Sytuacja wydawała się niezwykle obiecująca, ponieważ sylwetka zwierzęcia, jego masywna budowa oraz charakterystyczne umaszczenie idealnie wpisywały się w wizerunek dzikiego mieszkańca kniei. Czasem wystarczy spojrzeć w górę, by dostrzec prawdziwe skarby przyrody, a ten konkretny „leśny obserwator” przyczajony na grubym konarze wyglądał jak żywy dowód na niezwykłe bogactwo lokalnych ekosystemów. Niestety, weryfikacja terenowych obserwacji przez naukowe autorytety bywa bezlitosna dla miłośników sensacji.
Ekspert rozwiewa wątpliwości
Nadzieje na naukowe potwierdzenie obecności żbika w powiecie bialskim zweryfikował dr Krzysztof Schmidt z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. Jako uznany specjalista zajmujący się badaniem żbików oraz rysi w Puszczy Białowieskiej, dr Schmidt po dokładnej analizie materiału dowodowego stwierdził jednoznacznie, że przypuszczenia leśników nie zostały potwierdzone. Choć bohater zdjęcia do złudzenia przypominał swojego dzikiego kuzyna, okazało się, że to prawdopodobnie wyjątkowo dorodny i sprawny kot domowy, który urządził sobie wyprawę wysoko nad ziemię.
Granica między żbikiem a kotem domowym o umaszczeniu typu „bury” jest niezwykle cienka, co często prowadzi do pomyłek nawet wśród doświadczonych obserwatorów przyrody. Problem potęguje fakt, że oba gatunki mogą się ze sobą krzyżować, tworząc hybrydy o cechach pośrednich, co sprawia, że stuprocentowa identyfikacja wizualna na podstawie jednego zdjęcia bywa praktycznie niemożliwa bez badań genetycznych lub bardzo szczegółowych pomiarów morfologicznych.

Dziki drapieżnik czy nasz mruczek?
Pytanie o obecność żbika w naszych lasach powraca cyklicznie, jednak rzeczywistość naukowa jest dość surowa dla entuzjastów. Żbiki dawniej zamieszkiwały niemal całą Polskę, ale intensywne polowania, wycinka starych drzewostanów oraz postępująca cywilizacja doprowadziły do drastycznego spadku ich populacji. Obecnie polska populacja tego gatunku jest szacowana na zaledwie około 200 osobników, a ich zasięg występowania jest silnie ograniczony do południowo-wschodniej części kraju, głównie Bieszczad, Beskidu Niskiego oraz Pogórza Przemyskiego.
W powiecie bialskim, choć lasy te są cennym i rozległym kompleksem, obecnie nie ma potwierdzonych danych naukowych wskazujących na stałe bytowanie żbików. Północna i wschodnia Polska to tradycyjnie dom dla rysia, który bywa widywany w tutejszych kniejach, jednak żbik pozostaje w tym regionie gatunkiem nieobecnym lub skrajnie rzadkim gościem. Eksperci podkreślają, że bez naturalnej migracji z Karpat, szanse na spotkanie prawdziwego, czystej krwi żbika na południowym Podlasiu są obecnie bliskie zeru.
Mimo że tym razem mieliśmy do czynienia z pomyłką, warto wiedzieć, na co zwracać uwagę podczas leśnych wędrówek. Prawdziwego żbika wyróżnia przede wszystkim charakterystyczny ogon, który jest znacznie grubszy niż u kota domowego, puszysty i zakończony tępo, przypominając pędzel z wyraźnymi czarnymi pierścieniami. Bardzo ważnym detalem jest również czarna pręga biegnąca wzdłuż kręgosłupa, która u żbika kończy się zawsze u nasady ogona, podczas gdy u domowych kotów o podobnym umaszczeniu często ciągnie się ona aż po sam czubek. Dodatkowo dzikie koty mają zazwyczaj jednolicie czarne opuszki łap, co u kotów domowych jest cechą zmienną.


















Napisz komentarz
Komentarze