Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 02:57
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Ludzie stąd: Mojego ojca nazywali kułakiem

Wiesław Łuć, sekretarz bialskiego oddziału Krajowego Związku Dzieci Wojny, wspomina swojego ojca Józefa, który służył w 26. Pułku Ułanów Wielkopolskich. Musiał się ukrywać, gdyż chciano go pojmać za wysadzanie pociągów w czasie II wojny światowej. Opowiada też o grabieżach band złożonych ze zbiegłych jeńców sowieckich i o kuzynach, z których jeden zginął w Katyniu, a drugi był Żołnierzem Niezłomnym.
Ludzie stąd: Mojego ojca nazywali kułakiem

Sekretarz bialskiego oddziału Krajowego Związku Dzieci Wojny urodził się 11 września 1944 r. w Perkowicach, w rodzinie Józefa i Janiny z Makowskich, którzy mieli 27-hektarowe gospodarstwo. Miał o 11 lat starszą siostrę Halinę. Jego ojciec Józef przyszedł na świat w 1907 r. i jako młodzieniec służył w 26. Pułku Ułanów Wielkopolskich w Baranowiczach. Zajmował się obsługą karabinów maszynowych. 28 sierpnia 1939 r. zaczął pracę jako policjant w posterunku w Janowie Podlaskim. Po agresji Niemiec na Polskę, mundurowi ewakuowali się na wschód.

Zanim odjechali każdy z nich zabrał coś, co miało mu przypominać wolną ojczyznę. Józefowi przypadła pieczęć komisariatu, którą do lat siedemdziesiątych, ukrywał nawet przed synem. Dziś stanowi cenną pamiątkę rodzinną. Wraz z innymi policjantami zatrzymał się po drodze w leśniczówce, tam z radia dowiedział się o napaści Sowietów. Gdy policjanci wyruszyli w dalszą drogę, spotkali radziecki patrol. Zaryzykowali i założyli służbowe czapki, udając, że przemieszczają się służbowo. Nie zostali zatrzymani.

Po tym zdarzeniu zdecydowali, że każdy samodzielnie będzie się starał dotrzeć do bliskich. Ojciec Wiesława pojawił się w domu, dopiero w październiku 1939 r. Był zarośnięty, obdarty i zawszony, więc rodzina ledwie go poznała. - Później opowiadał, że musiał się ukrywać, zwłaszcza przed Ukraińcami, którzy wydawali Polaków, ale nie zdradził zbyt wiele szczegółów, widocznie w czasie tułaczki wiele wycierpiał – zauważa Wiesław Łuć.

Partyzanci wysadzali pociągi 

Partyzanci najczęściej podkładali ładunki wybuchowe pod niemieckie pociągi na moście nazywanym „Metlany”, gdyż był słabiej chroniony. – Przez Perkowice przebiegała linia kolejowa Biała Podlaska – Terespol – Brześć, więc Niemcy tędy często przewozili cenne dla nich towary, w tym paliwo i broń, ale też artykuły spożywcze. W związku z tym postanowili wysadzać składy - mówi. Na drugim moście zawsze było wielu żołnierzy, którzy mieli działo i karabiny maszynowe. Mimo to, Polacy sprawdzali czy uda im się wysadzić pociąg, także i tam.

Wkrótce okupanci uznali, że partyzantom pomagają mieszkańcy Perkowic, albo to oni sami wysadzają pociągi. Józef Łuć widząc zwiększającą się liczbę żołnierzy w okolicy wsi, domyślił się, że za chwilę zacznie się łapanka, po czym ostrzegł sąsiadów, a sam ukrył się w stodole. Po niepełnej godzinie do domu Łuciów przyszli Niemcy. Spytali Janinę, gdzie jest mąż. Odpowiedziała, że pojechał po sprawunki do Białej Podlaskiej. Wtedy rozzłoszczeni gestapowcy rzucili na podwórko granat, licząc na to, że gospodarz słysząc huk, wybiegnie ratować bliskich. Ten jednak nie opuścił kryjówki.

Tego dnia okupanci zebrali kilkadziesiąt osób z całej wsi i zarządzili, iż młodzi pojadą do więzienia w Białej Podlaskiej, które mieściło się w dawnej fabryce Raabego, a starsi wrócą do domów. Zaznaczyli też, że jeżeli tej nocy nie zostanie wysadzony żaden pociąg, będzie to dla nich sygnał, iż pojmali winowajców. Z tego też powodu wszyscy ujęci zostaną na drugi dzień straceni.

Za kontyngent dawali wódkę

- Ojciec nie spał całą noc i nasłuchiwał czy pociąg zostanie wysadzony. Nagle, o godz. 2 w nocy, rozległ się huk. Ktoś podłożył ładunki wybuchowe na moście – wyjawia Wiesław Łuć. Po tym Niemcy przywieźli z powrotem mieszkańców Perkowic, kazali stanąć im w szeregu i ustawili karabiny maszynowe, jakby planowali ich rozstrzelać. Wtedy za skazanymi wstawił się niemiecki oficer nadzorujący ochronę mostu, który zapewnił, że zawsze był dobrze traktowany przez miejscowych, którzy chętnie dawali mu mleko, jajka, masło i inne produkty. Przekonywał też swych rodaków, że pewnością ludzie ci nie zajmują się sabotażem. Jeńcy zostali wypuszczeni.

- Bywało, że Niemcy zabierali zwierzęta hodowlane i mieszkańcom wsi. Konieczne było też dostarczanie kontyngentu czyli produktów rolnych, w tym zboża, mięsa, mąki. Żołnierze kolczykowali też świnie, by wiedzieć, ile kto ma trzody i móc zabrać zwierzęta, gdy urosną. W zamian dawali wódkę tzw. kontyngentówkę. Wydaje mi się, że było to robione specjalnie, żeby rozpijać naród, a dzięki temu łatwiej przekonać do swoich zarządzeń – uważa Wiesław Łuć. Przypomina też, że w pobliżu Perkowic, w Kaliłowie powstał obóz jeniecki. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 1 września


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama