Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 12:46
Reklama
Reklama
Reklama

Tradycje: Króla przynosił dziadek, na stole kozy stawały

Jak wyglądała „Kolęda”, kim byli i gdzie stali Króle, z czego robiło się skrzydła aniołom, a z czego łańcuchy choinkowe, oraz jakie pająki wieszano pod sufitem i gdzie tańczyli „Krakowiacy” – dowiedziała się przy okazji lepienia wigilijnych uszek Joanna Gąska. O zwyczajach i tradycjach świątecznych opowiadały jej gospodynie z nieformalnej grupy "Szalone Niemojki" - Maria Krawczyk i Barbara Gąsewicz oraz Anna Szpura z KGW Korniczanki. 
Tradycje: Króla przynosił dziadek, na stole kozy stawały

Zwyczaje świąteczne
Anna - U mnie w domu w dzień wigilii, od rana stroiło się choinkę. Musiała to być choinka żywa, która napełniała cały dom wyjątkowym zapachem. Tradycji tej hołdujemy do dziś.

Maria – U nas było podobnie. Jako dziecko chętnie wieszałam na niej bombeczki, cukiereczki, jabłuszka, orzeszki czy pierniczki, a także ozdoby z bibuły i długie łańcuchy. Bo takich własnoręcznie zrobionych ozdób było przecież najwięcej.

Anna - Trzeba przypomnieć, że kiedyś nie było zbyt wielu typowo sklepowych ozdób, raczej każdy starał się wykonywać je sam w domu. Najczęściej powstawały z bibuły albo ze słomy.

Maria – Mieliśmy taką tradycję, że tydzień lub nawet dwa tygodnie przed świętami wspólnie z mamusią zasiadaliśmy do robienia dekoracji świątecznych. Robiliśmy wtedy łańcuszki z bibułki i ze słomy, tworzyliśmy też aniołki i jeżyki z kolorowej bibuły. Jednak za najważniejszy i najbardziej wyczekiwany moment, jako dzieci, uznawaliśmy rytuał wieszania świątecznych cukierków na choinkę. Przy czym dostać je można było wyłącznie w przypadku, kiedy nitka, na której były zawieszone pękła. Oczywiście wspólnie z rodzeństwem zawsze dbaliśmy o to by klika tych nitek się zerwało. Pamiętam też, że po ustrojeniu choinki wstawiało się świece w specjalne lichtarzyki przymocowane do gałązek świerkowych, by w czasie, kiedy siadaliśmy do wigilijnego stołu, ktoś z dorosłych – zazwyczaj ojciec – mógł je ostrożnie zapalić.

Anna – U mnie była tradycja wnoszenia przed wigilią do domu snopka słomy lub wiązki zboża, którą gospodarz zbierał na zakończenie żniw. I w moich rodzinnych stronach (gm. Stara Kornica – przyp. red.) snopek ten nazywano „Kolędą”. U nas tę „Kolędę” wnosiło się do domów by uszczknąć trochę sianka, które wkładano pod obrusek - resztę tego siana umieszczano pod stołem. Tradycja nakazywała, by „Kolędę” przynosił najmłodszy lub najstarszy z domowników. Tuż przed samą wigilią, kiedy wszyscy mieli do kolacji zasiadać, ojciec wnosił „Kolędę” z sianem i wiązką zboża ze słowami „winszuję was Kolędą” a my odpowiadaliśmy wtedy chórem „dziękujemy i winszujemy również tobie”. To był znak, że można zasiąść do wigilijnej wieczerzy.

Maria - W moich stronach (gm. Łosice – przyp. red.) nazywano to „Królem”. Króla przynosił zawsze dziadek. Kiedy przychodził z tym snopem siana, ustawiał go w dużej izbie w rogu – tam, gdzie wszyscy spotykaliśmy się na wieczerzy wigilijnej – następnie nadbierał część siana, wkładał je pod biały obrus, a pozostałą dużą część kładł pod stołem - na środku. Dopiero kiedy „Król” był na swoim miejscu i mogliśmy siąść za stołem. Ważnym elementem było też wyglądanie pierwszej gwiazdki. Pamiętam, że jako dzieci z przejęciem wypatrywaliśmy na niebie tego znaku. A kiedy siedzieliśmy już przy kolacji, rodzice przynosili paczkę sztucznych ogni. Każde z dzieci dostawało zazwyczaj po dwa patyczki, ustawialiśmy się wtedy w kolejce przy rodzicach, którzy odpalali nam te skrzące ognie.

Barbara – Mieszkałam w mieście (Łosice - przyp. red.) i w mojej rodzinie nie było tradycji wnoszenia „Kolędy” czy „Króla” do domu, ale my też dbaliśmy zawsze by sianko znajdowało się pod obrusem. A jeśli chodzi o ubieranie choinki, to robiliśmy to tuż przed samą wigilią. Kiedy mama szykowała potrawy na stół, my z ojcem mieliśmy za zadanie ustroić świąteczne drzewko. Później  my też wypatrywaliśmy pierwszej gwiazdki.

Maria - Kolację wigilijną u nas w domu rozpoczynała zawsze babcia, która brała bochen chleba leżący na lnianej serwecie, czyniła na nim znak krzyża a następnie kroiła go. W tym czasie mama brała opłatek i obdzielała nim wszystkich. Każdy brał słuszną cząstkę i zaczynały się życzenia. Tradycją było też zostawianie kawałka opłatka, który ojciec przed północą zanosił zwierzętom. Tatuś dzielił się tym opłatkiem z każdym żywym stworzeniem, jakie było w gospodarstwie. Tatuś zanosił też każdej krówce, cielaczkowi czy owieczce sianko – te, które przez całą wigilię rozłożone było pod stołem.

Anna – Pamiętam, że zawsze mieliśmy kolorowe opłatki. Biały przeznaczony był dla domowników, zaś te kolorowe dla zwierząt. To było bardzo ważne i zawsze tego przestrzegaliśmy.

Maria – U nas również były kolorowe opłatki – białe dostawali domownicy, a kolorowe nosiliśmy zwierzętom. Z opłatków robiliśmy też ozdoby choinkowe. Z białych powstawały zazwyczaj skrzydła dla aniołka, a z niebieskich miał robioną anielską suknię.

Barbara – My też robiliśmy ozdoby choinkowe z opłatków, ale najbardziej w pamięci zapadły mi składane w harmonijkę gruszki i jabłuszka. U nas większość ozdób była zrobiona własnoręcznie i rzeczywiście dla mnie jako dziecka, była to niesamowita frajda.

Anna – A wieszaliście u sufitu słomiane pająki?

Maria – U mnie nie było takiej tradycji, ale pamiętam, że jak jeździliśmy do babci to u niej pod sufitem wisiały właśnie takie pająki. Robiła je sama ze słomek i bibułki, którą przecinała i skręcała. Ozdoba tą można było zdjąć dopiero w sylwestra.  

Anna – Dla nas ważną tradycją była też pasterka. W pasterce uczestniczył chyba każdy i szło się na nią zazwyczaj pieszo, wspólnie z sąsiadami. Uważam, że ten wspólny spacer do kościoła, bardzo jednoczył ludzi, żałuję, że ta tradycja już zanikła. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 22 grudnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Oczywiście że się da . Polak wszystko wyklepie :-) Tylko dobrego fachowca w klepaniu trzeba :-) Widziałem jak kiedyś klepali osobówkę po zderzeniu z pociagiem . Data dodania komentarza: 20.09.2026, 09:58 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Wujek Dariusz Treść komentarza: To po co wogóle było tam jechać i się ośmieszać ? Walkowerem dostaliby prawie to samo . Co to za różnica czy 0:3 czy 0:2 . Tylko pieniądze na paliwo zmarnowali a paliwo teraz drogie. Podlasie ma najsłabszy skład od 25 lat . Na ligę ojręgową się ten skład nadaje a nie wyżej . Wzmocnień nie ma a jak już są to przychodzą piłarze bardzo słabi . Chyba przestanę przychodzić na mecze . Chyba zacznę jeżdzić do Piszczaca i oglądać naszpikowaną gwiazdami Lutnię Piszczac. Data dodania komentarza: 20.09.2026, 09:52 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia Autor komentarza: klepidło Treść komentarza: Ciężko będzie ale Polak potrafi . Jakieś 20 lat temu to Polacy ciągneli na maksa z europy zachodniej takie ramole . Na lawecie jechało do Polski kilka takich rozwalonych doszczętnie siepów . Póżniej Polak Czesiem klepał to w stodole na klepisku młotkiem plus 50 kg szpachli i się sprzedawało takie cudo . Szły jak ciepłe bułeczki . Teraz w to już się nikt nie bawi bo się nie opłaca ale kiedyś szły do Polski jeszcze gorzej rozwalone i Czesław w stodole na klepisku czynił cuda i się klepało . Tego też by się dało parenaście lat temu wyklepać i się ogłosić jako nie bity i sprzedać , Data dodania komentarza: 20.09.2026, 01:26 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Czy da się klepać ? - maniaku, chory maniaku, Treść komentarza: Kto durno pyta, ten.. pyta, tylko i wyłącznie :D Data dodania komentarza: 19.09.2026, 22:12 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Zulu Gula Treść komentarza: W ramach tego samego skeczu ustawiono nowy słup podtrzymujący przewody energetyczne niemal na środku zbudowanego chodnika choć po obydwu jego stronach jest dużo wolnego miejsca. Skrzyżowanie ulicy Ceglanej ze Świerkową, po drugiej stronie Lewiatan. Data dodania komentarza: 19.09.2026, 12:35 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Ceglana w budowie, a ludzie nie wiedzą jak jeździć
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama