Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 19:59
Reklama
Reklama
Reklama

Bialskopodlaski Klub Kolekcjonera ma 40 lat

W ich domach czasem trudno znaleźć metr kwadratowy wolnej przestrzeni. Dużo w nich za to dawnych monet, znaczków, pocztówek, militariów, książek. Wierzą, że "starocia" mają w sobie to coś. To, co sami nazywają duszą.
Bialskopodlaski Klub Kolekcjonera ma 40 lat

W każda trzecią niedzielę miesiąca na stolikach przy BCK rozkładają to, co dla nich najcenniejsze. Handlują, wymieniają się, dyskutują. 21 sierpnia ich giełda była jednak wyjątkowa. Tego dnia świętowali bowiem swoje czterdziestolecie. Bo tyle już lat minęło, od momentu, gdy powstał Bialskopodlaski Klub Kolekcjonera. Z okazji jubileuszu rozdano dyplomy i wręczono okolicznościowe upominki. - Klub i giełdy dają doskonałą okazję do wszelkich transakcji dla tych, którzy żyć bez kolekcjonerstwa już nie potrafią – śmieje się Henryk Marczuk, prezes BKK.

Zbierają prawie wszystko

Był sierpień 1976 roku, kiedy kolekcjonerzy zrzeszyli się w wówczas jeszcze Podlaskim Klubie Kolekcjonera. Jego nazwę zmieniono na obecną dopiero po 29 latach. Kiedyś zbierali się w wieży w parku Radziwiłłowskim, potem w domu socjalnym Biaweny. Zawsze jednak działali pod egidą domu kultury. Dziś klub liczy 54 członków. Najmłodszy ma około trzydziestu lat. Zdecydowana większość jednak zdecydowanie więcej.

– Nasz klub nie jest jednak instytucją zamkniętą. Mile widziani są nowi pasjonaci w każdym wieku – przekonuje Andrzej Olichwiruk. – Chociaż kolekcjoner najczęściej jest postrzegany jako pasjonat antyków lub dzieł sztuki, to nasz klub zrzesza zbieraczy znaczków pocztowych, monet, banknotów, militariów, odznaczeń i innych przedmiotów, które mogą utworzyć zbiór. Duża grupa klubowiczów to numizmatycy. Ale nic dziwnego, wszyscy lubimy zbierać pieniądze. Bardzo często kolekcjoner nie skupia się tylko na jednym zbiorze, lecz łączy kilka zainteresowań. Zbiera równocześnie monety, pocztówki, bagnety i stare książki, ale także opakowania po czekoladach i magnesy na lodówkę.

To trzeba kochać

Prezes klubu Henryk Marczuk nie ma wątpliwości: kolekcjonerem może zostać człowiek, który ma pasję. – Trzeba to kochać, jak ja – podkreśla. A miłość ta w jego przypadku zaczęła się niepozornie. Szkoła zawodowa w Siedlcach, zbieranie znaczków, wymiana z kolegami.

– Powiększanie zbiorów w tamtych latach było zdecydowanie trudniejsze niż dziś. Niemniej jakoś się to udawało. Obecnie mam jakieś 25 klaserów, może więcej. Znaczki wydane od 1948 r. mam mniej więcej wszystkie. Dużą część stanowią te z papieżem Janem Pawłem II. Najciekawszy to przedstawiający spotkanie Ojca Świętego z Jaruzelskim – opowiada.

Monety polskie też zaczął zbierać, nim skończył 20 lat. – Ale zaprzestałem kolekcjonerstwa jakieś cztery lata temu. Po prostu w domu nikt z młodszego pokolenia tych zbiorów nie chce. Właściwie jestem teraz handlarzem – mówi.

Przyznaje jednak, że od czasu do czasu kupić coś mu się zdarza. Niedziele spędza na giełdach. - Białystok. Lublin, Siedlce. W tym roku byłem nawet na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku. Bo jak mi przyjdzie tego dnia siedzieć w domu, to jestem chory. Nie mogę znaleźć sobie miejsca. Kolekcjonerstwo to dla mnie piękna rzecz. Jestem przekonany, że już z tego nie wyjdę do końca życia – podkreśla.

Hobby, które rozwija

Stanisław Litwiniuk miał 17 lat, gdy znalazł pierwszych kilka monet. Dziś jego zbiory obejmują przede wszystkim rzeczy związane z tematyką sakralną: śpiewniki religijne, medaliki, krzyże, ryngrafy. – Zostałem wychowany w wierze katolickiej i przedmioty, które gromadzę, mają dla mnie duże znaczenie duchowe. Wśród nich jest na przykład pamiątka po babci - medale z kongresu eucharystycznego w Siedlcach z czerwca 1929 roku czy guzik z 1794, z czasów insurekcji kościuszkowskiej – opowiada kolekcjoner.

Po czym dodaje: - Ostatnio poszerzyłem zbiór monet o monety Watykanu do 1945 r. Trudno je dostać, bo ich nakłady sięgały ok. 30 tysięcy, ale jest to możliwe. Tym bardziej, że wiele daje przynależność do klubu - znamy się, wiemy, co kto zbiera. Gdy natrafiamy na jakąś rzecz, która przydałaby się komuś innemu, dzwonimy. Tak jest o wiele łatwiej.

Jego zdaniem kolekcjonerstwo to hobby, które wciąż rozwija. - Gdy znajdę coś interesującego, zastanawiam się, z jakim wydarzeniem historycznym rzecz się wiąże. Odwiedzam strony internetowe, wertuję książki, rozmawiam z innymi ludźmi i jestem bogatszy o nową wiedzę – podkreśla i dodaje, że zbiory mają jeszcze jedną niepowtarzalną wartość dla zbieracza: po prostu cieszą oko.

Pasja bywa dziedziczna

Krzysztof Malinowski jest numizmatykiem. Ale zbiera też m.in. widokówki czy książki. - U mnie w domu nie ma pół metra kwadratowego ściany, żeby coś nie wisiało. Dla mnie starocia mają duszę – podkreśla.

Mówi, że pasję do kolekcjonowania odziedziczył. Babcia Bolcia, gdy na ulicy znalazła choćby guzik, schylała się i przynosiła go do domu. Nie ominęła niczego, co miało wartość materialną czy symboliczną. Ale swój wkład w hobby pana Krzysztofa ma też babcia Lutka. – Znalazłem u niej kiedyś monetę. Umieszczona była, zgodnie zw zwyczajem, w poduszce z pierzem. Zapytałem, czy mogę ją wziąć i dostałem pozwolenie. To był 1 grosz z 1923 r. – wspomina.

Posiadaczem drugiej ciekawej monety stał się też przez przypadek. Jednocentówka schowana była w kieszonce marynarki, którą dostał w paczce z USA. Takie były początki jego kolekcji monet obiegowych świata. Zaczynał od dwóch, dziś ma ich ponad dziesięć tysięcy. – I choć zdarza mi się trafić na piękny banknot i go zakupić, nie potrafię się nim zachwycać tak jak monetami – przyznaje.

Obyśmy doczekali pięćdziesiątki

Opiekunem koła z ramienia BCK jest Tomasz Wróblewski. – Chłopaki są głównie zbieraczami, choć są wśród nich także handlarze, dla których kolekcjonerstwo stanowi źródło utrzymania. Niektórzy mają naprawdę bardzo ciekawy zbiory. Jedne z ciekawszych to kolekcja rzeczy związanych z Białą Podlaską i okręgiem, a także jeden z największych w Polsce zbiór miniatur orderów. Na to 40-lecie życzę sobie i im, abyśmy w takim lub powiększonym składzie doczekali kolejnego dziesięciolecia – mówi Wróblewski.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama