O sytuacji na ścieżce, która stanowi zejście z ul. Kąpielowej do ścieżki pieszo-rowerowej nad Krzną, gdzie znajduje się kładka na rzece prowadząca w kierunku ul. Brzeskiej, ale i strefa relaksu oddana do użytku mieszkańców kilka miesięcy temu, opowiedział pan Włodek, który po raz kolejny był świadkiem tego, co na tym przejściu się dzieje. – Rowerzyści przeganiają z tego dojazdu pieszych, często dzieci czy seniorów. Już w maju byłem świadkiem takich sytuacji, ale ostatnio się one powtarzają – przyznaje.
Jego zdaniem winne jest oznakowanie, bo na fragmencie Kąpielowej, stanowiącym połączenie ze ścieżką nad Krzną, ustawiono znak informujący, że to ścieżka dla rowerów. – No i rowerzyści uważają, że to przejazd tylko dla nich. Rodzą się nieporozumienia. Nie jest to już kulturalne zwracanie uwagi, ale często przekleństwa i inne obraźliwe zwroty. Strach pomyśleć, co będzie dalej – przyznaje mieszkaniec.
Żółte tablice
Mieszkaniec interweniował w magistracie, ale jak mówi, bez większych efektów. Przyznał, że w okolicy kładki na Krznie pojawiła się żółta tablica z informacją zawierającą przepisy dotyczące dopuszczenia ruchu pieszych traktem dla rowerów, gdy nie ma innej trasy dla spacerowiczów. – Jedni przeczytają, inni nie. A po drugie, na najbardziej spornym odcinku, czyli końcówce ul. Kąpielowej, dodatkowych informacji nadal nie ma. Jak usłyszałem w ratuszu, przejazd jest za wąski, by był pieszo-jezdny. Moim zdaniem w takim wypadku trzeba pomyśleć, co zrobić, żeby to zmienić, bo ludzie chcą tamtędy spacerować – wskazuje.
Marcin Dudziński, współautor projektów zrealizowanych w ramach budżetu obywatelskiego, które w ostatnich latach pojawiły się nad Krzną na wysokości os. Młodych i stanowią tereny służące wypoczynkowi nad rzeką, a jednocześnie mieszkaniec os. Młodych, przyznaje, że temat jest mu dobrze znany. - Już parę lat temu, tuż po oddaniu do użytku ścieżki rowerowej będącej ważnym skrótem w kierunku ulicy Brzeskiej, zwracałem uwagę, że jej projekt obarczony jest poważnym błędem. Brak wydzielonego ciągu pieszego lub pieszo-rowerowego na tym fragmencie drogi to w mojej ocenie nieporozumienie, którego do dziś nie jestem w stanie w pełni zrozumieć. Od samego początku brakowało tu przemyślanej organizacji ruchu, co niemal natychmiast doprowadziło do ostrych sprzeczek i sytuacji konfliktowych między pieszymi a rowerzystami – potwierdza sytuację na ścieżce opisywaną przez pana Włodka.
Zaznacza, że interweniował w tej sprawie tak u miejskich radnych, jak i w bialskim magistracie. - Urzędnicy argumentowali wówczas, że ścieżka jest za wąska i technicznie nie spełnia warunków na klasyczny ciąg pieszo-rowerowy. Zaproponowałem alternatywne rozwiązanie w postaci tablicy informacyjnej. To dzięki moim ówczesnym staraniom przy mostku stanęła żółta tablica powołująca się na art. 11 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym. Przypomina ona o tym, że w razie braku chodnika pieszy może korzystać ze ścieżki, pamiętając jednak o kluczowej zasadzie: to kierujący rowerem ma tam pierwszeństwo. Rozwiązanie okazało się niewystarczające. Sam byłem świadkiem – i takie same sygnały nieustannie docierają do mnie od mieszkańców – że kluczowy problem generuje sam zjazd z ulicy Kąpielowej. W tym miejscu brakuje jasnego i czytelnego oznakowania dla osób wchodzących na trasę. Sprawia to, że konfliktów na styku pieszy–rowerzysta wciąż nie udało się całkowicie wyeliminować – przyznaje Dudziński.
Czas na reakcję
Dudziński uważa, że sytuację trzeba zmienić, bo tereny nad rzeka są mocno uczęszczane, a konflikty na dojściu do nich narastają. - Zwłaszcza po oddaniu do użytku strefy ciszy i relaksu, którego projekt współtworzyłem z myślą o udostępnieniu terenów nadrzecznych wszystkim mieszkańcom. Spacerowicze nie powinni obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Dlatego w tegorocznym budżecie obywatelskim zgłosiłem projekt w kategorii małej pod nazwą: „Bezpieczne zejścia do strefy ciszy i relaksu przy ul. Leszczynowej oraz poprawa zejścia na ulicy i na skarpie”. Dzięki takiemu rozwiązaniu ruch pieszy odbywał się będzie bez generowania napięć i zagrożeń. Inwestycja zaproponowana na Leszczynowej obejmuje stworzenie dokumentacji projektowej. Wskazałem też na modernizację zjazdu na łąki z ul. Na Skarpie, gdzie odcinek jest w dramatycznym stanie, stale podmywany przez wody opadowe spływające z ulicy. Bezpieczne zejście jest tam dziś praktycznie niemożliwe, rodzice z wózkami mają ogromny problem, a rowerzyści muszą zsiadać z jednośladów. Infrastruktura miejska ma służyć nam wszystkim. Należy zadbać, by osiedlowe trasy łączyły, a nie dzieliły mieszkańców – wskazuje Marcin Dudziński i przypomina, że mieszkańcy osiedla mogą poprawić sobie dostęp do terenów rzecznych, głosując w BO.
Kwestią na razie pozostają jednak te ciągi, które są do dyspozycji. Co zatem ze zjazdem z ul. Kąpielowej nad rzekę, pytamy urzędników bialskiego ratusza? Na wstępie przypomniano nam, że to ścieżka rowerowa, gdzie ruch odbywa się zgodnie z art. 11 pkt 4 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym, czyli dopuszcza ruch pieszy, ale to rowerzysta ma pierwszeństwo. - Analogiczna sytuacja miała miejsce na odcinku drogi dla rowerów łączącym ul. Brzeską z drogą dla pieszych i rowerzystów, gdzie zamontowano tablice informujące o obowiązujących zasadach korzystania z drogi dla rowerów oraz o konieczności wzajemnego poszanowania wszystkich uczestników ruchu drogowego – przypomina o obecności „żółtych tablic” Iwona Hryciuk, kierownik referatu utrzymania dróg.
Magistrat zdecydował więc, że zejście z ul. Kąpielowej do terenów nadrzecznych zostanie dodatkowo oznakowane. Mając na uwadze, że dojście prowadzi do ogólnodostępnej strefy rekreacyjnej i jest użytkowane przez pieszych i rowerzystów, Urząd Miasta Biała Podlaska zastosuje tożsame rozwiązanie (tablice informacyjne – przyp. red.) – zapewniła kierownik Hryciuk.
CZYTAJ TEŻ:

Napisz komentarz
Komentarze