Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 09:29
Reklama
Reklama
Reklama

Katarzyna z Sobieskich (1634-1694), księżna Radziwiłłowa, cz. III

Po tak nagłej i niespodziewanej śmierci męża księżna Katarzyna została postawiona wobec konieczności wykupu drogich przedmiotów i kosztowności, które Michał Kazimierz zastawił, gdy zabrakło mu gotówki na sfinansowanie swojej wyprawy do Rzymu. W sytuacji, w jakiej znalazła się księżna, bezcenna okazała się pomoc królewskiego brata Jana III. Władca wsparł siostrę nie tylko w sprawach zarządzania majątkami, ale także w opiece nad jej nieletnimi synami.
Katarzyna z Sobieskich (1634-1694), księżna Radziwiłłowa, cz. III

W chwili śmierci ojca Jerzy Józef miał dopiero 12, a Karol Stanisław 11 lat. Wdowa musiała się też pilnie zająć szeregiem innych nieuporządkowanych i niezałatwionych przez męża spraw. Jedną z pilniejszych okazała się być niedokończona przez Michała Kazimierza budowa koalicji antypacowskiej. Chodziło o rzecz niebagatelną – utrzymanie dominacji Radziwiłłów na Litwie, a tym samym przeciwstawienie się Pacom, którzy nie tylko dość skutecznie zaczęli konkurować z Radziwiłłami.

Czas na pookładanie spraw

Na wieść o śmierci pasierba w zabiegi o pozyskanie pieczęci mniejszej dla swego syna Dominika Mikołaja włączyła się aktywnie Lukrecja Maria ze Strozzich. Spotkała się jednak z oporem ze strony króla, który za cenę przekazania stanowiska podkanclerzego litewskiego biskupowi nominatowi wileńskiemu, Mikołajowi Stefanowi Pacowi, chciał zneutralizować nieprzychylną sobie opozycję. Jednakże pod naciskiem posłów (głównie litewskich) król odstąpił od tego zamiaru.

Księżna Katarzyna mocno wspierała przyrodniego brata swego zmarłego męża. Nie był to jednak z jej strony gest "dobrej woli", lecz dbałość o interesy własne, a zwłaszcza synów. Dominikowi Mikołajowi – przynajmniej nominalnie – przysługiwało prawo opieki prawnej nad nieletnimi synami swego brata przyrodniego. 

Jej zaangażowanie się już po śmierci Michała Kazimierza w odzyskanie dóbr neuburskich, o których była już mowa we wcześniejszych opowieściach, położyło się cieniem na dotychczas bardzo pozytywnym wizerunku księżnej. Warto przypomnieć niegodny postępek Michała Kazimierza, który, wykorzystując wystawiony in blanco papier z własnoręcznym podpisem Bogusława Radziwiłła, wypełnił go potrzebną sobie treścią. Z tak sfałszowanego dokumentu wynikało – mówiąc w dużym skrócie i uproszczeniu – że Michałowi Kazimierzowi (i jego potomstwu) książę Bogusław zapisał księstwo słuckie i kopylskie z Kojdanowszczyzną, majętność kopyską z przyległościami, zatrzymując na tych majątkach dla siebie i córki tylko prawo dożywocia. Jak to już wiemy, fałszerstwo Michała Kazimierza wyszło na jaw, lecz fałszerz – poza chwilowym blamażem – nie poniósł żadnych innych konsekwencji.

Sfałszowany dokument

Z braku źródeł pisanych trudno dzisiaj orzec, dlaczego księżna Katarzyna po latach, powołując się na sfałszowany przez męża dokument, podjęła na jego podstawie starania o odzyskanie dóbr neuburskich. Trudno zakładać, że księżna Katarzyna nie była świadoma, iż dokument był sfałszowany przez jej męża, a mimo to nie wahała się pozwać Ludwikę Karolinę, córkę księcia Bogusława i jedyną prawną spadkobierczynię ojca. Ludwika Karolina złożyła przeciwko księżnej Katarzynie pozew do sądu grodzkiego bracławskiego. Sprawa ciągnęła się ponad rok, ale z oczywistych względów Radziwiłłowa wygrać jej nie mogła. Nie mając innego wyjścia, księżna musiała się zgodzić na podpisanie ugody. 

Z postanowień zawartej w Poczdamie ugody obie strony wywiązały się solidarnie. Cała ta sprawa – mimo zawartej ugody – głośna była w całej Rzeczypospolitej i niechlubnie świadczyła o postępowaniu księżnej Radziwiłłowej. Aby raz na zawsze uspokoić opinię publiczną, król Jan III rozkazał, aby z warszawskich ksiąg grodzkich usunąć sfałszowany przez swego szwagra dokument. Tę sprawę wykorzystywała też na swoją korzyść opozycja, gdyż chodziło tu o najbliższą krewną króla. 

Siostra króla

Od czasu wyjścia za mąż za Michała Kazimierza księżna coraz bardziej angażowała się w życie polityczne, wspierając zarówno męża, jak i brata. Angażowała się nawet w sprawy wojskowe, czego przykładem może być fakt, że w kwietniu 1660 r. wsparła swego brata, wysyłając mu na pomoc oddział piechoty (200 żołnierzy), gdy ten dokonywał zajazdu starostwa stryjskiego, z którego nie chciała ustąpić wdowa po wojewodzie bełskim, Krzysztofie Koniecpolskim. 

Po abdykacji Jana Kazimierza księżna Katarzyna wraz z mężem wspierała kandydaturę księcia Filipa Wilhelma Neuburskiego na tron polski, ale z batalii elekcyjnej zwycięsko wyszedł Michał Korybut Wiśniowiecki. Wobec nowego króla w opozycji pozostawał Jan Sobieski. Księżna dążąc do załagodzenia konfliktu między Wiśniowieckimi a Sobieskimna tle wzmagającej się opozycji brata wobec nieudolnych rządów króla Michała zgodziła się bez sprzeciwu wydać córkę za Dymitra Jerzego Wiśniowieckiego, a nawet starała się pozyskać zięcia dla obozu opozycji.

Rola polityczna księżnej Katarzyny wzrosła po pomyślnej elekcji jej brata. Po wstąpieniu na tron Jana III, Radziwiłłowa jako siostra króla zamieszkała nawet w zamku królewskim w Warszawie, uczestnicząc we wszystkich niemal ceremoniach dworu królewskiego. Dyplomaci i przedstawiciele obcych dworów akredytowani w Warszawie często składali jej kurtuazyjne wizyty jako siostrze króla.

Dbałość o bialskie włości

Główną siedzibą Katarzyny i Michała Kazimierza Radziwiłłów była Biała. Jak wiemy, Biała podczas potopu szwedzkiego poniosła dotkliwe straty: w 1657 r. w wyniku najazdu wojsk Jerzego II Rakoczego, a zwłaszcza wojsk rosyjskich w 1660 r. pod dowództwem Iwana A. Chowańskiego. Wprawdzie nie zachowały się konkretne informacje o skali zniszczeń w miasteczku i pałacu bialskim, ale wiemy, że księżna Katarzyna prowadziła w książęcej rezydencji jakieś prace remontowe. Wiemy też, że zwieńczeniem tych prac było wykonanie w pałacu bialskim na początku lat 70. malowideł ściennych przez Stefana Floriana Paszkowskiego. W 1675 r. księżna wypłaciła artyście wynagrodzenie w wysokości 400 złp.

Podczas wspomnianych najazdów na Białą zniszczony został także miejscowy kościół farny pw. św. Anny. Jego gruntowny remont na zlecenie księżnej Katarzyny przeprowadzono w 1670 r., a w roku następnym – także z inicjatywy i na koszt księżnej – wnętrze świątyni ozdobione zostało freskami. Z woli księżnej Radziwiłłowej w latach 1683 – 1690 kościół bialski zyskał sygnaturkę, nowe ołtarze, a także nowe pokrycie dachu z dachówki. 

Całą historię przeczytacie w numerze 5/2018 Słowa Podlasia

Jerzy Flisiński


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama