Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 05:46
Reklama
Reklama

Z ARCHIWUM X: Śmierć na komisariacie

Zimą 1997 roku na komisariacie w Łomazach zginął postrzelony z policyjnej broni 19-latek. Odpowiedzialny za jego śmierć były komendant tutejszej policji wyszedł na wolność po czterech latach, nigdy nie przyznał się do umyślnego zabójstwa i konsekwentnie odmawiał składania wyjaśnień.
Z ARCHIWUM X: Śmierć na komisariacie

Autor: Dorota Hojda

Pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia 1996 roku skute lodem ścieżki między bialskopodlaskimi wsiami nie zachęcały do spacerów. Ślizgając się między zaspami, Stanisław wytrwale dreptał ku domostwu swego ojca w Musiejówce. Na miejscu trud wynagrodził mu zimny napitek, który jak co roku wypił z gospodarzem rodzinnego domu. Po opróżnieniu flaszki i czułych pożegnaniach z krewnymi, gość z powrotem ruszył w mróz. Do swojej chałupy z Kozłach nie dotarł, a co działo się dalej, nie pamięta nikt. Pięćdziesięciolatek ocknął się na oddziale chirurgicznym szpitala w Białej Podlaskiej. Od pielęgniarki dowiedział się, że młodzi mieszkańcy gminy Rossosz znaleźli go leżącego pod płotem i wezwali karetkę. Oprócz poalkoholowego bólu głowy, Stanisław miał odmrożone dłonie i gdyby spędził choć godzinę dłużej na śniegu, lekarze zmuszeni byliby amputować mu obie kończyny. Na twarzy miał sińce i zadrapania, co mogło być skutkiem upadku na zamarzniętą glebę lub pobicia. Mimo że mężczyzna stanowczo zaprzeczył, jakoby brał udział w bójce, personel szpitala był zobowiązany zawiadomić policję. Podczas przesłuchania na komisariacie w Łomazach Stanisław odmówił składania zawiadomienia o pobiciu, był święcie przekonany, że nikt mu krzywdy nie zrobił, a całą sytuację tłumaczył swoim pijaństwem.

6 stycznia 1997 roku komendant komisariatu w Łomazach Zbigniew N. uczestniczył w zebraniu sprawozdawczo-wyborczym Ochotniczej Straży Pożarnej w Rossoszu. Wraz z "Rambo", jak zwano 33-letniego komisarza, na bankiecie bawili się posłowie, wójt, komendanci straży pożarnej i inne "grube ryby" z okolic. Na suto zakrapianej zabawie ktoś poruszył temat wypadku Stanisława z Kozłów. Strażacy powtórzyli komendantowi miejscowe plotki, jakoby pijany mężczyzna miał zostać pobity przez dwóch 19-latków – Mariusza D. i Roberta J. Zarzucali też dowódcy łomaskiej policji słabą skuteczność w wykrywaniu przestępstw, co mocno ubodło dumnego "Rambo". Rozsierdzony przytykami kolegów, komisarz N. zatelefonował na komisariat i zlecił pełniącym tego dnia służbę funkcjonariuszom, by czym prędzej zatrzymali do wyjaśnień dwóch chłopców. Podwładni posłusznie zabrali się do wykonywania polecenia i po godzinie czternastej zajechali na podwórze rodziców Mariusza D. Z Kozłów przewieźli go do Łomaz, gdzie rozpoczęli kilkugodzinne przesłuchanie. 19-latek opowiedział mundurowym, że wieczorem 25 grudnia 1996 roku spotkał się ze swoimi rówieśnikami Robertem i Grześkiem. Razem pojechali do Musiejówki, gdzie miał dołączyć do nich jeszcze jeden kolega, Mirek. W oczekiwaniu na kompana pili wódkę w aucie Grześka, aż kierowca postanowił się pożegnać, podwiózł kolegów do wyczekiwanego Mirka i odjechał załatwiać swoje sprawy. Chłopcy ogrzali się w domu przyjaciela, śpiewając kolędy z jego rodzicami, po czym udali się w drogę powrotną do Kozłów. Po przejściu kilku metrów zauważyli leżącego w śniegu, zakrwawionego Stanisława. Mariusz i Robert podnieśli skostniałego z zimna mężczyznę i zaczęli ciągnąć do najbliższego domu. Tam zastała ich ciemność, przeciągnęli więc nieprzytomnego do rodziców Mirka, którzy pokierowali ich do innego sąsiada. – Bo jego synowa po szkołach – uzasadnił pan domu. Wywracając się na oblodzonej ścieżce, chłopcy dotaszczyli bezwładnego człowieka do mieszkającej obok pielęgniarki. Kobieta zajęła się poszkodowanym do przyjazdu karetki i razem z nastolatkami przyczyniła się do uratowania rąk oraz życia Stanisława.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 13 października

 

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: A. Treść komentarza: Dopóki nie zmieni się podejście trenera do tematu nic się nie zmieni. Ośmiesza nas tylko. Ci chłopcy mają umiejętności, ale niestety trener nie ma koncepcji, pomysłu i co ważne zawodników. Maluga, Dobruk czy Kopytow sami nie dadzą rady, a Jeż też cały czas nie będzie nam ratował czterech liter. Obserwuję od jakiegoś czasu zachowanie trenera. Po golu Malugi, zamiast się cieszyć - poszedł załatwiać potrzebę za ławkę rezerwowych...żenada, ale niestety nikt go nie ruszy, bo kumpel prezydenta... Już żałosne się robi słuchanie jego wytłumaczeń na konferencjach. Wydaje mi się, że zmiany on powinien zacząć od siebie, od zachowania i panowania nad emocjami, bo zdecydowanie tego nie potrafi, co oddziałuje na chłopaków. Smutne, bo drużyna z potencjałem, a niestety Pan Oleksiuk i asystenci (też bez większego doświadczenia) nie są w stanie tego wydobyć na powierzchnię. Data dodania komentarza: 20.09.2026, 18:06 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Komedia a strefy płatnego parkowania nie ma Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:09 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Najważniejsze dni miasta przed nami! Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Radni wolą stawiać pomniki niż zrobić strefę płatnego parkowania Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:07 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Pierwszy września minął, a stref płatnego parkowania nie widać Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Miesięcznicę powinni zrobić Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:06 Źródło komentarza: Kompleks boisk nosi imię radnego. Uhonorowali Stefana Parafiniuka Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Głupie komentarze Data dodania komentarza: 20.09.2026, 11:40 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama