Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 4 września 2026 21:48
Reklama
Reklama
Reklama
List sprzed ponad wieku

Konstantynów. Tragedia 3-letniej dziewczynki przy rozpalonym piecu

Tragiczna śmierć dziecka w Konstantynowie poruszyła nie tylko lokalną społeczność, ale i czytelników Gazety Świątecznej. Córka kościelnego zginęła w ogniu z rozpalonego pieca, gdy jej matka wyszła doić krowy. List o dramatycznym zdarzeniu nadesłał do redakcji jeden z mieszkańców 114 lat temu.
Konstantynów. Tragedia 3-letniej dziewczynki przy rozpalonym piecu
„Paliła się kołyska, pościel na łóżku tliła się, a przy piecu dymiła głowienka wyciągnięta przez dziecko z pod blachy” – napisał ktoś z okolic Konstantynowa

Gazeta Świąteczna ukazywała się w Warszawie od 1881 do 1939 roku jako niedzielny tygodnik adresowany do szerokich warstw polskiego chłopstwa i mieszkańców prowincji. Pisano językiem prostym, często niepoprawnym, ale bliskim ludziom – ich troskom i codzienności.

W cyklu Wieści z minionej niedzieli, co – nomen omen – niedzielę dzielimy się Wami historiami sprzed wieku. Dziś przypomnimy wstrząsający list od niejakiego A. O., czytelnika z Konstantynowa lub okolic, który ukazał się na łamach Gazety Świątecznej w październiku 1911 roku.

Gazeta Świąteczna, 15 października 1911 r., str. 3
Dziecko przy ogniu

Z Konstantynowa, w guberńji siedleckiej, pisze do nas jeden czytelnik:

W piątek 6-go października żona kościelnego rozpaliwszy w piecu pod blachą ogień, zostawiła 3-letnią córeczkę samą w izbie i poszła krowy doić. Gdy w kwadrans potem powróciła, dziecko omdlałe z bólu leżało na podłodze całe w płomieniach. Paliła się kołyska, pościel na łóżku tliła się, a przy piecu dymiła głowienka wyciągnięta przez dziecko z pod blachy. Pożar ugaszono, ale okropnie opalona dziewczynka jedynaczka w trzy godziny umarła.

Konstantynów na początku XX wieku

Konstantynów – miejscowość, która w 1909 roku liczyła około 2300 mieszkańców – był typowym miasteczkiem na pograniczu wiejsko-miejskim. W tamtym okresie przeważającą część ludności stanowili Żydzi, ale warunki życia były podobne dla wszystkich: skromne drewniane domy, ciasnota, ciężka praca fizyczna oraz brak kanalizacji i bieżącej wody. W okolicy funkcjonowały co prawda szpitale w Białej Podlaskiej i Janowie Podlaskim, jednak dostęp do opieki medycznej dla zwykłych mieszkańców był ograniczony. Szczególnie dotyczyło to kobiet i dzieci, które zwykle nie były traktowane priorytetowo – jeśli rodzina musiała zapłacić za pomoc lekarską, najpierw leczyło się mężczyznę.

Pałac w Konstantynowie, pocztówka z lat 1916-1918; źródło: Bialska Biblioteka Cyfrowa

Na podstawie danych historycznych wiadomo, że śmiertelność dzieci w zaborze rosyjskim, w którym znajdował się Konstantynów, była jedną z najwyższych w Europie. W latach 1910–1914 umierało tam nawet 200–250 niemowląt na każde 1000 żywo urodzonych – to znaczy, że co czwarte lub piąte dziecko nie dożywało pierwszego roku życia. Jeszcze więcej umierało w kolejnych latach dzieciństwa. W niektórych rejonach śmierć ponosiło 30–40 procent dzieci przed ukończeniem piątego roku życia. Przyczyny były wielorakie, ale wszystkie miały wspólny mianownik: ubóstwo, brak dostępu do opieki medycznej i fatalne warunki higieniczne. Epidemie odry, krztuśca, błonicy, zapaleń płuc czy biegunek pustoszyły domy. Nawet łagodne z pozoru infekcje, przy braku lekarza i leków, kończyły się śmiercią. Do tego dochodziły wypadki – często tragiczne, jak te przy ogniu, gorącym piecu czy w trakcie pracy.

Na początku XX wieku, szczególnie na terenach wiejskich takich jak gubernia siedlecka, opieka nad dziećmi wyglądała zupełnie inaczej niż dziś. W tamtych czasach rodziny były często liczne, a codzienne życie pełne ciężkiej pracy. Dzieci nie były jedynie pod stałą opieką dorosłych, lecz często pozostawały same lub pod nadzorem starszego rodzeństwa. Musiały szybko „dorosnąć” i pomagać w gospodarstwie, co wpływało na ich rozwój emocjonalny i fizyczny. Na wsiach nie istniały instytucje czy systemy zajmujące się ich opieką – przedszkola, żłobki czy świetlice. Edukacja na temat bezpieczeństwa była minimalna lub wręcz nieobecna. Rodzice i opiekunowie często nie zdawali sobie sprawy, jak można zapobiegać nieszczęśliwym zdarzeniom, a wiedza medyczna była ograniczona. W razie jakiegoś zagrożenia pomoc była trudna do uzyskania, co często kończyło się tragicznymi konsekwencjami.

Więcej historii z cyklu Wieści z minionej niedzieli:
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Justyna Treść komentarza: W Kościeniewiczach jest młody bocian, ciągle w tym samym miejscu. Nie odleciał z innymi. Codziennnie mijam go, kiedy wiozę syna do przedszkola Data dodania komentarza: 4.09.2026, 12:35 Źródło komentarza: Bocian Wojtek znów zostaje w Polsce. To już jego szósta zima Autor komentarza: LoL Treść komentarza: Tam pożar raz w miesiącu jest. Coś nie tak jest z tą produkcją. Ile razy do roboty jadę w nocy to pełno straży. Mi to śmierdzi na wyłudzenie odszkodowania bo może firma padała. Data dodania komentarza: 4.09.2026, 12:05 Źródło komentarza: Ogromny pożar w Radzyniu Podlaskim. W ogniu stanęła hala produkcyjna [ZDJĘCIA] Autor komentarza: Sebastian M. Treść komentarza: No Szanowny Panie Chorąży, słowa uznania za postawę, pełnienie "służby po służbie" oraz przede wszystkim za szczęśliwy finał porodu Chłopczyka. Mam nadzieję, że zarówno przełożeni, jak i bialskie społeczeństwo będą pamiętać o Pana zaangażowaniu i profesjonalizmie. Data dodania komentarza: 4.09.2026, 09:45 Źródło komentarza: Pogranicznik pomógł małemu Aleksandrowi przyjść na świat Autor komentarza: Antoni z Rakowisk Treść komentarza: Mówi się, że dobry sąsiad to skarb, a przedsiębiorca z sercem to rzadkość. U nas w miejscowości Rakowiska mamy to szczęście, że te dwie cechy łączy jedna osoba – Mateusz Treska. Chciałem publicznie podziękować za jego nieocenioną pomoc, którą niesie mieszkańcom na każdym kroku. Choć na co dzień prowadzi firmę budowlaną i ma mnóstwo obowiązków, zawsze znajdzie czas, by wesprzeć innych. To wzór profesjonalizmu, skromności i ludzkiej życzliwości. Dziękujemy za Twoją obecność, pomocną dłoń i za to, że dzięki takim ludziom nasza okolica staje się lepszym miejscem do życia. Nie trzeba przejmować się nadgorliwym sąsiadem który widocznie jest zazdrosny rozwijającej się firmę. Jesteśmy z Tobą mieszkańcy Rakowisk Data dodania komentarza: 3.09.2026, 19:24 Źródło komentarza: Gmina Biała Podlaska. Drogowy konflikt wciąż bez porozumienia Autor komentarza: Lot nad kukułczym... Treść komentarza: AVIA jest niesamowita ! Trzema porażkami z rządu uśpiła Wieczystą, i dzisiaj posłała JĄ do... Wieczności ? Data dodania komentarza: 3.09.2026, 16:52 Źródło komentarza: II runda Pucharu Polski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama