Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 10:35
Reklama
Reklama
Reklama

Z ARCHIWUM X: Śmierć na komisariacie

Zimą 1997 roku na komisariacie w Łomazach zginął postrzelony z policyjnej broni 19-latek. Odpowiedzialny za jego śmierć były komendant tutejszej policji wyszedł na wolność po czterech latach, nigdy nie przyznał się do umyślnego zabójstwa i konsekwentnie odmawiał składania wyjaśnień.
Z ARCHIWUM X: Śmierć na komisariacie

Autor: Dorota Hojda

Pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia 1996 roku skute lodem ścieżki między bialskopodlaskimi wsiami nie zachęcały do spacerów. Ślizgając się między zaspami, Stanisław wytrwale dreptał ku domostwu swego ojca w Musiejówce. Na miejscu trud wynagrodził mu zimny napitek, który jak co roku wypił z gospodarzem rodzinnego domu. Po opróżnieniu flaszki i czułych pożegnaniach z krewnymi, gość z powrotem ruszył w mróz. Do swojej chałupy z Kozłach nie dotarł, a co działo się dalej, nie pamięta nikt. Pięćdziesięciolatek ocknął się na oddziale chirurgicznym szpitala w Białej Podlaskiej. Od pielęgniarki dowiedział się, że młodzi mieszkańcy gminy Rossosz znaleźli go leżącego pod płotem i wezwali karetkę. Oprócz poalkoholowego bólu głowy, Stanisław miał odmrożone dłonie i gdyby spędził choć godzinę dłużej na śniegu, lekarze zmuszeni byliby amputować mu obie kończyny. Na twarzy miał sińce i zadrapania, co mogło być skutkiem upadku na zamarzniętą glebę lub pobicia. Mimo że mężczyzna stanowczo zaprzeczył, jakoby brał udział w bójce, personel szpitala był zobowiązany zawiadomić policję. Podczas przesłuchania na komisariacie w Łomazach Stanisław odmówił składania zawiadomienia o pobiciu, był święcie przekonany, że nikt mu krzywdy nie zrobił, a całą sytuację tłumaczył swoim pijaństwem.

6 stycznia 1997 roku komendant komisariatu w Łomazach Zbigniew N. uczestniczył w zebraniu sprawozdawczo-wyborczym Ochotniczej Straży Pożarnej w Rossoszu. Wraz z "Rambo", jak zwano 33-letniego komisarza, na bankiecie bawili się posłowie, wójt, komendanci straży pożarnej i inne "grube ryby" z okolic. Na suto zakrapianej zabawie ktoś poruszył temat wypadku Stanisława z Kozłów. Strażacy powtórzyli komendantowi miejscowe plotki, jakoby pijany mężczyzna miał zostać pobity przez dwóch 19-latków – Mariusza D. i Roberta J. Zarzucali też dowódcy łomaskiej policji słabą skuteczność w wykrywaniu przestępstw, co mocno ubodło dumnego "Rambo". Rozsierdzony przytykami kolegów, komisarz N. zatelefonował na komisariat i zlecił pełniącym tego dnia służbę funkcjonariuszom, by czym prędzej zatrzymali do wyjaśnień dwóch chłopców. Podwładni posłusznie zabrali się do wykonywania polecenia i po godzinie czternastej zajechali na podwórze rodziców Mariusza D. Z Kozłów przewieźli go do Łomaz, gdzie rozpoczęli kilkugodzinne przesłuchanie. 19-latek opowiedział mundurowym, że wieczorem 25 grudnia 1996 roku spotkał się ze swoimi rówieśnikami Robertem i Grześkiem. Razem pojechali do Musiejówki, gdzie miał dołączyć do nich jeszcze jeden kolega, Mirek. W oczekiwaniu na kompana pili wódkę w aucie Grześka, aż kierowca postanowił się pożegnać, podwiózł kolegów do wyczekiwanego Mirka i odjechał załatwiać swoje sprawy. Chłopcy ogrzali się w domu przyjaciela, śpiewając kolędy z jego rodzicami, po czym udali się w drogę powrotną do Kozłów. Po przejściu kilku metrów zauważyli leżącego w śniegu, zakrwawionego Stanisława. Mariusz i Robert podnieśli skostniałego z zimna mężczyznę i zaczęli ciągnąć do najbliższego domu. Tam zastała ich ciemność, przeciągnęli więc nieprzytomnego do rodziców Mirka, którzy pokierowali ich do innego sąsiada. – Bo jego synowa po szkołach – uzasadnił pan domu. Wywracając się na oblodzonej ścieżce, chłopcy dotaszczyli bezwładnego człowieka do mieszkającej obok pielęgniarki. Kobieta zajęła się poszkodowanym do przyjazdu karetki i razem z nastolatkami przyczyniła się do uratowania rąk oraz życia Stanisława.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 13 października

 

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
Reklama Okna Artpol
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama