8 kwietnia w Nadleśnictwie Chotyłów stał się dniem szczególnym. W ramach ogólnopolskiej akcji „Sadzimy razem z naturą”, leśnicy, przedstawiciele służb mundurowych, nauczyciele oraz uczniowie ZPO w Chotyłowie i Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Zalutyniu a także inni miłośnicy przyrody chwycili za łopaty, by dać początek nowemu pokoleniu lasu. To kontynuacja wielkiej kampanii odnowieniowej, która obejmuje lasy całej Polski.
W akci wziął udział też burmistrz Piszczaca, Kamil Kożuchowski
Autor: Justyna Lesiuk-Klujewska
Wydarzenie w Chotyłowie to nie tylko praca fizyczna, ale przede wszystkim lekcja odpowiedzialności za środowisko. Wśród sadzonek dominowały gatunki odporne na coraz trudniejsze warunki klimatyczne.
Las przyszłości
Akcja odbyła się 8 kwietnia na terenie Leśnictwa Kłoda. Fot. Justyna Lesiuk-Klujewska
Za łopaty chwycili m.in. leśnicy z Nadleśnictwa Chotyłów, pracownicy Straży Granicznej, Służby Więziennej, Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej, OSP Chotyłów, żołnierze, ale też burmistrz Piszczaca Kamil Kożuchowski i dziennikarka tygodnika „Słowo Podlasia”. Na miejscu obecny był także zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej RDLP w Lublinie, Mariusz Kiczyński. Podkreślał, że każdy wkopany dziś dąb czy sosna to zobowiązanie wobec przyszłych pokoleń.
- Ważne jest, aby budować relację ze społecznością, a szczególnie z młodym pokoleniem. Dlatego tego typu akcje są bardzo potrzebne. Jeśli chodzi o młodzież z SOSW w Zalutyniu, to wspólne sadzenie drzewek ma w jej przypadku wymiar edukacyjny i wychowawczy. Zaś uczniowie ZPO w Chotyłowie mają szansę dać życie czemuś, na co za kilkadziesiąt lat będę patrzeć z dumą. Sam pamiętam z młodości akcje sadzenia drzew, potem prace w lasach przejęły zakłady usług leśnych. A dziś chcemy pokazać młodzieży, że sadzenie drzew ma sens - mówi Mariusz Kiczyński.
W dzisiejszej akcji, która miała miejsce w Leśnictwie Kłoda, posadzono około 8 tysięcy sadzonek. - Były to głównie sosny, brzozy, lipy, a w kolejnych dniach zostanie też posadzony dąb – mówi nadleśniczy Nadleśnictwa Chotyłów, Łukasz Sawczuk. Zaznacza, że to już kolejna edycja akcji.
– Co wiosny udaje nam się spotkać i odnowić jakąś powierzchnię. Co roku zmieniamy lokalizację, dzięki czemu młodzież ma okazję poznać terytorialnie nasze nadleśnictwo. A muszę przyznać, że uczniowie zadają wiele pytań. Interesują ją rośliny, zwierzęta, praca leśników. I to nas bardzo cieszy, bo o to też chodzi, aby pobudzić ciekawość dzieci do kontaktu z naturą – zaznacza nadleśniczy.
Nauczyciel w ZPO w Chotyłowie, Artur Sieraj potwierdza, że uczniowie włączają się w takie akcje chętnie. – Trzy lata temu braliśmy udział w akcji „Sto dębów na 100-lecie Lasów Państwowych”, mamy też program szkolny, który zakłada różne ciekawe inicjatywy lokalne związane ze środowiskiem naturalnym – mówi Artur Sieraj.
19,5 mln sadzonek
Na terenie całej RDLP w ramach akcji w okresie wiosna-jesień zostanie posadzonych 19,5 mln sadzonek. Z tego 11,5 mln to będzie sosna, 8,5 mln to drzewa liściaste.
Sadzenie drzewek szło szybko i sprawnie. Fot. Justyna Lesiuk-Klujewska
– Jeszcze parę lat temu nie było takiej proporcji, było znacznie więcej sadzonek sosny w porównaniu do drzew liściastych. Dzisiaj idziemy w gatunki liściaste, bo widzimy, że są to gatunki odporniejsze niż sosna na susze, przymrozki. Proszę zauważyć, w lasach Nadleśnictwa Chotyłów jest bardzo sucho. Susza hydrologiczna, atmosferyczna, glebowa i hydrogeologiczna jest tak ogromna, że nawet kilkumiesięczne opady małego deszczu, tzw. kapuśniaczka, nie nadrobią tego. Z każdym rokiem jest coraz gorzej. Od 10-15 lat poziom wód gruntowych się obniża, z rowów w lasach zniknęła woda, nie ma śladu po śniegu – wyjaśnia Mariusz Kiczyński.
A jak zmienia się polski las się pod wpływem warunków glebowych i zmian klimatycznych.
- Znikają z niego niektóre gatunki drzew, np. świerk. Świerk w Polsce można dziś zobaczyć w górach lub na północy kraju, do niedawana był na terenie całego kraju. Nie mamy już jesiona wyniosłego, jodła zaczyna zamierać, sosna jest coraz bardziej osłabiona. Potwierdzają to badania naukowe, które pokazują, że drzewa są przegrzane, brakuje im wody. Wskutek wysokiej temperatury słup wody między ziemią a koroną zostaje przerwany lub zmiejszony. Następuje spowolnienie rozwóju drzew. Oczywiście wyczuwają to owady i co robią? Atakują drzewa, a te zamierają – zaznacza.
Szansą gatunki egzotyczne
Mimo naszej wiedzy przyroda kieruje się swoimi prawidłowościami. – Pamiętam jak przed kilkunastoma laty wyjechałem za granicę i zobaczyłem, że rolnicy w Niemczech, Belgii i Holandii nawadniają swoje pola rurociągami. A susza dotyczy zarówno rolników, jak i leśników. Poza tym uważam, że dziś jest ostatni dzwonek na poszukiwanie gatunków przyszłości, czyli gartunków, które będą potrzebowały mniej wody, będą odporne na wysokie temperatury i gatunki, które dadzą przyrost i wykorzystają żyzność siedliska – mówi Mariusz Kiczyński. – Przykładowo, w Niemczech od 30, 40 lat są testowane gatunki egzotyczne, takie jak leszczyna drzewiasta czy orzech drzewiasty, dąb burgundzki, dąb turecki. Gatunki te doskonale radzą sobie na południu Europy, a przecież ciepło idzie właśnie z południa. - zaznacza zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej RDLP w Lublinie.
Wspólne sadzenie w Chotyłowie zakończyło się symbolicznym posiłkiem, który był okazją do rozmów o tym, jak każdy z nas może dbać o las na co dzień. Efekty dzisiejszej pracy w pełni docenią nasi następcy za sto lat – bo lasy przyszłości zaczynają się właśnie dziś.
Napisz komentarz
Komentarze