Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 16:15
Reklama
Reklama
Reklama

Katarzyna z Sobieskich (1634-1694), księżna Radziwiłłowa (cz. II)

Spór o ordynację ostrogską, którego głównymi aktorami byli dawni kochankowie – Katarzyna z Sobieskich i jej zięć Dymitr Jerzy Wiśniowiecki – zdawał się nie mieć końca, a pretensje zgłaszane także i przez H. A. Lubomirskiego jeszcze bardziej komplikowały całą sprawę. Dopiero mediacje ze strony Jana III Sobieskiego sprawiły, że konflikt udało się zażegnać.
Katarzyna z Sobieskich (1634-1694), księżna Radziwiłłowa (cz. II)

Zwaśnione strony podpisały 10 czerwca 1674 r. w Warszawie umowę, na mocy której księżna Katarzyna pozostała przy znacznej części majątków, tj. kluczy starosielskiego w ziemi lwowskiej, tucholskiego i turzyckiego w powiecie przemyskim, lutowiskiego w województwie włodzimierskim, stefańskiego w powiecie rówieńskim oraz hrabstwa tarnowskiego i niektórych majątkach w Górnych Węgrzech. Pozostałe dobra ordynacji ostrogskiej przypadły córce księżnej Katarzyny, Teofili Ludwice Wiśniowieckiej. Aby uciszyć protesty H. A. Lubomirskiego zapewniono go, że po śmierci Teofili Ludwiki dobra ordynackie nie pozostaną przy Wiśniowieckich, lecz przejdą na niego, pod warunkiem jednak, że Radziwiłłowie nie zgłoszą do nich żadnych roszczeń.

Do Włoch po zdrowie

Śmierć ukochanego syna, a potem ostra walka z zięciem i córką o "osieroconą" ordynację ostrogską nadszarpnęły i tak już nienajlepsze samopoczucie księżnej Katarzyny. W tej sytuacji oboje z mężem zdecydowali o podróży do Włoch w celu poratowania zdrowia.

O ile w odniesieniu do księżnej rzeczywiście zachodziła potrzeba skorzystania z porad lekarzy włoskich, a przede wszystkim z bardziej przyjaznego klimatu, to Michał Kazimierz jechał do Włoch z powierzoną sobie przez królewskiego szwagra poufną misją – miał wysondować tamtejsze opinie na temat powołania koalicji państw chrześcijańskich przeciwko grożącej Europie agresji ze strony Turcji. 

Z Białej Radziwiłłowie wyruszyli 10 sierpnia 1677 r. Pierwszy etap podróży wiódł przez Częstochowę na Śląsk do Cieplic, gdzie Radziwiłłowie zatrzymali się na ponad dwa tygodnie, korzystając z tamtejszych wód termalnych. Z Cieplic obrali kierunek na Wenecję przez Pragę, Norymbergę i Augsburg. Do Wenecji Radziwiłłowie dotarli 10 grudnia 1677 r. Z Wenecji Radziwiłłowie przez Padwę i Loreto udali się do Rzymu. Książę Michał Kazimierz odłączył się od małżonki i orszaku, pozostawiając wszystkich poza murami Wiecznego Miasta. Nocą 19/20 lutego 1678 r. udał się do miasta, gdzie przez dwa dni przeprowadzał poufne rozmowy, realizując misję powierzoną mu przez Jana III.

Zatrzymali się w Rzymie

21 lutego książę Radziwiłł wziął udział incognito w czterdziestogodzinnym nabożeństwie w kościele Il Gesu, w którym uczestniczył też papież Innocenty XI. Książę został przyjęty przez papieża na prywatnej i poufnej audiencji. Dopiero 24 lutego Michał Kazimierz z małżonką odbyli oficjalny i uroczysty wjazd do Rzymu. W poufnej misji księcia chodziło m.in. o zdobycie subsydiów na planowaną przez Jana III walkę przeciwko Turcji. 

Radziwiłłowie planowali opuścić Rzym 10 marca 1678 r. Wyjazd się jednak opóźnił, gdyż nie mogli odrzucić papieskiego zaproszenia do obejrzenia najważniejszych relikwii watykańskich. W podróż powrotną do kraju Radziwiłłowie wyruszyli dopiero 2 kwietnia. Przyczyną była febra, na którą niespodziewanie zapadli oboje. Febra gorzej przebiegała u księżnej Katarzyny i jej leczeniem zajął się osobisty lekarz papieża Francesco Giuseppe Borri. 

Radziwiłłowie dotarli do kraju w czerwcu 1678 r. Po krótkim odpoczynku księżna Katarzyna wraz z mężem udała się do Jaworowa, gdzie w imieniu cesarzowej Eleonory Magdaleny trzymała do chrztu swego bratanka, królewicza Aleksandra Benedykta Sobieskiego. Z Jaworowa Radziwiłłowie wrócili do Białej, gdzie oczekiwali przyjazdu króla Jana III i jego małżonki Marii Kazimiery. Z wizytą do siostry i szwagra król przybył, aby nieco odpocząć przed zbliżającymi się obradami sejmu zwołanego do Grodna na dzień 15 grudnia. W Białej królowa Maria Kazimiera w nocy z 13 na 14 listopada urodziła kolejne dziecko - córkę. Dziewczynka urodziła się bardzo słaba i po około dziesięciu dniach zmarła.

Misja dyplomatyczna

Obradujący 15 grudnia 1678 r. w Grodnie sejm zajął się m.in. problemem koalicji antytureckiej. Z inicjatywy Jana III został powołany specjalny korpus dyplomatyczny, którego członkowie mieli się udać do poszczególnych krajów europejskich z oficjalną legacją [misja poselska] królewską w celu utworzenia pod przewodnictwem Polski antytureckiej koalicji. 

Oficjalna misja dyplomatyczna była bez wątpienia dla księcia Michała Kazimierza dużym zaszczytem i szczególnym wyróżnieniem. Ze względu na niedostatek funduszy państwowych, Radziwiłł natychmiast przystąpił do samodzielnego gromadzenia jak największych sum w gotówce. Wspierająca męża księżna Katarzyna specjalnie udała się do Warszawy, aby tam szukać finansowego wsparcia. 

Straciła męża

Pobyt księżnej Katarzyny w Warszawie (zamieszkała w komnatach pałacu królewskiego) okazał się dla niej dość przykry. Złożyły się na to dwa powody, z których pierwszy dotyczył zwyczajowego zajmowania przez nią, jako siostrę króla, poczesnego miejsca podczas wszystkich ceremonialnych uroczystości dworskich. tzw. procedencji związanej z ceremoniałem dworskim. Pojawienie się w Warszawie sióstr królowej Marysieńki – Marii (Marianny) Anny de la Grange d`Arquien i Ludwiki Marii de Béthune – stało się powodem sporu dam o to, której z nich przypaść powinno pierwszeństwo. Księżna Katarzyna uniosła się honorem i opuściła pałac królewski, by zamieszkać w jednej z cel klasztoru karmelitanek bosych. Drugim powodem była wiadomość z Włoch o śmierci księcia Michała Kazimierza.

Nagła i niespodziewana śmierć męża sprawiła, że księżna Katarzyna musiała – i to szybko – zająć się sprawami, których Michał Kazimierz nie zdążył załatwić ani nawet uporządkować. 

Wprawdzie w małżeństwie z Michałem Kazimierzem księżna Katarzyna urodziła siedmioro dzieci, lecz tylko najmłodszy syn zdołał przeżyć matkę. Pierworodny Mikołaj Franciszek zmarł w 1672 r. w wieku zaledwie 13. lat, w tym samym roku odszedł także jego o rok młodszy brat, Bogusław Krzysztof (ur. w 1662 r.), zaś trójka innych dzieci: Tekla Adelajda oraz Jan i Ludwik – we wczesnym dzieciństwie. W roku śmierci ich ojca przy życiu pozostawali jeszcze tylko dwaj synowie – Jerzy Józef, urodzony w 1668 r. i o rok od niego młodszy Karol Stanisław. 

Gdyby nie wsparcie i pomoc ze strony brata, księżna Katarzyna – zwłaszcza bezpośrednio po śmierci męża – mogłaby nie podołać wszystkim obowiązkom, kłopotom i trudnościom, które tak niespodziewanie na nią spadły. Bardzo ciężko przeżyła śmierć kolejnego dziecka, gdyż w 1689 r. zmarł jej syn Jerzy Józef. Księżna rozważała nawet całkowite wycofanie się z czynnego życia i wstąpienie do zakonu karmelitanek bosych.

Całą historię przeczytacie w numerze 4/2018 Słowa Podlasia

Jerzy Flisiński


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama