Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 7 maja 2026 09:59
Reklama
Reklama
Reklama

Ludzie stąd: Posądzony o pomoc partyzantom

Dziecinna zabawa bronią węgierskiego oficera zakończyła się posądzeniem o pomoc partyzantom. Potem był strach przed aresztowaniem ojca, z powodu głupiego wybryku. Dziś publikujemy kolejne przeżycia Tadeusza Matusiewicza z Białej Podlaskiej z okresu II wojny światowej.
Ludzie stąd: Posądzony o pomoc partyzantom
Rodzice Tadeusza Matusiewicza zajmowali gospodarką rolną i mieszkali w domu przy ul. Narutowicza w Białej Podlaskiej

Autor: archiwum Tadeusza Matusiewicza

W miejscu, gdzie obecnie stoi budynek starostwa powiatowego istniały baraki, w których w czasie II wojny światowej zatrzymali się węgierscy żołnierze. Ich dowódca zajął jeden pokój w domu Tadeusza Matusiewicza, przy ul. Narutowicza. Usługiwał mu ordynans, który przynosił mu jedzenie, czyścił mundur i broń. Przy okazji dostarczał też żywność rodzinie Matusiewiczów. Pieczywo, które w czasie wojny trudno było dostać i inne produkty. Dowódca – Węgier miał karabin, który trzymał zawsze na zrobionym z cegły piecu. Pewnego dnia kilkunastoletniego wówczas Tadeusza Matusiewicza odwiedził kolega – Mietek, który dowiedziawszy się o broni, bardzo chciał ją zobaczyć. Pod nieobecność wojskowego, chłopcy zakradli się do jego pokoju i wyjęli broń. Wtedy Mietkiem zawładnęła niepohamowana chęć zabawy w żołnierzy. Chwycił karabin i nie słuchając protestów przerażonego Tadeusza, wybiegł na dwór, krzycząc, że postrzelają dla zabawy za stodołą. Chwilę po tym, do domu wrócił węgierski oficer i zobaczył chłopców z jego bronią w rękach. Przerażony Mietek rzucił się do ucieczki. Przeskoczył płot i już go nie było. – Żałuję, że nie zrobiłem tego samego – przyznaje po latach Tadeusz Matusiewicz. Zdezorientowany, podniósł karabin i zamknął się z nim w ubikacji, która była na zewnątrz. Wówczas oficer pobiegł za nim i zaczął szarpać za klamkę drzwi do toalety.


- Krzyczał: „Tazik! Tazik!”, a ja w tym czasie siedziałem bez ruchu i niemal nie oddychałem ze strachu – opowiada bialczanin. Oficer wyrwał drzwi z nawiasów. – Z wrażenia karabin wypadł mi z rąk i upadł pod nogi. Węgier podniósł go szybko i uderzył mnie w głowę, raz, później drugi. Potem podniesionym głosem spytał: „Tazik partyzant?!” I znów mnie uderzył. Następnie złapał za kark i zaprowadził przed stodołę. Ciągnąc mnie za sobą, wykrzykiwał przekleństwa po węgiersku, a ja nieskładnie próbowałem mu wytłumaczyć, że wzięliśmy broń tylko dla zabawy – wspomina mężczyzna. Węgier kazał chłopcu uklęknąć, przy czym jak mantrę powtarzał słowa: „Tazik! Partyzant! Tazik! Parytzant!” – Boże, co ja wtedy przeżyłem! Pomyślałem o ojcu, że jest przy pracach w polu i już go więcej nie zobaczę. Po chwili uświadomiłem sobie, że już nic w życiu nie zobaczę – mówi Tadeusz Matusiewicz. Węgierski oficer odszedł dziesięć kroków i przeładował broń. – Czekałem na strzał w serce, ale zamiast tego wojskowy puścił serię z karabinu tuż nad moją głową. Upadłem na twarz i leżałem. Nie wiem ile czasu. W końcu zaczęły docierać do mnie dźwięki. Usłyszałem świergot wróbli. Podniosłem głowę, która okropnie mnie bolała od uderzeń wymierzonych przez oficera. Dłonią dotknąłem twarzy żeby sprawdzić czy krwawię, ale tak nie było. Rozejrzałem się, ale Węgra nie było w pobliżu – streszcza mieszkaniec Białej Podlaskiej.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 28 września


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal GorzówAutor komentarza: M-cTreść komentarza: Wzrok ci się popsuł, przez ten czas jak cię nie było. O jakim odejściu składu mówisz? Kto z tych zawodników nadaje się do gry w IV lidze... może powiem zbyt ostro, ale tam nie wielu do okręgowej się nadaje. Jedyna droga Huraganu na najbliższe lata to praca z młodzieżą i wdrażanie młodych zdolnych do gry. Może jakiś Marczuk się znów narodzi przy okazji. Trzeba szybko budować Akademię.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:51Źródło komentarza: Drugi mecz z rzędu bez porażki HuraganuAutor komentarza: AaaTreść komentarza: Seniorzy do kosciołaData dodania komentarza: 6.05.2026, 15:18Źródło komentarza: Seniorzy będą świętować Dzień MatkiAutor komentarza: HuraganTreść komentarza: Chwilę mnie nie było i redaktor znów przekręca nazwiska. Bramkarz Huraganu to Ostapiuk, nie Osypiuk. Tymuszk to z kolei Tymoszuk. W tekście jest też przekręcone nazwisko Bartnikowskiego. Chyba, że z ławki wszedł jakiś Bartkowski. Swoją drogą, jeśli Huragan już teraz jeździ na mecze w trzynastu, ciekawe kim będzie grał w okręgówce, po odejściu połowy składu.Data dodania komentarza: 5.05.2026, 12:42Źródło komentarza: Drugi mecz z rzędu bez porażki Huraganu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama