Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 12:18
Reklama
Reklama
Reklama

Bialskopodlaski Klub Kolekcjonera ma 40 lat

W ich domach czasem trudno znaleźć metr kwadratowy wolnej przestrzeni. Dużo w nich za to dawnych monet, znaczków, pocztówek, militariów, książek. Wierzą, że "starocia" mają w sobie to coś. To, co sami nazywają duszą.
Bialskopodlaski Klub Kolekcjonera ma 40 lat

W każda trzecią niedzielę miesiąca na stolikach przy BCK rozkładają to, co dla nich najcenniejsze. Handlują, wymieniają się, dyskutują. 21 sierpnia ich giełda była jednak wyjątkowa. Tego dnia świętowali bowiem swoje czterdziestolecie. Bo tyle już lat minęło, od momentu, gdy powstał Bialskopodlaski Klub Kolekcjonera. Z okazji jubileuszu rozdano dyplomy i wręczono okolicznościowe upominki. - Klub i giełdy dają doskonałą okazję do wszelkich transakcji dla tych, którzy żyć bez kolekcjonerstwa już nie potrafią – śmieje się Henryk Marczuk, prezes BKK.

Zbierają prawie wszystko

Był sierpień 1976 roku, kiedy kolekcjonerzy zrzeszyli się w wówczas jeszcze Podlaskim Klubie Kolekcjonera. Jego nazwę zmieniono na obecną dopiero po 29 latach. Kiedyś zbierali się w wieży w parku Radziwiłłowskim, potem w domu socjalnym Biaweny. Zawsze jednak działali pod egidą domu kultury. Dziś klub liczy 54 członków. Najmłodszy ma około trzydziestu lat. Zdecydowana większość jednak zdecydowanie więcej.

– Nasz klub nie jest jednak instytucją zamkniętą. Mile widziani są nowi pasjonaci w każdym wieku – przekonuje Andrzej Olichwiruk. – Chociaż kolekcjoner najczęściej jest postrzegany jako pasjonat antyków lub dzieł sztuki, to nasz klub zrzesza zbieraczy znaczków pocztowych, monet, banknotów, militariów, odznaczeń i innych przedmiotów, które mogą utworzyć zbiór. Duża grupa klubowiczów to numizmatycy. Ale nic dziwnego, wszyscy lubimy zbierać pieniądze. Bardzo często kolekcjoner nie skupia się tylko na jednym zbiorze, lecz łączy kilka zainteresowań. Zbiera równocześnie monety, pocztówki, bagnety i stare książki, ale także opakowania po czekoladach i magnesy na lodówkę.

To trzeba kochać

Prezes klubu Henryk Marczuk nie ma wątpliwości: kolekcjonerem może zostać człowiek, który ma pasję. – Trzeba to kochać, jak ja – podkreśla. A miłość ta w jego przypadku zaczęła się niepozornie. Szkoła zawodowa w Siedlcach, zbieranie znaczków, wymiana z kolegami.

– Powiększanie zbiorów w tamtych latach było zdecydowanie trudniejsze niż dziś. Niemniej jakoś się to udawało. Obecnie mam jakieś 25 klaserów, może więcej. Znaczki wydane od 1948 r. mam mniej więcej wszystkie. Dużą część stanowią te z papieżem Janem Pawłem II. Najciekawszy to przedstawiający spotkanie Ojca Świętego z Jaruzelskim – opowiada.

Monety polskie też zaczął zbierać, nim skończył 20 lat. – Ale zaprzestałem kolekcjonerstwa jakieś cztery lata temu. Po prostu w domu nikt z młodszego pokolenia tych zbiorów nie chce. Właściwie jestem teraz handlarzem – mówi.

Przyznaje jednak, że od czasu do czasu kupić coś mu się zdarza. Niedziele spędza na giełdach. - Białystok. Lublin, Siedlce. W tym roku byłem nawet na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku. Bo jak mi przyjdzie tego dnia siedzieć w domu, to jestem chory. Nie mogę znaleźć sobie miejsca. Kolekcjonerstwo to dla mnie piękna rzecz. Jestem przekonany, że już z tego nie wyjdę do końca życia – podkreśla.

Hobby, które rozwija

Stanisław Litwiniuk miał 17 lat, gdy znalazł pierwszych kilka monet. Dziś jego zbiory obejmują przede wszystkim rzeczy związane z tematyką sakralną: śpiewniki religijne, medaliki, krzyże, ryngrafy. – Zostałem wychowany w wierze katolickiej i przedmioty, które gromadzę, mają dla mnie duże znaczenie duchowe. Wśród nich jest na przykład pamiątka po babci - medale z kongresu eucharystycznego w Siedlcach z czerwca 1929 roku czy guzik z 1794, z czasów insurekcji kościuszkowskiej – opowiada kolekcjoner.

Po czym dodaje: - Ostatnio poszerzyłem zbiór monet o monety Watykanu do 1945 r. Trudno je dostać, bo ich nakłady sięgały ok. 30 tysięcy, ale jest to możliwe. Tym bardziej, że wiele daje przynależność do klubu - znamy się, wiemy, co kto zbiera. Gdy natrafiamy na jakąś rzecz, która przydałaby się komuś innemu, dzwonimy. Tak jest o wiele łatwiej.

Jego zdaniem kolekcjonerstwo to hobby, które wciąż rozwija. - Gdy znajdę coś interesującego, zastanawiam się, z jakim wydarzeniem historycznym rzecz się wiąże. Odwiedzam strony internetowe, wertuję książki, rozmawiam z innymi ludźmi i jestem bogatszy o nową wiedzę – podkreśla i dodaje, że zbiory mają jeszcze jedną niepowtarzalną wartość dla zbieracza: po prostu cieszą oko.

Pasja bywa dziedziczna

Krzysztof Malinowski jest numizmatykiem. Ale zbiera też m.in. widokówki czy książki. - U mnie w domu nie ma pół metra kwadratowego ściany, żeby coś nie wisiało. Dla mnie starocia mają duszę – podkreśla.

Mówi, że pasję do kolekcjonowania odziedziczył. Babcia Bolcia, gdy na ulicy znalazła choćby guzik, schylała się i przynosiła go do domu. Nie ominęła niczego, co miało wartość materialną czy symboliczną. Ale swój wkład w hobby pana Krzysztofa ma też babcia Lutka. – Znalazłem u niej kiedyś monetę. Umieszczona była, zgodnie zw zwyczajem, w poduszce z pierzem. Zapytałem, czy mogę ją wziąć i dostałem pozwolenie. To był 1 grosz z 1923 r. – wspomina.

Posiadaczem drugiej ciekawej monety stał się też przez przypadek. Jednocentówka schowana była w kieszonce marynarki, którą dostał w paczce z USA. Takie były początki jego kolekcji monet obiegowych świata. Zaczynał od dwóch, dziś ma ich ponad dziesięć tysięcy. – I choć zdarza mi się trafić na piękny banknot i go zakupić, nie potrafię się nim zachwycać tak jak monetami – przyznaje.

Obyśmy doczekali pięćdziesiątki

Opiekunem koła z ramienia BCK jest Tomasz Wróblewski. – Chłopaki są głównie zbieraczami, choć są wśród nich także handlarze, dla których kolekcjonerstwo stanowi źródło utrzymania. Niektórzy mają naprawdę bardzo ciekawy zbiory. Jedne z ciekawszych to kolekcja rzeczy związanych z Białą Podlaską i okręgiem, a także jeden z największych w Polsce zbiór miniatur orderów. Na to 40-lecie życzę sobie i im, abyśmy w takim lub powiększonym składzie doczekali kolejnego dziesięciolecia – mówi Wróblewski.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama