Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 09:40
Reklama
Reklama
Reklama

Ludzie stąd: Podlasie dało mu życie, Warszawa wychowała, a Śląsk przygarnął

20 lutego zmarł prof. Mieczysław Chorąży, wybitny onkolog, autor 140 publikacji naukowych, powstaniec warszawski, kawaler Orderu Orła Białego, Honorowy Obywatel Białej Podlaskiej i Honorowy Członek Koła Bialczan. W sierpniu skończyłby 96 lat. Przeczytajcie, jak profesora wspomina jego rodzina oraz inne osoby, które miały okazję go poznać.
Ludzie stąd: Podlasie dało mu życie, Warszawa wychowała, a Śląsk przygarnął

Autor: Koło Bialczan/Facebook

Informację o śmierci profesora przekazał Narodowy Instytut Onkologii w Gliwicach, w którym profesor pracował przez kilkadziesiąt lat. „Żegnamy wybitnego naukowca, wspaniałego, szlachetnego i prawego Człowieka, który pracował z nami do końca, szanowanego i cenionego przez współpracowników, cieszącego się ogromnym autorytetem w środowisku medycznym i naukowym” – napisali na stronie internetowej dyrekcja i pracownicy instytutu w Gliwicach.

Profesor należał do współtwórców renomy gliwickiej placówki, w której pracował od 1951 r. Od 1963 do 1995 r. kierował tam Zakładem Biologii Nowotworów. Był promotorem wielu doktoratów, doktorem honoris causa uczelni medycznych w Katowicach i w Białymstoku.

Był wybitnym naukowcem
Prof. Chorąży urodził się 31 sierpnia 1925 w Janówce, w gminie Piszczac. Kiedy był uczniem Gimnazjum im. J.I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej, wybuchła II wojna światowa, która przerwała jego naukę. Kontynuował ją w Warszawie na tajnych kompletach. W czasie wojny działał w konspiracji jako żołnierz Armii Krajowej i ukończył Szkołę Podchorążych. W powstaniu warszawskim został dwukrotnie ranny. Groziła mu utrata ręki. Był jeńcem wojennym w stalagu XIA w Altengrabow w Niemczech.

Po powrocie do Polski w 1945 r. podjął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego i ukończył je w 1951 w Akademii Medycznej w Warszawie. O tym, że zostanie lekarzem, postanowił, gdy jego matka umierała na tyfus. Po studiach starał się o pracę w Instytucie Radowym w Warszawie, ale z powodu przeszłości związanej z AK został wysłany do Gliwic. Otrzymał nakaz pracy w Zakładzie Biologii Nowotworów w Państwowym Instytucie Przeciwrakowym.

Z Gliwicami związał swoje dalsze życie zawodowe i prywatne. W 1958 r. obronił doktorat z nauk medycznych. Przechodził kolejne stopnie awansu, asystenta, adiunkta i wreszcie profesora. W 1958 r. został p.o. kierownika Zakładu Biologii Nowotworów, a od 1963 aż do 1995 pełnił funkcję tam funkcję kierownika. Jako stypendysta Fundacji Rockefellera w latach 1959–1963 odbywał staże w Stanach Zjednoczonych, najpierw na Uniwersytecie Wisconsin-Madison, a następnie w Centrum Badań Raka w Nowym Jorku. W 1961 r. uzyskał habilitację na Akademii Medycznej w Katowicach.

Kochał rodzinne strony
Prof. Mieczysław Chorąży kiedy mógł odwiedzał rodzinne strony. – Był człowiekiem niezwykle rodzinnym. Często przyjeżdżał z żoną do Janówki i to były piękne chwile. Jego dzieje i doświadczenia życiowe były niesamowite. Mimo to profesor był niezwykle skromny, ciepły i życzliwy, otwarty na drugiego człowieka – zwierzają się członkowie rodziny zmarłego. – Jego nauka w bialskim gimnazjum została przerwana w 1939 r. Często wspominał ten moment. Siedział w ławce, kiedy zobaczył przez okno, jak motorami na teren szkoły wjeżdżają Niemcy. Potem zaczęła się wojna. Los rzucił go do Warszawy. Tam też rozpoczął samodzielne życie, gdyż jego rodzice zmarli na tyfus. Początkowo był pod opieką bratowej Hanki, gdyż jego starszy brat zginął w pierwszych dniach wojny. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 2 marca


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Skarpetkowy Szop
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama