Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 02:56
Reklama
Reklama
Reklama

Legenda: Przyszła kryska na Matyska

W kolejnej części cyklu "Tajemnice podlaskich legend" przedstawimy opowieść o Matysie, niezwykle chytrym mieszkańcu regionu. Być może to właśnie ta historia, która wydarzyła co najmniej przed stu laty, była inspiracją do powstania popularnego polskiego przysłowia...
Legenda: Przyszła kryska na Matyska

Autor: Obraz Juliana Fałata

"Przyszła kryska na matyska" to popularne w naszym kraju powiedzenie. Według Słownika Języka Polskiego znane jest już co najmniej od XVII wieku. Co było inspiracją do jego powstania?

Okrutny los kotów

Dokładnie nie wiadomo i do dziś są różne teorie na ten temat. Źródła podają, że przysłowiowy Matys to zdrobniała forma od imienia Matias (w innym wariancie Matiasz) lub bardziej swojsko brzmiącego Macieja. Nie zważając na to, oba jednak pochodzą najprawdopodobniej od biblijnego imienia Mathia. Zarówno Matias i Maciej były bardzo popularne wśród ludności wiejskiej na ziemiach polskich, już w XVI w. Wtedy też stały się synonimem chłopa, zwłaszcza prostackiego i gruboskórnego. Jednocześnie imiona te nadawano najczęściej kotom. Podobnie jak na Podhalu konie często są nazywane Kuba, w Rosji koty — Waśka, z czasem "matyski", pisane małą literą, stały się odpowiednikami domowych zwierząt.

W takim znaczeniu matysek właśnie występuje w bajce Franciszka Morawskiego pt. "Kot i szczur stary", gdzie po raz pierwszy pojawia się zdanie, które stało się popularnym polskim przysłowiem. W bajce mowa jest między innymi o kocie, udającym wisielca. Z kolei także występująca w powiastce mysz, widząc ten przerażający widok mówi nagle: "Przyszła kryska na matyska i oto dynda".

Tutaj warto wspomnieć okrutny zwyczaj, który funkcjonował w dawnej Polsce. Gdy kota uznawano za domowego szkodnika, gospodarze bezwzględnie obchodzili się z delikwentem i po prostu go zabijali poprzez powieszenie. Dziś z pewnością takie zachowanie uznano by słusznie za bestialstwo, jednak przed wiekami była to niestety okrutna norma. Dlatego też przysłowiowa "kryska" mogła oznaczać też śmierć. Jednak w powszechnym użyciu przysłowie należy rozumieć w ten sposób, że spryciarzowi, czyli kotu, długo się dobrze wiodło i wszystko udawało, ale nagle nastąpiła katastrofa. Los, który spotkał kota, to właśnie niespodziewana „kryska”, czyli „kreska” kładąca kres jego myśliwskim zapędom.

Takie jest tłumaczenie i pochodzenie powiedzenia ze słownika języka polskiego.

Sprytny dziad wędrowny

Jednak niegdyś na południowym Podlasiu lub na północnym Polesiu wydarzyła się historia, którą również można uznać za źródło tegoż przysłowia. Co takiego wydarzyło się przed stu laty w naszym regionie?

W dawnych czasach od wsi do wsi, po okolicznych miejscowościach błąkał się wędrowny dziad, co w tamtym czasie nie było niezwykłym zjawiskiem. Miał zawsze przy sobie płócienną torbę, którą nosił przewieszoną przez ramię oraz długi kij. Na imię było mu Matys. Różnił się on od innych dziadów, odwiedzając kolejne domostwa nie wykrzykiwał od progu przeróżnych modlitw i błagań o jedzenie czy kilka groszy. Był też nad wyraz zdrowy i silny, bez przeszkód mógł podjąć normalną pracę, dającą stałe źródło dochodu. Matys był jednak wyjątkowo sprytny i wędrownym dziadem został z wyrachowania, chcąc mieć łatwy pieniądz. I trzeba przyznać, że radził sobie świetnie, wykorzystując ciemnotę i naiwność ówczesnego ludu. W jaki sposób?

Należy wspomnieć, że jeszcze przed wiekiem wiejska ludność wierzyła w zjawiska i moce nadprzyrodzone. Szatańskie zjawy, czary i magia towarzyszyły ludziom na co dzień. Co chytrzejsi wykorzystywali to na wszelkie możliwe sposoby. Wśród nich był bohater naszej opowieści. Dla zarobku wymyślił sobie metodę "gra w kości".

Dramatyczna przepowiednia

Chodził Matys po lasach i polach, a gdy tylko znajdował podczas swych licznych wędrówek jakąś zwierzęcą kość, chował ją do swej torby z nadzieją, że się przyda. Tak też się działo. Idąc później miedzą do wsi, kładł kość na polu jakiegoś chłopa i przykrywał ją lekko ziemią. Podchodził do właściciela ziemi i rozpoczynał niezobowiązującą rozmowę. Najczęściej dopytywał o drogę. Następnie przyglądał się z bacznością gospodarstwu i mówił do chłopa te słowa: "Widać, że źle się u was dzieje, gospodarzu". Każdy chłop, który słyszał te słowa początkowo był zdziwiony, ale po dalszej rozmowie przyznawał Matysowi rację. Ten tylko na to czekał. Po chwili wdrażał w życie swój sprytny plan. "Za dzień, może dwa nieszczęścia was nawiedzą i upadki". Mężczyzna coraz bardziej zaniepokojony słowami wędrownego dziada, dopytywał, o co chodzi. "Wszystko bydło wyzdycha, a i ciężka choroba i was dopadnie". Na taką przepowiednię każdy bladł i gotów był zrobić wszystko, by uniknąć tragicznego losu. A o to właśnie chodziło sprytnego Matysowi... (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 5 stycznia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama