Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 5 sierpnia 2026 17:11
Reklama
Reklama
Reklama
Siódma ferma drobiu Wipasz w województwie lubelskim otwarta!

Inwestycja za 40 mln zł w Worońcu

W Worońcu (gm. Biała Podlaska) uruchomiono siódmą fermę drobiu firmy Wipasz w województwie lubelskim. Inwestycja o wartości około 40 mln zł ma stworzyć 20 miejsc pracy. Podczas otwarcia Józef Wiśniewski, prezes Wipasz S.A., opowiedział o produkcji bez antybiotyków, zatrzymywaniu młodych ludzi w regionie, planach rozwoju firmy oraz braku długofalowej strategii dla polskiego rolnictwa.
Inwestycja za 40 mln zł w Worońcu
– Takie inwestycje są wyjątkowo drogie, ponieważ standard wykończenia i warunki, jakie chcemy stworzyć kurczętom, aby otrzymać produkt najwyższej jakości, generują wysokie koszty. Taka inwestycja zwraca się przez 10–12 lat. Dlatego liczą się praca i zaangażowanie, które także przekładają się na wysoką jakość – podkreśla Józef Wiśniewski, prezes Wipasz S.A.

Józef Wiśniewski powiązał skalę inwestycji z rosnącym zapotrzebowaniem na mięso drobiowe i zmieniającymi się oczekiwaniami konsumentów. Podkreślił, że inwestycje firmy Wipasz mają nie tylko zwiększać krajową produkcję, ale także podnosić jej standard.

– Polacy zjadają około 30 kg mięsa z kurczaka rocznie, a jest ono uważane za zdrowe. My chcemy ten pogląd nie tylko potwierdzić, ale także podnieść produkcję na wyższy poziom. Polacy chcą jeść lepszą żywność, dlatego wychodzimy naprzeciw ich oczekiwaniom i produkujemy inaczej. Na przykład nie używamy antybiotyków, a mięso, które pochodzi z naszych ferm, jest pozyskiwane w hodowli bez antybiotyków – mówi Józef Wiśniewski.

Nowa ferma ma zatrudniać 20 osób. Praca będzie związana m.in. z obsługą procesu hodowli, żywieniem, pojeniem, monitorowaniem parametrów stada oraz utrzymaniem instalacji.

– Takie inwestycje są wyjątkowo drogie, ponieważ standard wykończenia i warunki, jakie chcemy stworzyć kurczętom, aby otrzymać produkt najwyższej jakości, generują wysokie koszty. Taka inwestycja zwraca się przez 10–12 lat. Dlatego liczą się praca i zaangażowanie, które także przekładają się na wysoką jakość – zaznaczył prezes Wipasz.

Nowoczesna hodowla a przekonanie, że „na wsi musi śmierdzieć”

Model hodowli stosowany w fermach firmy Wipasz został opracowany przez Instytut Hodowli i Żywienia Polskiego Kurczaka przy współpracy naukowców i praktyków. Obejmuje m.in. dostęp ptaków do naturalnego światła, żywienie paszami roślinnymi z dodatkami probiotycznymi, podgrzewane podłogi, ściółkę umożliwiającą grzebanie, grzędy i platformy dla kurcząt. Warunki w obiektach są regularnie monitorowane. Zgodność firmowego standardu z przyjętymi wymaganiami potwierdzono w procesie certyfikacji przeprowadzonym przez Bureau Veritas Polska.

Wiśniewski przekonywał, że nowoczesne instalacje hodowlane muszą odcinać się od praktyk, które przez lata utrwalały negatywny obraz dużych ferm.

– Inwestorzy, którzy wcześniej rozpoczynali działalność hodowlaną, kierowali się panującym na wsi przekonaniem, że na wsi musi śmierdzieć. My mówimy: nie. Dla zwierząt, tak samo jak dla nas, ludzi, smród nie jest dobry do życia – powiedział.

Prezes podkreślił, że technologia i sposób zarządzania instalacją powinny ograniczać uciążliwości, ale równie ważny jest dialog z mieszkańcami.

– My chcemy być dobrymi sąsiadami. Zdajemy sobie sprawę, że jeżeli czegoś jest za dużo, to później zaczyna to przeszkadzać. Dlatego potrzebujemy nowych terenów i nowych miejsc, w których możemy odpowiedzialnie realizować inwestycje – mówił.

W Worońcu powstała nowa ferma drobiu 

Praca blisko domu i perspektywy dla młodych

Zdaniem Józefa Wiśniewskiego takie przedsięwzięcia mają sens nie tylko jako element łańcucha produkcji żywności. Powinny również tworzyć warunki do życia i rozwoju zawodowego poza największymi ośrodkami.

– Jeżeli nie będzie dobrze płatnych, ciekawych i rozwojowych miejsc pracy, młodzi znikną, a społeczeństwo na tych terenach będzie się po prostu starzeć. Żeby region się rozwijał, muszą istnieć przedsiębiorstwa i działać przedsiębiorcy, którzy chcą tutaj inwestować – stwierdził.

Prezes mówił, że mieszkańcy powinni móc pracować i zarabiać na poziomie porównywalnym z tym w dużych miastach, pozostając jednocześnie blisko swoich rodzin.

– Chodzi o to, żeby młodzi ludzie zostali tutaj, żeby widzieli swoją szansę. Mogą tu pracować, mogą zarabiać tak samo jak w Warszawie, a jednocześnie spokojniej żyć, zakładać rodziny i wychowywać dzieci – powiedział Wiśniewski.

W rozmowie prezes Wipaszu wskazał także na działalność Fundacji Wipasz Pomocna Dłoń, która wspiera projekty społeczne, edukacyjne i pomocowe. Podkreślił jednak, że podstawą relacji firmy z otoczeniem pozostają stabilne miejsca pracy oraz zaangażowanie samych pracowników.

– Mówię swoim kierownikom, dyrektorom i pracownikom, że to jest ich firma, a nie na przykład Wiśniewskiego. Ja jestem umownie prezesem i biorę odpowiedzialność, ale to jest ich miejsce pracy i ich wynagrodzenia. Im więcej włożą serca, tym więcej będzie dla nich do podziału – mówił.

Międzyrzec Podlaski: dalszy rozwój technologiczny

Wipasz jest jednym z największych pracodawców w rejonie Międzyrzeca Podlaskiego. W tamtejszym zakładzie przetwórczym zatrudnionych jest około 1,5 tys. osób. Prezes zapowiedział jednak, że firma nie planuje w mieście kolejnych dużych obiektów budowlanych.

– Więcej w Międzyrzecu już nie zamierzamy budować, bo zaczęlibyśmy utrudniać życie mieszkańcom. Oczywiście będą nowe maszyny i zmiany technologiczne wewnątrz zakładu, ale nie planujemy następnych dużych obiektów – wyjaśnił Józef Wiśniewski.

W praktyce oznacza to, że kolejne inwestycje Wipaszu będą powstawały w nowych lokalizacjach. Spółka poszukuje terenów, na których możliwe jest połączenie dostępu do pracowników i infrastruktury z odpowiednią odległością od zabudowy mieszkaniowej.

– Potrzebujemy nowych terenów i nowych miejsc, gdzie możemy realizować swoje inwestycje. Musimy przy tym pamiętać, że jesteśmy częścią lokalnej społeczności, a nie wyspą działającą obok niej – zaznaczył.

Polski drób w europejskiej czołówce

Otwarcie fermy w Worońcu odbywa się w czasie, gdy Polska pozostaje największym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej. Według Eurostatu w 2024 r. krajowa produkcja wyniosła około 2,9 mln ton i odpowiadała za 20,5 proc. produkcji unijnej. Skala sektora sprawia, że decyzje dotyczące hodowli wpływają również na popyt na zboża i pasze, stabilność gospodarstw, eksport oraz bezpieczeństwo żywnościowe.

Józef Wiśniewski ocenił, że państwo nie prowadzi dostatecznie poważnej debaty o przyszłości tego sektora.

– Od wielu lat mówię, że nie mamy dobrej strategii dla rolnictwa i nie odczytujemy globalnych zmian, jakie następują. Widzimy po rentowności hodowli trzody, produkcji mleka czy uprawy zbóż, że jest gorzej. Trzeba coś z tym zrobić. Nie wiem, czy nie jest za późno, ale lepiej późno niż wcale – powiedział.

W jego opinii dyskusja nie może ograniczać się do prostego przeciwstawienia tradycyjnego gospodarstwa dużej, nowoczesnej instalacji.

– Polacy jedzą stosunkowo dużo mięsa z kurczaka. Kiedy ktoś mówi: „Wróćmy do tradycyjnej hodowli”, trzeba zapytać, gdzie ona jest i kto się jej podejmie. Te 30 kg, które zjada rocznie przeciętny Polak i o których wcześniej wspominałem, albo wyprodukujemy sami, albo ktoś bardzo chętnie wyprodukuje za nas. Cała sztuka, a jednocześnie patriotyzm, polega na tym, żeby produkować zdrowiej i w polskich firmach – przekonywał.

Prezes nie zgadza się również z określaniem hodowli zwierząt mianem produkcji przemysłowej.

– Kurczak czy inne zwierzę nigdy nie jest produktem przemysłowym, bo to nie jest maszyna ani taśma. Możemy mówić o dużej skali, ale w centrum nadal jest żywe zwierzę i warunki, które trzeba mu zapewnić – zaznaczył.

„Będziemy budować”

Wipasz zapowiada dalsze inwestycje, choć ich ciężar ma przesuwać się z Międzyrzeca Podlaskiego do nowych lokalizacji. Prezes wskazuje, że rozwój firmy ma służyć pracownikom, samorządom i całemu otoczeniu gospodarczemu.

– Tym, którzy nam kibicują, i tym, którzy nie kibicują, mówię: będziemy budować. Jesteśmy to winni naszym pracownikom, żeby mogli coraz lepiej zarabiać. Jesteśmy to winni gminom i samorządom, które widzą, że korzysta na tym lokalna społeczność – zadeklarował.

Wiśniewski unikał jednak przedstawiania dotychczasowego rozwoju Wipaszu jako osobistego sukcesu.

– Boję się słowa „sukces”. Wystrzegam się nazywania siebie człowiekiem sukcesu. Uważam, że trzeba mieć wizję, globalnie odczytywać rynek i podchodzić z pokorą do wszystkiego, co się robi – mówił.

– Bez pokory i ciężkiej pracy nic się nie uda. Tak jak w piłce nożnej trzeba ciągle gryźć trawę, mieć strategię, piłkarzy i wierzyć w powodzenie – podsumował Józef Wiśniewski.

Otwarcie fermy drobiu Wipasz w Worońcu jest kolejnym elementem rozbudowy zaplecza hodowlanego firmy. Jednocześnie skupia w jednym miejscu najważniejsze pytania stojące przed branżą: jak utrzymać konkurencyjność i bezpieczeństwo produkcji, a zarazem odpowiadać na oczekiwania dotyczące jakości żywności, dobrostanu zwierząt, środowiska, miejsc pracy i dobrego sąsiedztwa. I - co w obecnych niespokojnych czasach szczególnie istotne - zapewnić Polsce i Polakom bezpieczeństwo żywnościowe.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama