Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 2 lipca 2026 14:41
Reklama
Reklama
Przez kilkaset lat żyli obok innych, ale nie byli tacy sami

Ani chłopi, ani szlachta. Wojownicy, którzy zostali rolnikami. Kim byli bojarzy międzyrzeccy?

Nie odrabiali pańszczyzny, ale nie należeli też do szlachty. Służyli z kuszą, gospodarowali na własnej ziemi i przez wieki pilnowali swojej odrębności. Bojarzy międzyrzeccy to jedna z najbardziej niezwykłych i najmniej znanych społeczności Podlasia.
Ani chłopi, ani szlachta. Wojownicy, którzy zostali rolnikami. Kim byli bojarzy międzyrzeccy?
Zdjęcie zostało wykonane w dawnej wsi bojarskiej - w Rzeczycy, na fotografii widać kobiety w czasie kopania ziemniaków, tuż po II wojnie światowej

Autor: archiwum Kamila Jędruchniewicza

Bojarzy międzyrzeccy to odrębna grupa etnograficzna. Byli to wojownicy z Mazowsza, którzy osiedlili się we wsiach wokół Międzyrzeca Podlaskiego. Z czasem zajęli się również uprawą roli. Mieli odrębne zwyczaje, śpiewy, stroje. Na południowym Podlasiu pojawili się po zawarciu unii polsko-litewskiej, dokładnie w latach czterdziestych XV wieku. O ich życiu opowiada Kamil Jędruchniewicz pisarz, nauczyciel historii i znawca tematu, wywodzący się z rodziny bojarskiej. 

O nazwie bojarów międzyrzeckich należy mówić w kontekście ludności wolnej, zajmującej pozycję pomiędzy chłopami a szlachtą. W Rosji bojar oznaczał możnowładcę czy magnata, natomiast na terenach pogranicza Korony i Litwy określenie to odnosiło się do odrębnej grupy społecznej, posiadającej szczególny status i określone przywileje.

- Początków bojarów międzyrzeckich należy szukać w czasach unii polsko-litewskiej, która miała ogromne znaczenie dla tych terenów. Wcześniej obszar Podlasia był strefą pograniczną i sporną. Sama nazwa Podlasia wywodzi się albo od położenia „pod lasem”, albo od określenia „Podlachy”, oznaczającego tereny pograniczne. Przez całe średniowiecze ziemie te pozostawały obiektem rywalizacji różnych państw i ośrodków politycznych. Wpływy próbowały tu rozszerzać zarówno państwa ruskie, jak i Polska czy Litwa, jednak żadne z nich nie było w stanie trwale kontrolować tego obszaru - mówi znawca tematyki bojarów międzyrzeckich Kamil Jędruchniewicz, z zamiłowania pisarz a zawodowo nauczyciel w Zespole Szkół Ekonomicznych w Międzyrzecu Podlaskim.

Początek obecności

Dopiero unia polsko-litewska sprawiła, że tereny te znalazły się w centrum dużego organizmu państwowego, co umożliwiło ich spokojniejsze zagospodarowanie i kolonizację. - Wraz z lokacją Międzyrzeca na początku XV wieku zaczęły powstawać wsie bojarskie. Były one zasiedlane przede wszystkim przez ludność wolną przybywającą z Mazowsza. Powstanie tych miejscowości było ściśle związane z rozwojem Międzyrzeca, który od początku stanowił dla nich naturalne centrum życia gospodarczego i społecznego - przekazuje Kamil Jędruchniewicz. 

 - Za początek ich obecności na ziemiach międzyrzeckich można uznać okres po unii polsko-litewskiej, a konkretnie lata czterdzieste XV wieku. Zachował się dokument nadania ziemi Pościszowi z 1438 roku oraz kolejne nadania, między innymi z 1442 roku. Właśnie ten okres należy uznać za czas powstania wsi bojarskich i osiedlenia się bojarów na tych terenach - wskazuje.

Do wsi bojarskich zaliczano między innymi Przychody, Misie, Jelnicę, Strzakły, Rzeczycę czy Kożuszki. Łącznie było ich około piętnastu. Nie wszystkie przetrwały do współczesności, jednak dokumenty i późniejsze spory sądowe wskazują, że każda z nich otrzymywała podobne nadania ziemskie oraz funkcjonowała na zbliżonych zasadach.

- Wsie te były kolonizowane głównie przez ludność mazowiecką, choć pojawiały się również osoby innego pochodzenia i wyznania. W tamtych czasach wyznanie było bardzo silnie związane z postrzeganiem narodowości. Niektóre źródła wskazują na obecność ludności ruskiej w części tych miejscowości. Były to jednak raczej wyjątki. Ze względu na swój uprzywilejowany status bojarzy najczęściej zawierali małżeństwa we własnym środowisku. Łączenie się z mieszkańcami pobliskich wsi pańszczyźnianych było rzadkie, ponieważ różnice społeczne i majątkowe były wyraźne - wskazuje znawca tematu bojarów międzyrzeckich.

Wraz z nadaniem ziemi bojarzy otrzymywali również określone obowiązki. - Przykładem jest Pościsz, od którego imienia wywodzi się nazwa miejscowości Pościsze. Otrzymał on ziemię w zamian za obowiązek służby wojskowej u boku swojego pana. Źródła wspominają nawet o obowiązku stawiania się z kuszą. Prawdopodobnie podobne zobowiązania dotyczyły również innych bojarów międzyrzeckich - zauważa Kamil Jędruchniewicz.

Czym się zajmowali?

Oprócz służby wojskowej bojarzy międzyrzeccy wykonywali także różne powinności na rzecz dworu. Zajmowali się między innymi transportem zboża nad Wisłę oraz obowiązkami związanymi z hodowlą i obsługą koni. Konie pochodzące ze stajni Czartoryskich cieszyły się w okolicy dużą renomą, a bojarzy byli związani z ich utrzymaniem i wykorzystaniem.

Historyk zauważa, że status bojarów był elementem procesu kształtowania się stanów społecznych w Polsce.

- W średniowieczu granice między poszczególnymi grupami nie były jeszcze całkowicie sztywne. Możliwe było przechodzenie pomiędzy stanami, a rozwój sytuacji zależał często od pełnionych obowiązków i pozycji majątkowej. Gdyby bojarzy jeszcze silniej związali się ze służbą wojskową i inwestowali w uzbrojenie, ich pozycja mogła z czasem jeszcze bardziej zbliżyć się do stanu szlacheckiego - zaznacza Kamil Jędruchniewicz.

O ile bojarzy początkowo mogli podążyć drogą bardziej zbliżoną do stanu szlacheckiego poprzez inwestowanie w uzbrojenie i rozwijanie funkcji wojskowych, o tyle z czasem coraz silniej związali się z ziemią i rolnictwem.

- Kiedy wojsko zaczęło się profesjonalizować i wymagało coraz większych nakładów na wyposażenie, znaczenie bojarów jako grupy zobowiązanej do służby zbrojnej stopniowo malało. Jeszcze przez długi czas wykonywali różne powinności wobec dworu, jednak ich pozycja zaczęła się zmieniać - mówi Kamil Jędruchniewicz.

Od początku XV wieku aż do końca XVIII stulecia bojarzy międzyrzeccy zachowywali odrębny status. - Przełomowym momentem okazał się proces sądowy rozpoczęty około 1782 roku pomiędzy bojarami a księciem Adamem Czartoryskim. Czartoryski przeprowadzał reformy w swoich dobrach, mające zwiększyć ich dochodowość. Okazało się wówczas, że wsie bojarskie użytkowały większy obszar ziemi, niż wynikało to z dawnych dokumentów. Spór dotyczył właśnie tych dodatkowo zajmowanych gruntów. Bojarzy nie chcieli z nich rezygnować, a sam proces w znacznym stopniu osłabił ich ekonomicznie. W tym samym czasie ich dawne funkcje przestawały być potrzebne, przez co coraz bardziej zrównywano ich status z ludnością pańszczyźnianą - tłumaczy Kamil Jędruchniewicz.

Dodaje, że okres rozbiorów był dla bojarów czasem dodatkowych trudności. Oprócz zmian politycznych zostali dotknięci także problemami gospodarczymi wynikającymi ze sporów z właścicielami dóbr. 

Początek sporu z Czartoryskim

- Początek ich gospodarczego upadku wiąże się natomiast z procesem rozpoczętym około 1782 roku. Sprawy sądowe ciągnęły się jeszcze przez wiele lat, również na początku XIX wieku. Dodatkowym problemem była kwestia propinacji, czyli prawa do produkcji i sprzedaży alkoholu. Było to jedno z najważniejszych źródeł dochodu właścicieli ziemskich. Bojarzy uważali, że posiadają takie uprawnienia na swoich terenach, jednak Czartoryscy ich nie uznali. Spór o te prawa również zakończył się dla bojarów niekorzystnie i stanowił kolejne uderzenie w ich sytuację ekonomiczną - przekazuje Kamil Jędruchniewicz.

Bardzo interesującą kwestią są zwyczaje bojarów. Różniły się one nawet od zwyczajów mieszkańców sąsiednich miejscowości. Wynikało to z odmiennego pochodzenia ludności. Na tych terenach wcześniej osiedlała się ludność ruska, wyznająca prawosławie, natomiast bojarzy przybyli głównie z Mazowsza i przynieśli ze sobą własne tradycje, obrzędy oraz zwyczaje. Ponieważ najczęściej zawierali małżeństwa we własnym środowisku, ich kultura zachowywała odrębność przez długi czas.

Szczególnie widoczne było to podczas uroczystości rodzinnych, między innymi wesel.

- Nawet miejscowości położone bardzo blisko siebie mogły funkcjonować w odmiennych tradycjach. Z czasem jednak wsie pochodzenia ruskiego zaczęły przejmować część wzorców kulturowych charakterystycznych dla bojarów. Sprzyjała temu unia kościelna i rozwój Kościoła unickiego. To społeczności ruskie częściej przejmowały elementy kultury bojarów niż odwrotnie. Zachowywały wprawdzie własne pieśni i część dawnych zwyczajów, ale coraz mocniej zbliżały się do kultury katolickiej - mówi Kamil Jędruchniewicz.

Bojarzy byli przede wszystkim rzymskimi katolikami. - W tamtym okresie wyznanie było bardzo silnie związane z postrzeganiem narodowości. Katolików uznawano za Polaków, natomiast prawosławnych za Rusinów lub Rosjan. W XIX wieku, kiedy badacze zaczęli interesować się etnografią i pytać mieszkańców wsi o narodowość, często słyszeli odpowiedź: „jestem tutejszy”. Mogło to wynikać zarówno z ostrożności wobec obcych osób, jak i z faktu, że mieszkańcy bardziej utożsamiali się z własną ziemią i lokalną wspólnotą niż z abstrakcyjnie pojmowanym państwem - wyjaśnia Kamil Jędruchniewicz.

Wierzenia i zwyczaje

Podkreśla, że mówiąc o weselu czy pogrzebie bojarskim, warto pamiętać, że były to jedne z najważniejszych wydarzeń w życiu społeczności. - Po napisaniu monografii „Przychody. Wieś, ludzie i miejsce” powstała również powieść „Sygon”, łącząca wątki historyczne z elementami fantastycznymi. Pojawia się w niej między innymi motyw strzygi, czyli istoty wywodzącej się ze słowiańskich wierzeń ludowych, a także opisy pogrzebu i wesela nawiązujące do dawnych tradycji bojarskich - zachęca do lektury Kamil Jędruchniewicz.

W XIX wieku badacze kultury ludowej szczególną uwagę poświęcali właśnie takim wydarzeniom jak wesela i pogrzeby.

- Życie mieszkańców wsi wyznaczał rytm prac rolnych, zmieniających się pór roku oraz świąt i uroczystości rodzinnych. To właśnie wokół tych najważniejszych momentów skupiały się obrzędy, pieśni, przyśpiewki i zwyczaje. Życie bojarów było również mocno związane z wierzeniami ludowymi, przesądami i różnego rodzaju zabobonami. Powszechne było przekonanie, że niedopełnienie określonych obrzędów podczas ważnych wydarzeń może sprowadzić nieszczęście. Dlatego przywiązywano dużą wagę do przestrzegania tradycyjnych rytuałów - mówi Kamil Jędruchniewicz.

Wśród ludowych wierzeń szczególne miejsce zajmowała strzyga. - Wierzono między innymi, że dziecko urodzone z zębami może w przyszłości stać się strzygą. Tego rodzaju wierzenia występowały na terenie całej Polski, choć w różnych regionach przyjmowały odmienne formy. Jeśli przez całe życie dana osoba była podejrzewana o możliwość przemiany w strzygę, po śmierci stosowano specjalne praktyki mające uniemożliwić jej powrót. Mogło to być odcięcie głowy lub pochowanie zmarłego twarzą do ziemi - opowiada Kamil Jędruchniewicz. 

Wiele zwyczajów i wierzeń obecnych wśród bojarów międzyrzeckich miało swoje korzenie na Mazowszu. Mimo że osadnicy przybyli na te tereny kilkaset lat wcześniej, jeszcze w XIX wieku badacze dostrzegali wyraźne podobieństwa między kulturą bojarów a kulturą mazowiecką. Dotyczyło to zarówno pieśni ludowych, jak i przyśpiewek weselnych, które zachowały się przez pokolenia.

Co pozostało do dziś?

- Do współczesnych czasów pozostało niewiele bezpośrednich śladów kultury bojarskiej, jednak pewne elementy można jeszcze odnaleźć w miejscowej gwarze. Charakterystyczne było między innymi mazurzenie oraz specyficzna wymowa niektórych słów. Można było usłyszeć formy takie jak „szmalec” zamiast „smalec” czy dodawanie głoski „j” na początku wyrazów rozpoczynających się od samogłoski, na przykład „Jadamowicz” zamiast „Adamowicz”. Takie cechy gwary były jeszcze obecne w mowie starszego pokolenia - wskazuje Kamil Jędruchniewicz.

Proces zanikania odrębnej kultury bojarskiej rozpoczął się już na przełomie XIX i XX wieku. Zwracał na to uwagę również Adolf Pleszczyński, opisując tradycyjne stroje bojarskie i zauważając, że mieszkańcy coraz częściej rezygnują z nich na rzecz ubioru miejskiego. Kolejne zmiany przyniósł XX wiek, a szczególnie II wojna światowa, która całkowicie odmieniła strukturę społeczną regionu.

- Przed wojną Międzyrzec był miastem zdominowanym przez ludność żydowską. Funkcjonował tu kościół katolicki, cerkwie unickie i liczna społeczność żydowska. W praktyce główną grupę wiernych kościoła katolickiego stanowili bojarzy oraz mieszkańcy okolicznych wsi. Po wojnie społeczność żydowska przestała istnieć, a do miasta zaczęła napływać ludność z okolicznych miejscowości. Jednocześnie mieszkańcy dawnych wsi unickich, gdy tylko uzyskali możliwość swobodnego wyboru wyznania, w dużej części przeszli na katolicyzm. W rezultacie społeczeństwo regionu zaczęło stawać się coraz bardziej jednolite pod względem kulturowym i religijnym - opisuje Kamil Jędruchniewicz.

Dodatkowo postępująca kultura masowa przyspieszała zanik dawnych tradycji. - Jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku organizowano konkursy prezentujące lokalne dziedzictwo. Mieszkańcy pokazywali dawne narzędzia rolnicze, sprzęty gospodarskie oraz zakładali stroje ludowe. Jednak nawet te stroje coraz częściej odbiegały od dawnych opisów pozostawionych przez Pleszczyńskiego i zaczynały przypominać bardziej znane stroje krakowskie niż autentyczne ubiory bojarskie. W ten sposób wiele oryginalnych elementów kultury bojarów międzyrzeckich stopniowo zanikało, pozostawiając jedynie pojedyncze ślady w pamięci mieszkańców, gwarze i lokalnych przekazach - mówi Kamil Jędruchniewicz.

Jak wyglądały dawne stroje?

Opis dawnych strojów bojarskich zachował się bardzo szczegółowo w opracowaniu Adolfa Pleszczyńskiego. “Męski strój bojarów tworzyła kapota z szarego, domowego sukna, sięgająca nieco za kolana. Miała podniesiony, składany kołnierz z drobnym fałdowaniem z tyłu i była zapinana na haftki. Przód zdobiły szamerowania zwane żabami, wykonane z naszywanych sinych, niebieskich tasiemek wełnianych. Tymi samymi tasiemkami obszywano brzegi i szwy kapoty, dodatkowo obwiedzione sinymi sznureczkami. Odkryte klapy ukazywały granatową sukienną kamizelę, spod której widoczny był biały kołnierz koszuli, spięty kolorową spinką. Na szyi nie noszono żadnych wiązań.

Uzupełnieniem stroju był szeroki skórzany pas z prostą mosiężną klamrą oraz siwa barania czapka z granatowym wierzchem lub granatowa rogatówka obszyta barankiem. Sukienne spodnie nazywano sukniakami, a wykonane z płótna – parciankami. Nogawki zawsze chowano w cholewach butów. Kapeluszy filcowych nie używano. Na lato pleciono kapelusze z młodej żytniej słomy o szerokim rondzie. Zimą pod kapotę zakładano kożuszek z owczej skóry, a podczas podróży noszono obszerną burkę z szarego sukna z kapturem”.

Ks. Adolf Pleszczyński opisuje też strój damski: “Kobiety nosiły granatowe sukienne kapotki. Były one dopasowane do sylwetki, mocno fałdowane z tyłu, zapinane na haftki i ozdobione mosiężnymi guzikami oraz sinymi tasiemkami. W zimie spod kapotki wystawał szeroki kołnierz z siwego baranka, którym obszywano również mankiety. Starsze kobiety udając się do kościoła zakładały kilinki – szale tkane w białe i niebieskie pasy, noszone przez plecy i spięte na piersiach. Do stroju należała także książeczka do nabożeństwa zawinięta w białą chusteczkę. Latem kobiety nosiły gorsety z czarnej lub kolorowej tkaniny wełnianej, zapinane na haftki. Na plecy zarzucały długi, fałdzisty fartuch wiązany pod brodą, a na przodzie krótszy zapaśnik. Oba wykonywano najczęściej w białe, niebieskie i czerwone pasy. Koszule miały szerokie kołnierze ozdobione ząbkami. Szyję zdobiły pojedyncze sznury paciorków, bursztynów lub korali. Włosy były gładko zaczesane i splecione w drobne warkocze. Dziewczęta miejskie chodziły do kościoła z odkrytą głową, ozdabiając włosy kwiatami, natomiast wiejskie nosiły niewielkie chustki wiązane pod szyją. Mężatki uważały za obowiązek noszenie czepka przykrytego kolorową chustką”.

Ważne pochodzenie

- Zainteresowanie bojarami międzyrzeckimi wynika z mojego pochodzenia ze wsi bojarskiej. Punktem wyjścia była praca magisterska poświęcona rodzinnej miejscowości, która później rozwinąłem w monografię „Przychody. Wieś, ludzie i miejsce”. W trakcie badań pojawiło się coraz większe zainteresowanie historią bojarów oraz ludową demonologią - podkreśla Kamil Jędruchniewicz.

Dodaje, że szczególnie interesujące okazały się wierzenia i sposoby wyjaśniania świata przez dawnych mieszkańców wsi.

- Demonologia ludowa nie była jedynie zbiorem opowieści o strachach czy potworach, ale próbą tłumaczenia zjawisk, których nie potrafiono wyjaśnić w inny sposób. W warunkach niepewności i licznych zagrożeń pojawiały się zabobony, wierzenia oraz praktyki mające chronić ludzi przed nieszczęściem. Takie przekonania występowały u wszystkich grup etnograficznych, również wśród bojarów - mówi Kamil Jędruchniewicz.

Efektem tych zainteresowań była powieść „Sygon”, nawiązująca do gwary bojarskiej i dawnych wierzeń. - Znalazły się w niej elementy tradycyjnego wesela, pogrzebu, pieśni oraz lokalnej demonologii. Kolejnym krokiem było wznowienie książki „Bojarzy międzyrzeccy” Adolfa Pleszczyńskiego. Do wydania dołączony został autorski wstęp, mający przybliżyć współczesnym czytelnikom znaczenie tej publikacji i historię bojarów międzyrzeckich - przekazuje Kamil Jędruchniewicz.

Podkreśla, że książka Adolfa Pleszczyńskiego jest niezwykle ważna przede wszystkim dlatego, że gdyby nie ona, wiedza o bojarach międzyrzeckich byłaby dziś bardzo ograniczona.

- Pleszczyński miał znacznie łatwiejszy dostęp do informacji niż późniejsi badacze. W XIX wieku etnograf przychodzący do wsi był traktowany jako osoba obca. Społeczności wiejskie były zamknięte i niechętnie opowiadały o sobie czy swoich zwyczajach. Stąd też pojawiały się odpowiedzi typu „tutejszy”, które mogły być zarówno wyrazem ostrożności, jak i specyficznego poczucia tożsamości. Pleszczyński przychodził do mieszkańców jako proboszcz, a więc osoba ciesząca się ogromnym autorytetem. Był również człowiekiem wykraczającym poza realia swoich czasów. Pozostawił po sobie wiele publikacji, tłumaczył z języka francuskiego, pisał książki i artykuły prasowe. Znany był także z pomocy unitom. Można postawić tezę, że jego działalność miała charakter nie tylko naukowy, ale również patriotyczny i społeczny. Książka o bojarach była próbą pokazania lokalnej historii i tożsamości w okresie nasilonych działań rusyfikacyjnych - wskazuje Kamil Jędruchniewicz.

Pleszczyński planował wydać „Bojarów międzyrzeckich” wraz z drugim opracowaniem poświęconym historii Międzyrzeca Podlaskiego. Wykorzystując dokumenty kościelne, opisywał kolejnych właścicieli miasta, proboszczów oraz dzieje okolicznych miejscowości, w tym wsi rusińskich. Tworzył w ten sposób szeroki obraz historii regionu. W tamtym czasie pisanie o przeszłości tych ziem oznaczało również przypominanie, że były one częścią dawnej Rzeczypospolitej.

- Można przypuszczać, że prace nad książką trwały wiele lat. Do Międzyrzeca przybył w 1876 roku, natomiast pierwsze wydanie „Bojarów międzyrzeckich” ukazało się w 1892 roku. Dysponował bogatym materiałem źródłowym, między innymi księgami parafialnymi przechowywanymi na plebanii - informuje Kamil Jędruchniewicz.

Pierwotnie całość miała obejmować zarówno „Bojarów międzyrzeckich”, jak i część historyczną poświęconą Międzyrzecowi.

- Cenzura rosyjska nie dopuściła jednak do wydania pełnego opracowania. Ukazała się jedynie część dotycząca bojarów, natomiast druga część mogła zostać opublikowana dopiero po 1912 roku, kiedy zmieniła się sytuacja polityczna i osłabły wcześniejsze ograniczenia - wyjaśnia Kamil Jędruchniewicz.

- Obecnie nie planuję kolejnych publikacji poświęconych bojarom, choć temat nadal pozostaje interesujący. Tworzę nowa powieść, niezwiązaną już z historią regionu. Ewentualny powrót do tematyki bojarów mógłby nastąpić w przypadku odnalezienia nowych źródeł lub dokumentów. Jest to jednak temat niszowy i wymagający bardzo dużego nakładu pracy badawczej - dodaje na koniec Kamil Jędruchniewicz.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Chudy - maniaku, chory maniaku, Treść komentarza: Ciekawe, geniuszu, na jakiej podstawie oceniłeś stan auta sprzed wypadku. Tobie powinien przyjrzeć się psychiatra. Data dodania komentarza: 1.07.2026, 22:56 Źródło komentarza: Pijany rajd w Drelowie. Kierowca BMW wylądował w szpitalu Autor komentarza: I tak nas za dużo ? Treść komentarza: Cywilizacja śmi...rci namawia, wsiadajcie bez uprawnień do jazdy na... elektryczna hulajnoga, quad... i dzieciarnia wciąż szaleje... i ginie... Data dodania komentarza: 1.07.2026, 13:45 Źródło komentarza: Tragiczny wypadek w gminie Kąkolewnica. Nie żyje 14-letni kierowca quada Autor komentarza: gość Treść komentarza: "ich dziecko ma a moje nie ma???" "kupimy i tobie"..... standardowe teksty dzisiejszych rodzicó.... dalej niech rodzice się licytują, czyj bombelek ma więcej "zabawek".... głupota rodziców a dziecka szkoda..... Data dodania komentarza: 1.07.2026, 13:07 Źródło komentarza: Tragiczny wypadek w gminie Kąkolewnica. Nie żyje 14-letni kierowca quada Autor komentarza: Aaa - maniaku, Treść komentarza: "Wyszły z wody w innym miejscu bez poinformowania znajomych" - gdzie tu jest napisane, że to żart? Data dodania komentarza: 1.07.2026, 08:51 Źródło komentarza: Łańcuch życia i nurkowie w akcji. 20-latki wywołały alarm nad Jeziorem Białym Autor komentarza: Chudy Treść komentarza: Tylko oficialne pomiary się liczą . Co tam ktoś u siebie w Białej na posesji zobaczył na termometrze to jest warte funta kłaków . Ale fakt rekord padł jak podaje IMGW 40,5 . Poprzedni rekord wynosił 40,2 i padł 29 lipca 1921 r. Data dodania komentarza: 30.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Biała Podlaska jeszcze nigdy nie była tak gorąca! Miniony poniedziałek przechodzi do historii
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama