Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Poniedziałek, 8 sierpnia 2022 12:01
Reklama

Ratownicy medyczni walczą o podwyżki

Ratownicy medyczni ze Stacji Pogotowia Ratunkowego ZOZ w Białej Podlaskiej i okolicznych podstacji włączyli się do rozpoczętego 24 maja ogólnopolskiego protestu. Związkowcy z całej Polski złączyli siły. Domagają się wyższych zarobków, upaństwowienia systemu ratownictwa medycznego i przyspieszenia prac nad nowelizacją ustawy o państwowym ratownictwie medycznym.
Ratownicy medyczni walczą o podwyżki

Na razie jest to protest ostrzegawczy i przybiera tylko formy wizualne. – Zakładamy specjalne koszulki. Na budynkach pojawiły się banery i czarne flagi, a na karetkach chorągiewki i naklejki. Chcemy pokazać, że popieramy dążenia naszej grupy zawodowej – mówi Mariusz Fidura, ratownik medyczny ze SPR ZOZ w Białej Podlaskiej i koordynator protestu w województwie lubelskim.

A jakie są te dążenia? W dużej mierze dotyczą one podniesienia płac. Ratownicy chcieliby podwyżki przynajmniej takiej, jak pielęgniarki. Wywalczyły one 1600 zł brutto dodatku, czyli ok. 900 zł na rękę. Podwyżkę dostali również pielęgniarze z zespołów karetek. I ta dyskryminacja płacowa rodzi niezadowolenie ratowników medycznych. Bo jak zauważają protestujący sam dodatek, jaki otrzymali przedstawiciele tzw. białego zawodu dorównuje połowie pensji ratownika, który na co dzień ratuje ludzkie życie wyjeżdżając do wypadków.

Póki co, ze strony Ministerstwa Zdrowia padła propozycja, że ratownicy od lipca mieliby zarabiać o 400 zł więcej, nie wiadomo jednak czy w perspektywie są kolejne podwyżki. I to właśnie brak pewnej informacji najbardziej niepokoi związki zawodowe.

W bialskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego na umowach etatowych zatrudnionych jest 77 ratowników i 23 pielęgniarzy. – Nie można prowadzić do takiej dyskryminacji w zarobkach i dzielić pracowników wykonujących te same obowiązki. Praca, jaką wykonujemy zasługuje na lepsze wynagrodzenie. Mówi się, że jest problem, że młodzi ludzie nie podejmują się tego zawodu. Myślę, że nie odstrasza ich niebezpieczeństwo wpisane w zawód ratownika, ale właśnie pieniądze i warunki pracy – stwierdza Dariusz Chut, ratownik medyczny i przewodniczący Związków Zawodowych SPR ZOZ w Białej Podlaskiej.

Ratownicy domagają się od rządu również podjęcia kroków w celu upaństwowienia systemu ratownictwa medycznego i wyeliminowania podmiotów prywatnych oraz jak najszybszego rozpoczęcia prac nad dużą nowelizacją ustawy o państwowym ratownictwie medycznym.

– Należy uporządkować wreszcie problem umów śmieciowych, żeby nie tworzyć takich sytuacji, że pogotowie jest prywatną firmą. Nie można też zapominać o pracownikach kontraktowych – dodaje Chut.

Ogólnopolski protest rozpoczął się 24 maja o godz. 16, ale jak podkreślają związkowcy ma on uderzać w organy administracyjne i system, a nie w pacjentów. – Z całą pewnością akcja protestacyjna nie odbije się na pacjentach i nie wpłynie na funkcjonowanie pogotowia. Nam nie zależy na opóźnieniu czasów dojazdu. Pogotowie będzie funkcjonowało normalnie, będziemy udzielać pomocy każdemu, kto tego potrzebuje – zapewnia Fidura.

Pierwszego dnia do akcji protestacyjnej włączyło się kilkanaście zespołów wyjazdowych z bialskiej SPR ZOZ i okolicznych podstacji: Międzyrzeca Podlaskiego, Radzynia Podlaskiego, Parczewa, Komarówki Podlaskiej, Piszczaca, Wisznic i Terespola.

Monika Pawluk



Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
pacjent 01.06.2017 18:14
Popieram! To ratownicy medyczni najczęściej jako pierwsi sa na miejscu wypadku i to od ich sprawnego działania zależy ludzkie życie. Na co dzień stykają się ze śmiercią, ludzkimi tragediami, ich pracy towarzyszy ogromny stres i odpowiedzialność. Ten zawód na prawdę trzeba kochać żeby go wykonywać. Ale sama pasja nie wystarczy ludzi trzeba docenić za ich ciężką pracę.

Michał 31.05.2017 11:17
Nalezy wam się. Kierowca ciężarówki ma 5 tys na luzie a tu się ludzi ratuje.

Adam 01.06.2017 08:45
Tylko w jakich warunkach pracuje kierowca i ile? Toż kierowcy z pogotowia mogą się przesiąść na tiry i skoro tak dobrze to czego się nie przeniosą. czytałem jak strajkowali przed rokiem i okazało się ,że to co opowiadali mediom to był wytwór fantazji i bzdury, który powstał na skutek nadmiaru wolnego czasu 9,5 godziny leżenia i 2,5 godziny pracy. Kto nie pamięta niech przeczyta Słowo Podlasia z przed roku. Wtedy narzekali i dzisiaj to samo. Jak traktują pacjentów to wiem bo znam tych ,którzy tego doświadczyli.

Reklama
Reklama
Reklamareklama Wschodniego Banku Spółdzielczego w Chełmie
Reklama
Reklama