijatyka miała trwać do środy popielcowej, podczas której ludzie obiecywali sobie wstrzemięźliwość od alkoholu i mięsa. Niektórzy zaczynali post od nabożeństwa i sumiennej spowiedzi, którą powtarzali tuż przed Wielkanocą. Dziewczęta rezygnowały też z kolorowych strojów. Podczas każdej środy i każdego piątku Wielkiego Postu ludzie nie jedli gotowanych posiłków. Oczekiwanie na święta wielkanocne było wypełnione pracą, wiosennymi porządkami w chatach. Bielono izbę, piec kaflowy i kuchnię, myto okna i szorowano podłogi, czyszczono święte obrazy. (...)

Tydzień przed Wielkanocą przychodził czas na Niedzielę Palmową, niegdyś nazywaną Niedzielą Wierzbną. - Jej obrzędowość łączy elementy folkloru kościelnego i słowiańskich rytuałów wiosenno-wegetacyjnych, pełnych symboliki – tłumaczy historyczka. I tak, przygotowując się do Niedzieli Palmowej podlaskie gospodynie wycinały młode gałązki wierzbowe i pielęgnowały je, by jak najszybciej rozwinęły się z nich bazie, które miały posłużyć jako element palmy. Ta, oprócz gałązek wierzbowych składała się z włókienka czesanego lnu, gałązki barwinku lub bukszpanu. Często kolorowym dodatkiem były też żywe lub papierowe kwiaty.

W niektórych miejscach na Podlasiu funkcjonował zwyczaj wzajemnego uderzania się palmą wielkanocną lub witkami wierzbowymi.

- Wypowiadano przy tym słowa w gwarze chachłackiej "Werba bije, ne zabije", lub "Ja nie biju - werba bije, za tydzień Wielkydeń". Miało to zapewnić zdrowie i żywotność. Zwyczaj ten sięga daleko poza czasy chrześcijaństwa – podkreśla Angelika Magier. 

 Wielki Piątek, dawniej był dniem nie tylko ścisłego postu, ale także łączenia się ze światem zmarłych.

- To dzień majestatyczny w swojej ciszy. Dawniej lud praktykował wtedy surowy post, wierzono także, że w ten dzień dusze zmarłych chodzą po świecie, obserwując życie swoich bliskich – wyjaśnia Angelika Magier.

Jako przykład podaje wieś Szóstkę (gmina Drelów), gdzie jeszcze do końca lat 90. XX wieku, po liturgii wielkopiątkowej kładziono na katafalku nagi krzyż procesyjny.

- Był to widok uderzający w swojej prostocie, symbolizujący, że Bóg poddał się samotności, cierpieniu i śmierci, by finalnie - jak każdy z nas, kiedyś, na koniec życia - spocząć na tym samym katafalku. Zaś w tle, w ciszy Wielkiego Piątku, nieśmiało pojawiała się perspektywa Zmartwychwstania – opowiada etnomuzykolog. (...)

Wielka Sobota to czas wyciszenia i oczekiwania na przyjście Chrystusa. W kościołach nie tylko nie odprawia się tego dnia mszy, podobnie jak w Wielki Piątek, lecz w odróżnieniu od niego nie rozdaje się też eucharystii. Na południowym Podlasiu, podobnie zresztą jak i w innych regionach Polski, tego dnia święci się koszyki z jedzeniem.

Ksiądz Adolf Pleszczyński, regionalny historyk, opisuje Wielką Sobotę jako dzień uroczystego poświęcenia chlebów wielkanocnych. - Ludność przygotowywała i zdobiła kobiałki napełnione kołaczami, wieprzowiną, jajami gotowanymi na twardo i obranymi ze skorupy, serem masłem i solą – opowiada Angelika Magier. (...)

Święto Zmartwychwstania Pańskiego, jest nie tylko centralnym świętem w Kościele katolickim - w tradycji ludowej była i jest świętem zwycięskiej wiosny i  świętem dusz zmarłych. Do lat 60. XX wieku po uroczystej mszy rezurekcyjnej na południowym Podlasiu powszechny był zwyczaj, jak najszybszego powrotu do domu. - Owocowało to wyścigiem furmanek, bo „kto pierwszy wróci do domu, temu lepiej obrodzi pszenica”, zaś po okresie wstrzemięźliwości i Wielkiego Postu śpieszono czym prędzej, żeby zasiąść do wielkanocnego śniadania – wyjaśnia Angelika Magier. Najważniejszym  jadłem na stole były oczywiście jaja. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 7 kwietnia

Paulina Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe