O zdarzeniu informowaliśmy na naszych łamach na początku września 2025 roku. Był to wówczas pierwszy śmiertelny wypadek na drogach powiatu łosickiego podczas tamtego lata. Blisko rok później, po zebraniu pełnego materiału dowodowego, prokuratura domaga się ukarania kobiety, a o jej ewentualnej odpowiedzialności karnej rozstrzygnie siedlecki sąd.
Czytaj też: Stara Kornica. Nie żyje młody motocyklista
Nie przyznała się do winy
Do tragedii doszło w sobotni wieczór, 30 sierpnia 2025 roku. Mundurowi z Komendy Powiatowej Policji w Łosicach zostali pilnie skierowani do Starej Kornicy, gdzie na drodze wojewódzkiej nr 698 doszło do zderzenia samochodu osobowego z jednośladem. Na miejscu funkcjonariusze zastali rozbite Audi A3 z widocznymi uszkodzeniami lewego przedniego boku, zaparkowane równolegle do jezdni przy lokalnym cmentarzu. Nieopodal leżał całkowicie zdeformowany motocykl Honda CBR. Kierujący nim Kamil D. nie miał żadnych szans – w wyniku zderzenia doznał masywnych obrażeń klatki piersiowej. Zmarł na miejscu, pomimo natychmiast podjętej reanimacji. Badanie alkomatem wykazało, że oboje uczestnicy wypadku byli trzeźwi.
Kluczowa dla losów śledztwa okazała się szczegółowa opinia biegłego z zakresu ruchu drogowego. Na jej podstawie prokurator zarzucił kierującej Audi Paulinie O. nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Zdaniem śledczych, 26-letnia wówczas kobieta, wyjeżdżając z parkingu przy cmentarzu i włączając się do ruchu, nie upewniła się, czy może bezpiecznie wykonać ten manewr. W konsekwencji nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu jadącemu tą drogą od miejscowości Stara Kornica w kierunku miejscowości Konstantynów motocykliście.
W następstwie tego manewru kierujący jednośladem uderzył w lewy przedni błotnik samochodu Pauliny O. Prokuratura zakwalifikowała ten czyn jako przestępstwo z artykułu 177 § 2 Kodeksu karnego, czyli spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Przesłuchana w charakterze podejrzanej Paulina O. nie przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu i całkowicie odmówiła składania wyjaśnień przed prokuratorem. Za ten czyn grozi jej kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Wciąż walczą o życie
Kamil D. zginął, wracając z pracy do żony oraz dwójki małych dzieci. Rodzina już wcześniej znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji – ich czteroletnia córeczka Oliwka od listopada 2024 roku toczy ciężką walkę z ostrą białaczką limfoblastyczną.
Tuż po wypadku bliscy rodziny zorganizowali zbiórkę internetową pod hasłem „Zginął ojciec, córka walczy z rakiem”, prosząc o wsparcie finansowe dla osieroconej rodziny zamiast kupowania kwiatów na pogrzeb, który odbył się w Konstantynowie. Odzew społeczności okazał się gigantyczny. Zamiast planowanych 10 tysięcy złotych, na koncie zbiórki pojawiło się aż 123 830 złotych, co pozwoliło materialnie zabezpieczyć bliskich Kamila w najtrudniejszym momencie.
Czytaj też: Zginął ojciec, córka walczy z rakiem. Ruszyła zbiórka
Agresywna choroba nowotworowa krwi nie ustąpiła jednak wraz z końcem zbiórki. Mała Oliwka wciąż potrzebuje intensywnego i skomplikowanego leczenia oraz bardzo częstych przetoczeń krwi. Dlatego mieszkańcy regionu nie zwalniają tempa. Najbliższa dedykowana akcja krwiodawstwa odbędzie się już w najbliższą niedzielę, 12 lipca, na parkingu przy kościele w Konstantynowie. W godzinach od 09:00 do 13:00 na dawców będzie czekał specjalny krwiobus.
CZYTAJ TEŻ:


Napisz komentarz
Komentarze