Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 07:01
Reklama
Reklama

Region: Spotkanie na skraju puszczy

W kolejnej odsłonie naszego cyklu regionalnych legend opowiemy historię, która związana jest z aż trzema miejscowościami w powiecie parczewskim. Łączy je spotkanie młodych ludzi, Jurka i Ludmiły, którzy od pierwszego spojrzenia, wiedzieli, że są sobie pisani. Los spłatał im jednak figla, a Jurko musiał udowodnić, że zasługuje na rękę dziewczyny.
Region: Spotkanie na skraju puszczy

Autor: fot. wikipedia.org

W czasach kiedy Polska i Litwa były połączone unią, tereny dzisiejszego powiatu parczewskiego i bialskiego, pomiędzy rzekami Piwonia i Zielawa porastały gęste i nieprzeniknione puszcze. Na ziemiach tych osiedlali się Rusini oraz katolicy przybywający z Mazowsza czy Małopolski, zwani Lachami.

Rycerz Anton i jego osada
Jednym z tych, którzy właśnie w tych okolicach założyli swoje posiadłości, był dzielny i możny rycerz Anton. Wsławił się on w walce z Tatarami, toteż książę litewski nagrodził go, dając mu rozległy kawał puszczy. Wojak był bardzo zaradny, wyciął więc z pomocą swoich ludzi część lasu i założył tu osadę. Zaprzestał też wojowania, a wszystkie swoje siły wkładał od tej pory w rozwijanie przydworskich posiadłości. Trzeba przy tym wspomnieć, że Anton nie był już młody, co też mogło zaważyć na decyzji o rezygnacji z udziału w walkach. Zaradny rycerz z roku na rok powiększał więc swój dobytek, przybywało mu żyznych ziem, a osada rozrastała się w szybkim tempie. Po kilku latach w miejscu, gdzie kiedyś kołysały się wysokie drzewa, można było zobaczyć kołyszące się łany zbóż. Właściciel cieszył się szacunkiem wśród ludzi, miał opinię prawego człowieka, nie był też zbyt srogi dla swoich pracowników. Chłopi więc, którzy się tutaj sprowadzili i osiedlili, chętnie pracowali, by powiększać osadę. Po kilku latach zaczęto ją nazywać Antopolem od imienia rycerza.

Anton był wdowcem, po żonie została mu jedynie córka Ludmiła, którą kochał z całych sił i była jego oczkiem w głowie. W wychowaniu dziewczynki pomagała mu stara piastunka. Ludzie co prawda plotkowali, że to nie jest jego prawdziwa córka, a dziecko młodej Laszki, którą rycerz uwolnił z tatarskiej niewoli, ale po kilku dniach zmarła, osieracając dziewczynkę. Nikt jednak nigdy nie potwierdził tej historii. Mężczyzna z kolei nie widział świata poza swoją małą córeczką. Lubił obserwować ją podczas zabawy na dziedzińcu. Nazywał ją swoim kwiatuszkiem.

Panna w męskim przebraniu
Mijały lata, Ludmiła wyrosła na piękną, młodą pannę. Wysoka, szczupła, jasnowłosa i błękitnooka, prawdziwa Laszka. Ojciec dumny był z niej niesamowicie i mimo upływu lat nadal traktował jak swoje oczko w głowie. Czasem tylko, obserwując ukochaną córkę, wzdychał ze smutkiem, bo przypominała mu zmarłą żonę.

Ku jego uciesze dziewczyna nie była tak delikatna i krucha jak jej matka, dopisywało jej zdrowie. Ojciec uczył jej więc rzeczy, których nie mogła nauczyć jej stara piastunka. I tak, Ludmiła potrafiła strzelać z łuku lepiej niż niejeden mężczyzna, potrafiła też sama zrobić sobie taką broń. Najlepiej jednak wychodziła jej jazda konna. Anton uznał bowiem, że takie umiejętności z pewnością okażą się dziewczynie przydatne i możliwe, że nieraz uchronią ją przed niebezpieczeństwem, bo sama będzie umiała się obronić. Ludmiła zachwycona była takimi lekcjami, chętnie towarzyszyła ojcu w polowaniach i uczyła się kolejnych „męskich” zajęć. Dosiadała prawie każdego konia, w męskim stroju i z łukiem lubiła mknąć przez pola i leśne dróżki. Ludzie często byli mocno zadziwieni widokiem drobnej, ślicznej dziewczyny, która jednak miała w sobie tyle siły, odwagi i zacięcia.  W wieku kilkunastu lat potrafiła sama upolować zwierza, ale ojciec przestrzegał ją by sama nie wybierała się na łowy. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 2 lutego


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: Jarząbek Wacław, trener II klasy Treść komentarza: Dodatkowo trener jest jednocześnie członkiem zarządu, zaś zarząd to kumple tęczowego Mychajło - tzw. brązowe nosy. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: Może się troszkę rozluźni w pociągach. Nie jeżdżę zbyt często , ale generalnie zawsze wszystkie miejsca są zajęte i nie za bardzo da się kupić na ostatnią chwilę w kasie . Zwykle pada odpowiedź - nie ma , może byc pierwsza klasa ? I nie jest to aż tak duża rożnica pod warunkiem że nie korzysta się ze zniżek np KDR. W pierwszej nie przysługuje. Rad nie rad , kupujesz, albo na stojaka. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:20 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Na torach pojawi się Bug i Krzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama