Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 2 lutego 2026 23:39
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Brak zeznań z Włoch opóźnia finał procesu

Minęło ponad 5 lat od czasu, gdy na granicy w Koroszczynie utknął transport z tygrysami wiezionymi z Włoch do Rosji. Tymczasem trwający od dwóch lat w Sądzie Rejonowym w Białej Podlaskiej proces w tej sprawie, będąc niemal na finiszu trafił na przeszkodę, która nie pozwala go zakończyć. Sąd już kolejny miesiąc czeka na zeznania świadków z Włoch.
Brak zeznań z Włoch opóźnia finał procesu
Trwający w Sądzie Rejonowym w Białej Podlaskiej proces w sprawie tygrysów, będąc niemal na finiszu trafił na przeszkodę. Sąd czeka na zeznania świadków z Włoch

Autor: Joanna Danielewicz

Proces w sprawie zajścia na przejściu granicznym w Koroszczynie w 2019, gdy utknął tam transport z tygrysami wiezionymi z Włoch do Rosji zbliża się do końca. Sąd czeka na odezwę z Włoch.  – Z korespondencji prowadzonej z prokuraturą w Rzymie wynika, że 22 lutego tego roku został przesłuchany drugi ze świadków, natomiast pierwszy świadek został przesłuchany w październiku 2024 roku. Czekamy w tym momencie na odezwę z Włoch. Ne wiemy, czy strona włoska dokona tłumaczenia dokumentów, czy sami będziemy musieli wykonać tę czynność. W tym momencie jak się wydaje, całość materiału dowodowego została zgromadzona – informowała ponad miesiąc temu SSR Barbara Wójtowicz.

Posiedzenie przerwano do 11 kwietnia w nadziei, że do tego czasu dokumenty z Włoch dotrą i będzie się można z nimi zapoznać. Niestety po raz kolejny sąd poinformował przybyłych na rozprawę, że sytuacja się nie zmieniła. 

– Na dzień dzisiejszy prokuratura włoska nie pochyliła się nad moim pytaniem co do tego czy w związku z wykonaniem Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego i przesłuchaniem świadków, akta sprawy zostały przez nich wysłane do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej. Na ten moment nie udzielono nam na powyższe odpowiedzi. W związku z tym rozprawę przerywamy ponownie – mówiła na kwietniowym posiedzeniu sędzia Wójtowicz.

Pełnomocnik polskich weterynarzy nie kryje, że czeka na dokumenty z Włoch z zainteresowaniem. Zeznania składał bowiem włoski lekarz weterynarii, który przygotowywał dokumenty weterynaryjne dla transportu oraz osoba, która miała już na granice Polski z Białorusią dostarczyć oryginały części z nich.  – Liczymy na to, że ta odpowiedzialność, którą w pełnym zakresie miała strona włoska za przygotowanie i zorganizowanie transportu, zostanie ujawniona - mówi mec. Adam Szkodziński, obrońca granicznych lekarzy weterynarii. – Nieprawidłowości za sposób organizacji tego transportu ponoszą w pełnym zakresie Włosi. Takie są po prostu fakty i liczę że w tych zeznaniach to zostanie po prostu ujawnione.

Prokuratura  w toczącym się procesie oskarża dwóch weterynarzy granicznych, dwóch włoskich kierowców i Rosjanina. Weterynarz graniczny Jarosław Nestorowicz oskarżony jest o niedopełnienie obowiązków, natomiast Eugeniusz Karpiuk, który bezpośrednio dokonywał kontroli weterynaryjnej na granicy, ma te same zarzuty i dodatkowo zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Obaj weterynarze uważają, że są niewinni, chcą występować pod pełnymi nazwiskami i nie chcą utajniać wizerunku. Od początku uczestniczą w kolejnych rozprawach sądowych, stawiając się na większości z nich.

Osoby, które uczestniczyły w transporcie zwierząt, czyli Włosi i Rosjanin, oskarżone są o znęcanie się nad zwierzętami poprzez niezapewnienie odpowiednich warunków w trakcie podróży, doprowadzenie do ich cierpienia i pogorszenia ich dobrostanu. Nie przyznają się do winy. Oskarżeni obcokrajowcy dotąd ani razu nie pojawili się na sali rozpraw. Ich wersję wydarzeń znamy z wyjaśnień złożonych w czasie postępowania i odczytanych przez sąd na pierwszej rozprawie. Przed sądem w Białej Podlaskiej reprezentują ich pełnomocnicy. 

– Mam na bieżąco kontakt z klientem. Kontaktuje się i pyta o postęp rozprawy. Nie widziałem dotąd powodów do stawiennictwa osobistego mojego klienta, gdyż złożył obszerne wyjaśnienia do akt sprawy. Poza tym w obecnej sytuacji geopolitycznej nie wiem czy w ogóle jego stawiennictwo byłoby możliwe – mówi mec. Błażej Więcław, pełnomocnik Rosjanina, Rinata V. 

Zdaniem mec. Więcława, wszystko sprowadza się do oceny czy jego klient był organizatorem transportu. – W mojej ocenie on organizatorem nie był. On jechał za transportem, asystował mu. Organizatorem jest firma transportowa i to ona odpowiada za transport. Środek transportu został dopuszczony przez organy włoskie i przez włoskiego lekarza weterynarii. Nie widzę więc w tej sprawie odpowiedzialności mojego klienta. On reprezentował odbiorcę i baczył, by po drodze tej przesyłce nic się nie stało. To firma transportowa ponosi odpowiedzialność – prezentuje stanowisko obrońca Rosjanina.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama