Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 30 sierpnia 2026 18:21
Reklama
Reklama
Reklama
"To jest nasza praca. To jest nasz chleb"

Sesja w Kodniu: mieszkańcy bronili miejsc pracy w Zielonych Fermach Wipasz

Choć sesja Rady Gminy Kodeń zakończyła się jednogłośnym absolutorium dla wójta Jerzego Trocia, najwięcej emocji wywołały wolne wnioski. To właśnie wtedy mieszkańcy i pracownicy Zielonych Ferm Wipasz stanęli w obronie swojego miejsca pracy, przekonując, że dla wielu rodzin inwestycja oznacza stabilne zatrudnienie, bezpieczeństwo i możliwość życia bez wyjazdów za pracą.
Sesja w Kodniu: mieszkańcy bronili miejsc pracy w Zielonych Fermach Wipasz
Wystąpienia mieszkańców gminy Kodeń pokazały, że w sporze wokół ferm istnieje również głos tych, którzy na co dzień wiążą z nimi swoją przyszłość.

„Chcę, żeby ta firma została dalej, bo ona dużo daje dla ludzi, nie tylko dla Kodnia […] Z Kątów pracuje pięć rodzin, które mają zatrudnienie z takiej małej wioski. Gdzie my mamy znaleźć blisko miejsce zatrudnienia?”.

To tylko jeden z głosów, które wybrzmiały podczas XXI sesji Rady Gminy Kodeń z 29 czerwca 2026 r. Była to sesja absolutoryjna, na której wójt Jerzy Troć otrzymał od radnych jednogłośne absolutorium za wykonanie budżetu w 2025 roku. 

Najwięcej emocji wzbudził jednak ostatni punkt obrad, czyli „wolne wnioski”. To właśnie wtedy głos zabrali mieszkańcy oraz pracownicy Zielonych Ferm Wipasz. Ich wystąpienia były reakcją na prowadzone postępowania administracyjne dotyczące ferm, kolejne skargi, działania przeciwników inwestycji oraz obawy, że konsekwencją tych działań może prowadzić do utraty ich miejsc pracy.

Najmocniej wybrzmiewał właśnie ten argument: praca. Jedna z mieszkanek mówiła: - My dzięki tej firmie mamy miejsca pracy, mamy zatrudnienie […] Wipasz to już jest teraz nasza mała ojczyzna, to jest nasz bliski sąsiad.

W jej wystąpieniu nie chodziło o abstrakcyjną obronę inwestycji, ale o codzienne utrzymanie rodziny. - Mamy stracić pracę, stabilne zatrudnienie, możliwości? - pytała. - Mam pracę, to jest dla mnie najważniejsze.

Mieszkanka wskazywała również, że firma wspiera lokalne inicjatywy i dzieci. - Te sukcesy dziecko w gruncie rzeczy odnosi dzięki firmie Wipasz, bo zasponsorowała jej naukę w kole, do którego chodzi […] Zbudowali nam piękny plac zabaw. Są częścią naszej społeczności.

Inny pracownik mówił o własnym doświadczeniu kiedy był zmuszony do emigracji zarobkowejj. - To właśnie firma Wipasz mi tutaj dała miejsce pracy. Nie muszę już wyjeżdżać. Zarabiam godnie - podkreślał.

Wskazywał też, że na obu Zielonych Fermach, w dwóch lokalizacjach w gminie Kodeń, razem z biurami i ochroną, pracuje ponad 70 osób.

Pracownicy odnosili się także do zarzutów pojawiających się w mediach i lokalnych dyskusjach. Jedna z osób pytała, dlaczego przeciwnicy Zielonych Ferm nie korzystają z zaproszeń, by zobaczyć je od środka. 

- Wipasz każdego zaprasza. Nie przyjedziecie, nie sprawdzicie tego, tylko w mediach mówicie, że śmierdzi, że nie będzie wody […] Dlaczego państwo nie przyjadą, nie wejdą na fermę i nie sprawdzą, jak to w ogóle funkcjonuje?

Padły też słowa o jakości produkcji.

- Nie boję się podać tego mięsa dzieciom, bo wiem, jak jest hodowane, wiem, co ten kurczak je i wiem, jak o niego dbamy […] Dobrostan, złe warunki? Nieprawda, wszystkie warunki spełniamy.

Wypowiedzi mieszkańców były przy tym bardzo zdeterminowane i emocjonalne. Nie miały nic wspólnego z formalnymi, wyuczonymi stanowiskami. To był autentyczny głos ludzi, którzy przyszli bronić własnego miejsca pracy i bezpieczeństwa swoich rodzin. Kilkukrotnie reakcją sali były gromkie brawa. W tej części obrad to właśnie głosy broniące Zielonych Ferm zdecydowanie zdominowały sesję Rady Gminy Kodeń.

O tych inwestycjach można mówić z daleka: w hasłach, postach, petycjach i protestacyjnych sloganach. Można budować wokół nich atmosferę strachu, powtarzać te same zarzuty i przedstawiać mieszkańców jako jednolity front sprzeciwu. Ale na tej sesji ten obraz pękł. Głos zabrali ludzie, którzy nie znają ferm Wipaszu z ulotek ani internetowych dyskusji, tylko z codziennej pracy, dojazdów, wypłat, utrzymania dzieci i rachunków płaconych na czas. Powiedzieli jasno, że dla nich fermy nie są abstrakcyjnym problemem do politycznej rozgrywki. Są miejscem, które daje rodzinom stabilność, godne zarobki i szansę na życie u siebie, bez wyjazdów i bez proszenia o pomoc.

Może właśnie dlatego ich głos brzmi tak mocno, bo jak sami powiedzieli: „To jest nasza praca. To jest nasz chleb”

CZYTAJ TEŻ: 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Andrzej K. 09.07.2026 09:31
W regionie, który od lat zmaga się z bezrobociem i odpływem ludzi za pracą, naprawdę trudno zrozumieć działania wymierzone w inwestycje dające stabilne zatrudnienie mieszkańcom. Można mieć pytania, można dyskutować, ale próby pozbawienia pracy kilkudziesięciu rodzin to już nie jest troska o dobro wspólne. Trzymam kciuki za mieszkańców i pracowników, żeby udało im się obronić swoje miejsca pracy. Pozdrawiam serdecznie (pracowników, mieszkańców i redakcję, nie ludzi, którzy świadomie działają na ich niekorzyść).

Twój wujek "orzeł" 27.07.2026 07:43
Panie Andrzeju K- Pan nie powinien wykonywać w tym czasie swoich obowiązków służbowych?????!!!!!

Ewelina 08.07.2026 11:22
Garsta aktwustów chce pozbawić środków do zycia dziesiątek rodzin - nie ma na to zgody mieszkańców Kodnia, nie zgadzamy się na pseudoekologię i szkodzenie lucziom!!!!

Twój wujek "orzeł" 08.07.2026 20:04
Polecam słownik ortograficzny i do edukowanie się.

Dariusz 09.07.2026 09:22
Polecam nie być zarozumiałym typem patrzącym na ludzi z góry. Ludzie walczą o swoje, a taki trolle ja ty jedyne co widzą to to, że ortografia się nie zgadza. Żałosne.

chudy rój 09.07.2026 09:56
Piłaś? Nie pisz! Ćpałaś? Nie pisz! Nie umiesz? Nie pisz!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama