Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 06:31
Reklama
Reklama
Tragedia spod Międzyrzeca Podlaskiego sprzed 128 lat

Śmierć od młyńskiego kamienia. „Synowi młynarza brzuch rozpruło”

Zdarzyło się to pod Międzyrzecem Podlaskim w ostatnich dniach 1897 roku. Kamień młyński, wirujący w silnym wietrze, rozpadł się z hukiem na kawałki, zabijając młynarskiego syna. „Biédak po kilku godzinach w ciężkich mękach życie zakończył” – donosiła Gazeta Świąteczna w noworocznym wydaniu.
Śmierć od młyńskiego kamienia. „Synowi młynarza brzuch rozpruło”
Wypadki w młynach nie należały do rzadkości. Kamienie młyńskie – najczęściej piaskowcowe – przy dużej prędkości obrotu pękały i rozrywały się z ogromną siłą. /Na zdjęciu wiatrak na terenie pow. bialskiego, fot. z ok. 1930 r.

Źródło: Bialska Biblioteka Cyfrowa

Jak co tydzień w cyklu Wieści z minionej niedzieli sięgamy do dawnych numerów Gazety Świątecznej – tygodnika wydawanego od 1881 roku, który przez dziesięciolecia był głosem polskiej wsi. Na jego łamach publikowano listy czytelników, opisy codziennych zdarzeń i porady dla gospodarzy. W noworocznym wydaniu z 2 stycznia 1898 roku ukazała się poruszająca relacja z okolic Międzyrzeca Podlaskiego. Dziś przypominamy tę historię i przyglądamy się bliżej światu dawnych młynarzy – ich pracy, codziennym niebezpieczeństwom i miejscu, jakie zajmowali w życiu wsi.

Gazeta Świąteczna, 2 stycznia 1898 r., str. 3

Syn młynarza życie zakończył

Na wiatraku pod Międzyrzecem, w gubernji siedleckiéj, stał się smutny wypadek. Mielono surowy łubin na ospę dla bydła. Dzień był wietrzny i śmigi chodziły bardzo ostro. Wtém kamień młyński wyskoczył z balji i rozprysnął się w kawały z taką siłą, że jeden odłam przebił ścianę i wyleciał na dwór. Inna część kamienia trafiła w syna młynarza i brzuch mu rozpruła. Biédak po kilku godzinach w ciężkich męczarniach życie zakończył. Omal nie zginęło i więcej ludzi, bo na chwilę przedtém, w tém samém miejscu oprócz syna młynarzowego stali jeszcze czeladnik i parobek. 

 „Wtém kamień młyński wyskoczył z balji i rozprysnął się w kawały z taką siłą, że jeden odłam przebił ścianę i wyleciał na dwór”; źródło: R. Maj „Młyny wietrzne w powiecie bialskim”

Gdy mielono na wietrze

Pod koniec XIX wieku okolice Międzyrzeca Podlaskiego należały do jednych z bardziej rozwiniętych rolniczo obszarów dawnej guberni siedleckiej. Według „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego” (t. VI, 1885) w samym powiecie radzyńskim, do którego wówczas należał Międzyrzec, działało kilkadziesiąt młynów wodnych i wiatrowych. W parafiach Tuliłów, Wysokie, Krzymosze czy Misie wiatraki były stałym elementem krajobrazu.

Najpopularniejszym typem młyna był „koźlak”; źródło: R. Maj „Młyny wietrzne w powiecie bialskim”

Najpowszechniejszym typem młyna był „koźlak” – cały korpus osadzony był na drewnianym słupie, tzw. koźle, co pozwalało obracać budynek w stronę wiatru. W drugiej połowie XIX wieku pojawiały się także droższe, murowane „holendry”. Jak ustaliła Renata Maj w opracowaniu „Młyny wietrzne w powiecie bialskim”, na przełomie XIX i XX wieku w powiatach bialskim i międzyrzeckim działało ponad czterdzieści czynnych wiatraków, zbudowanych głównie z drewna sosnowego. Wykorzystywano je do mielenia żyta, pszenicy i jęczmienia, a także do rozdrabniania łubinu, stosowanego jako pasza i środek leczniczy dla bydła.

Wypadki w młynach nie należały do rzadkości. Kamienie młyńskie – najczęściej piaskowcowe – przy dużej prędkości obrotu pękały i rozrywały się z ogromną siłą. W ówczesnych „Przeglądach technicznych” i kronikach guberni siedleckiej wielokrotnie wspominano o ofiarach podobnych eksplozji. Praca w młynie wymagała doświadczenia i ostrożności, a jednocześnie angażowała całą rodzinę: synowie pomagali przy śmigach, kobiety odbierały mąkę i czyściły ziarno.

Ten, co gadał z wiatrem

Młynarz zajmował w społeczności wiejskiej szczególne miejsce. Posiadanie młyna dawało niezależność i pewien dobrobyt, ale wiązało się też z nieufnością otoczenia. Jak pisał Oskar Kolberg, „młynarz miał zawsze miarkę większą dla siebie niż dla sąsiada”. Z drugiej strony był jednym z niewielu, którzy rozumieli mechanikę i potrafili obsługiwać złożone urządzenia. Trzeba było „czytać wiatr”, ustawiać śmigi, dbać o przekładnie i kamienie – w tym sensie młynarz łączył wiedzę techniczną z intuicją przyrodnika.

Czytaj też: Oddał Bogu ducha. Tragiczna śmierć 3-latka w folwarku pod Horodłem

Młynarze cieszyli się w społeczności wsi szczególnym statusem. Posiadanie młyna dawało niezależność i pewien dobrobyt, ale jednocześnie otaczała ich aura nieufności. W ludowych podaniach, zebranych m.in. przez Oskara Kolberga, młynarz bywał sprytny, a czasem i chciwy – „miał zawsze miarkę większą dla siebie niż dla sąsiada”. Z drugiej strony to właśnie on był jednym z nielicznych, którzy znali się na mechanice i potrafili obsługiwać skomplikowane urządzenia. Młynarz należał do wąskiej grupy wiejskich rzemieślników, którzy łączyli praktyczną wiedzę techniczną z przedsiębiorczością. Obsługa wiatraka wymagała doświadczenia i zrozumienia działania sił natury – trzeba było umieć „czytać wiatr”, odpowiednio ustawiać śmigi, dbać o przekładnie, kamienie młyńskie i drewniane elementy mechanizmu. Z tego powodu młynarze uchodzili za ludzi światłych, ale też tajemniczych, „co z wiatrem gadają”. W niektórych regionach wierzono, że młynarze potrafią „zaczarować wiatr” lub „uciszyć burzę”, a sam młyn był miejscem, gdzie „diabeł młynarzowi pomaga”.

Ich praca była ciężka i odpowiedzialna. Młynarz musiał być obecny przy każdej zmianie kierunku wiatru, często pracował dniem i nocą, zwłaszcza w okresach żniw, gdy całe wsie przywoziły zboże do mielenia. Czasem zatrudniał pomocników – czeladników i parobków – którzy odpowiadali za noszenie worków i obsługę kamieni młyńskich. W zamian za usługi młynarz pobierał tzw. „miarkę” – część zmielonego zboża. Dla wielu gospodarzy był więc zarówno potrzebny, jak i podejrzany – bo od jego uczciwości zależało, ile mąki wróci z worka. W społecznej hierarchii wsi młynarz zajmował miejsce pomiędzy chłopem a mieszczaninem. Miał własny warsztat pracy, często większy majątek, bywał też lepiej wykształcony. Nic dziwnego, że wokół jego postaci narastały legendy – od tych o „sprytnym młynarzu, co przechytrzył pana”, po te o młynarzu, który zaprzedał duszę diabłu w zamian za wieczny wiatr. W kulturze ludowej młyn, obok kuźni i karczmy, był jednym z centrów życia wspólnoty – miejscem, gdzie spotykali się ludzie, wymieniali wieści i plotki.

Zmierzch wiatraków

Druga połowa XIX wieku przyniosła rewolucję w młynarstwie. Wraz z upowszechnieniem napędu parowego i późniejszego elektrycznego, tradycyjne wiatraki zaczęły ustępować miejsca młynom o większej mocy i wydajności. W Królestwie Polskim pierwsze młyny parowe pojawiały się już w latach 60. XIX wieku, najpierw w dużych miastach, a wkrótce także w mniejszych ośrodkach rolniczych. W 1879 roku młyn parowy istniał już w Białej Podlaskiej, a w kolejnych dekadach podobne zakłady uruchomiono również w Międzyrzecu Podlaskim i Radzyniu Podlaskim. Młyny te należały zwykle do przedsiębiorców żydowskich lub zamożnych gospodarzy, którzy inwestowali w nowoczesne technologie. Parowe młyny mogły pracować niezależnie od pogody, co w praktyce oznaczało ich przewagę nad wiatrakami uzależnionymi od siły wiatru.

W rejonie Białej Podlaskiej i Międzyrzeca wciąż jednak długo utrzymywały się wiatraki drewniane. Jak ustaliła Renata Maj, na początku XX wieku działało ich jeszcze ponad sto, a w okresie międzywojennym – około trzydziestu. Większość miała konstrukcję „koźlaka”, rzadziej „holendra”, i była napędzana cztero- lub sześciopłatowymi śmigami. Po 1945 roku liczba czynnych wiatraków gwałtownie spadała – w latach 60. XX wieku w całym powiecie bialskim czynnych było już tylko kilka obiektów, głównie w gminach Rokitno, Drelów i Zalesie.

Część wiatraków przetrwała jeszcze do lat 80., jednak postępująca mechanizacja rolnictwa, elektryfikacja i rozwój spółdzielni zbożowych sprawiły, że dawne budynki przestały mieć zastosowanie gospodarcze. Dziś nieliczne zachowane egzemplarze stanowią unikatowe pamiątki po dawnym rzemiośle młynarskim. W regionie można je zobaczyć m.in. w Muzeum Wsi Podlaskiej w Roskoszy, gdzie odtworzono wiatrak z okolic Białej Podlaskiej, oraz w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, które gromadzi najcenniejsze zabytki dawnego młynarstwa z północnego Podlasia.

Warto dodać, że wiele z podlaskich wiatraków wpisano do rejestru zabytków już w latach 80. XX wieku – m.in. w Ortelu Królewskim, Berezie i Dubowie. Choć część z nich nie dotrwała do dziś, ich opisy i rysunki zostały zachowane w dokumentacji konserwatorskiej Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie.

Na przełomie XIX i XX wieku w powiecie bialskim i międzyrzeckim funkcjonowało ponad 40 czynnych wiatraków; źródło: R. Maj „Młyny wietrzne w powiecie bialskim”

Więcej tekstów z cyklu Wieści z minionej niedzieli:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: A. Treść komentarza: Dopóki nie zmieni się podejście trenera do tematu nic się nie zmieni. Ośmiesza nas tylko. Ci chłopcy mają umiejętności, ale niestety trener nie ma koncepcji, pomysłu i co ważne zawodników. Maluga, Dobruk czy Kopytow sami nie dadzą rady, a Jeż też cały czas nie będzie nam ratował czterech liter. Obserwuję od jakiegoś czasu zachowanie trenera. Po golu Malugi, zamiast się cieszyć - poszedł załatwiać potrzebę za ławkę rezerwowych...żenada, ale niestety nikt go nie ruszy, bo kumpel prezydenta... Już żałosne się robi słuchanie jego wytłumaczeń na konferencjach. Wydaje mi się, że zmiany on powinien zacząć od siebie, od zachowania i panowania nad emocjami, bo zdecydowanie tego nie potrafi, co oddziałuje na chłopaków. Smutne, bo drużyna z potencjałem, a niestety Pan Oleksiuk i asystenci (też bez większego doświadczenia) nie są w stanie tego wydobyć na powierzchnię. Data dodania komentarza: 20.09.2026, 18:06 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Komedia a strefy płatnego parkowania nie ma Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:09 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Najważniejsze dni miasta przed nami! Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Radni wolą stawiać pomniki niż zrobić strefę płatnego parkowania Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:07 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Pierwszy września minął, a stref płatnego parkowania nie widać Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Miesięcznicę powinni zrobić Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:06 Źródło komentarza: Kompleks boisk nosi imię radnego. Uhonorowali Stefana Parafiniuka Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Głupie komentarze Data dodania komentarza: 20.09.2026, 11:40 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama