Stok narciarski w Międzyrzecu Podlaskim powstał w 2012 roku.
- Stok został wybudowany w technologii podobnej do tej, jaka była zastosowana na Górce Szczęśliwickiej w Warszawie czy na Malcie w Poznaniu. Od samego początku pojawiały się podobne problemy eksploatacyjne, które dotyczyły przede wszystkim rodzaju nawierzchni oraz systemu jej nawilżania - mówi Arkadiusz Myszka zastępca burmistrza Międzyrzeca Podlaskiego.
Zastosowana nawierzchnia igielitowa miała umożliwiać całoroczne użytkowanie stoku, jednak w praktyce okazała się kontuzjogenna. - Przy upadkach nie zachowywała się jak miękka powierzchnia, lecz bardziej jak twarde tworzywo sztuczne, co skutkowało urazami. Dodatkowym problemem był system zraszania, działający podobnie do zraszaczy ogrodowych lub stadionowych, polewających stok wodą od góry. O ile w okresie letnim nie było to szczególnie uciążliwe, o tyle w chłodniejszych miesiącach, przy niskich temperaturach, było to bardzo niekomfortowe dla narciarzy - wskazuje Arkadiusz Myszka.
Przypomina, że podobne obiekty w Warszawie i Poznaniu zostały zmodernizowane
Na Górce Szczęśliwickiej modernizacja miała miejsce w latach 2017–2019 i obejmowała wymianę nawierzchni oraz systemu zraszania, przy kosztach sięgających około 19–20 milionów złotych. - Stok warszawski jest jednak około 3,5 raza większy niż obiekt w Międzyrzecu, dlatego szacowany koszt analogicznej modernizacji w Międzyrzecu wyniósłby co najmniej 5 milionów złotych. Miasta nie stać było na taki wydatek, zwłaszcza że istniały pilniejsze potrzeby inwestycyjne - mówi Arkadiusz Myszka.
Po kilku sezonach całorocznego użytkowania zdecydowano się ograniczyć funkcjonowanie stoku wyłącznie do sezonu zimowego. Dysponowano jedną armatką śnieżną, jednak aby zapewnić bezpieczne użytkowanie, igielit musiał być szczelnie przykryty odpowiednio grubą warstwą śniegu, by uniknąć różnic w poślizgu. Do sezonu zimowego 2019/2020 stok funkcjonował w takim trybie.
Sytuacja zmieniła się wraz z pandemią COVID-19 w 2020 roku, kiedy obiekty sportowe zostały zamknięte. Następnie pojawiły się kolejne problemy – ciepłe zimy uniemożliwiały zarówno naturalne utrzymanie śniegu, jak i jego sztuczne naśnieżanie. Od sezonu 2019/2020 stok pozostaje nieczynny.
- Przygotowanie stoku do sezonu zimowego wymaga długotrwałych działań rozpoczętych już latem. Obejmuje to przeglądy techniczne, serwis producenta, odbiory Transportowego Dozoru Technicznego oraz szkolenia i zatrudnienie pracowników z odpowiednimi uprawnieniami. Są to koszty sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. W jednym z sezonów takie wydatki poniesiono, jednak z powodu braku zimy stok nie został otwarty, co oznaczało stratę funduszy - przekazuje Arkadiusz Myszka.
Dodatkowo zmniejszył się stan kadrowy. - Do prawidłowego funkcjonowania stoku potrzeba co najmniej sześciu pracowników, aby zapewnić obsługę w systemie zmianowym przez siedem dni w tygodniu. Praca ta wymaga odpowiednich kwalifikacji ze względu na bezpieczeństwo użytkowników, a zatrudnianie osób przypadkowych nie jest możliwe. Konieczne jest także zapewnienie ratownika górskiego, co wynika z obowiązujących przepisów - zauważa zastępca burmistrza.
Sam obiekt również ulega zużyciu. - Po 10–12 latach eksploatacji przepisy wymagają wymiany głównej liny wyciągu, co generuje kolejne koszty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Próbowano znaleźć dzierżawców stoku, oferując nawet symboliczną opłatę, jednak po analizie finansowej wszyscy potencjalni zainteresowani uznawali to przedsięwzięcie za nieopłacalne. Do kosztów dochodzi także konieczność zakupu i utrzymania sprzętu narciarskiego - dodaje Arkadiusz Myszka.
Wskazuje, że nieopłacalność prowadzenia takich obiektów potwierdzają inne przykłady – zamknięcie wyciągu w Kobylanach, likwidacja stoku na Globusie w Lublinie, a także zamknięcie około 120 wyciągów w Alpach w ostatnich latach z powodu zmian klimatycznych. - Wszystko to pokazuje, że funkcjonowanie stoku narciarskiego wiąże się z wysokimi kosztami i dużą zależnością od warunków pogodowych - zaznacza zastępca burmistrza.
Obecnie rozważane są różne pomysły na alternatywne wykorzystanie terenu stoku, głównie w sezonie wiosenno-letnim lub wczesnojesiennym, a nie zimowym i narciarskim. - Pojawiają się koncepcje m.in. zjeżdżalni suchych lub wodnych, jednak ich realizacja również wymagałaby znacznych nakładów finansowych. W związku z tym rozpatrywana jest możliwość aplikowania o zewnętrzne fundusze, jeśli pojawią się odpowiednie programy wsparcia - zapowiada Arkadiusz Myszka.
- Wiem, że stok narciarski mógłby generować znaczące koszty, więc uważam, że lepiej będzie jak pieniądze zostaną wydane na remonty i budowę dróg w mieście. To jest pilniejsza potrzeba, sądzę, że wiele osób uważa podobnie - mówi Mieczysław z Międzyrzeca Podlaskiego.
Z kolei Zuzanna przyznaje, że to dobry pomysł by wykorzystywać stok latem i jesienią.
- Zjeżdżalnia sucha czy też wodna byłaby ciekawym rozwiązaniem. Dzieci mogłby skorzystać z atrakcji w wakacje. Ważne żeby było to robione ekologicznie, bez użycia szkodliwych środków chemicznych. Popieram inicjatywę miasta, ale też rozumiem, że uruchomienie stoku wymaga znacznych funduszy, więc zastanawiam się czy miasto takie posiada - zauważa Zuzanna z Międzyrzeca Podlaskiego.


![Biała Podlaska. Strażacy rozdali czujki czadu [ZDJĘCIA] Biała Podlaska. Strażacy rozdali czujki czadu [ZDJĘCIA]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/sm-4x3-biala-podlaska-strazacy-rozdali-czujki-czadu-zdjecia-1770288861.jpg)












Napisz komentarz
Komentarze