Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Sobota, 25 czerwca 2022 03:33
Reklama

Mieszkaniec Chotyłowa: ktoś sieje zamęt. Czy to rosyjskie trole?

Nasz czytelnik z Chotyłowa jest zaskoczony i zniesmaczony ulotką, którą wrzucono mu do skrzynki pocztowej. – Straszą nas drastycznymi podwyżkami cen paliw stałych. Czy to rosyjskie trole? – pyta Ryszard Filipiuk. – To akcja marketingowa – wyjaśnia pracownica lubelskiej firmy zajmującej się sprzedażą systemów OZE Paulina Fijałkowska.
Mieszkaniec Chotyłowa: ktoś sieje zamęt. Czy to rosyjskie trole?
Ulotką, którą zostawiła firma z Lublina, zainteresował się mieszkaniec Chotyłowa
Autor: poglądowe/pixabay.com

Na ulotce czytamy m.in.: „informujemy, że od 10-go marca nastąpił kolejny wzrost cen o ponad 30% energii elektrycznej, oraz paliw (benzyny, diesla), jak również węgla, drzewa oraz gazu. Aby uniknąć kolejnych podwyżek cen za ogrzewanie i Energię skontaktuj się pod numerem telefonu” (pisownia oryginalna). Na końcu odbiorca dowiaduje się, że liczba miejsc jest ograniczona.

Sieją zamęt

– Zadzwoniłem do naczelnik Poczty Polskiej, ale nie potrafiła mi wyjaśnić, skąd takie ulotki biorą się w mojej skrzynce. Dzwoniłem też na podany numer telefonu, ale nikt nie odebrał. – Nie wiem, czy to jest robota rosyjskich troli, czy chodzi o coś innego? Jeśli to marketing, to bardzo głupi. Ja to postrzegam jako element siania zamieszania, dlatego w trosce obywatelskiej zainteresowałem się tematem. To jest straszenie społeczeństwa, próba wprowadzenia zamętu, co w dzisiejszych czasach razi bardziej niż kiedyś – twierdzi Ryszard Filipiuk.

Powiatowy rzecznik konsumentów Ewa Tymoszuk wyjaśnia, że trudno jest sklasyfikować to, co otrzymał mieszkaniec Chotyłowa. – Nie jest zabronione wrzucać ulotki do skrzynki. Konsument jeśli zechce, to zadzwoni pod podany numer i się dowie, o co chodzi, i albo skorzysta z propozycji, albo nie. Gdyby na kartce była  reklama konkretnej firmy, musiałaby być nazwa, adres, kontakt etc. Ale tu mamy najwyraźniej do czynienia ze zwykłą ulotką i albo ktoś się nią zaciekawi, albo nie – tłumaczy. Problem może się pojawić później, kiedy taka osoba skorzysta z propozycji. – Pracownicy firmy mogą przyjechać do konsumenta i przekazać informacje, które się potem nie znajdą na umowie podpisanej przez konsumenta - dodaje rzeczniczka.  

Uwaga na umowę!

Umowa może być niekorzystna albo może nie zawierać wszystkich istotnych informacji na temat sprzedawanego towaru, o jakich była mowa w trakcie rozmowy. Trudno potem udowodnić, że miało być tak, a wyszło inaczej. Dlatego ważne jest, co się podpisuje. Plagą jest podpisywanie przez przez ludzi zgód wyrażających wolę realizacji umowy przed terminem 14 dni. Wówczas konsument nie ma możliwości bezkosztowego skorzystania z prawa odstąpienia od umowy i niestety ponosi konsekwencje finansowe podpisanej zgody. Odstąpić, owszem, można ale z tego tytułu firma może wystąpić o zwrot kosztów, jakie poniosła w związku z rozpoczęciem realizacji umowy. - Na etapie rozmów z pracownikami firm, twierdzą oni często, że podpisanie takowego oświadczenia nie ma żadnej konsekwencji, że jest to standardowa procedura, co nie jest prawdą – przestrzega Ewa Tymoszuk.  

To akcja marketingowa

Zadzwoniliśmy pod numer telefonu, który znajduje się na ulotce. Zapytaliśmy dlaczego na ulotce nie ma nazwy przedsiębiorstwa i kto zajmuje się kolportażem ulotek. – Firma świadczy usługi w zakresie fotowoltaiki, pomp ciepła, wymiany dachów. Zajmujemy się kompleksową obsługą, od pozyskania finansowania, poprzez projekt, transport, montaż oraz rozliczenie dofinansowania – wyjaśnia Paulina Fijałkowska z działu marketingu. – Ulotka ma na celu, kontakt od osób zainteresowanych alternatywnymi sposobami ogrzewania nieruchomości jak i pozyskania prądu z fotowoltaiki celem uniknięcia ciągle rosnących cen energii elektrycznej. Ulotki kolportowane są przez Pocztę Polską i nie mamy wpływu na dokładny termin dostarczenia ani dokładne adresy czy też gminy – precyzuje. 


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
czyt 15.04.2022 15:41
PP dostarcza listy. Druki bezadresowe, korespondencja Bez Adresata, jako nękanie, powinna pozostać w "torbie Listonosza". Skrzynka pocztowa, to nie jest śmietnisko Poczty Polskiej. To miejsce na Listy, zaadresowane, do Odbiorcy. Poczta nie ma prawa, śmieci rozrzucać po Polsce. A to robi. Mają także śmiercionośne tablety z rysikami, których się nie dezynfekuje (jest to bardzo trudne) dziś już nie obligatoryjne, jednak mnie Poczta Ukarała. Nie przeprosili. Zatajono także pewna Rzecz/Działanie, osoby Trzeciej. Pozdrawiam UP nr 1 w Białej, Naczelniczkę i Pracowników.

Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama