Do zdarzenia, w związku z którym Przemysław H. spędzi 3 miesiące w areszcie, doszło 12 września. -
Z ustaleń śledztwa wynika, że Przemysław H. za pośrednictwem telefonu komórkowego zawiadomił pracownika ochrony Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego o rzekomym podłożeniu ładunku wybuchowego na terenie placówki oraz konieczności ewakuacji pacjentów i personelu. Wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, wywołał przekonanie o bezpośrednim niebezpieczeństwie dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w znacznych rozmiarach, co skutkowało natychmiastową mobilizacją i interwencją służb ratunkowych oraz organów ścigania – relacjonuje występek prok. Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Oficer prasowa bialskiej KMP tak opisuje zgłoszenie alarmu: - W sobotnie popołudnie dyżurny bialskiej komendy otrzymał zgłoszenie dotyczące podłożenia na terenie szpitala ładunku wybuchowego. Z relacji zgłaszającego wynikało, że informacja ta została przekazana telefonicznie pracownikowi ochrony. Natychmiast rozpoczęły się działania bialskich funkcjonariuszy mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom, jak też pacjentom szpitala. W działaniach uczestniczyli m.in. funkcjonariusze wchodzący w skład Nieetatowej Grupy Rozpoznania Minersko-Pirotechnicznego oraz przewodnik z psem służbowym wyspecjalizowanym do wyszukiwania zapachów materiałów wybuchowych. Nasze działania wykluczyły istniejące zagrożenie - relacjonuje nadkom. Barbara Salczyńska- Pyrchla.
Na tym jednak nie koniec, bo podczas próby zatrzymania Przemysław H. nadal łamał prawo. -
42-latek, który zabarykadował się w części zamieszkiwanego domu, zabierając ze sobą niebezpieczne narzędzia. Groził obecnym na miejscu funkcjonariuszom pozbawieniem życia. W trakcie trwania interwencji rzucał w policjantów niebezpiecznymi przedmiotami, w tym cegłami i taflami szkła. By jak najszybciej wydostać mężczyznę z zamkniętego pomieszczenia nie narażając zdrowia i życia zarówno 42-latka jak też obecnych tam osób, w działaniach uczestniczyli negocjatorzy z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej oraz Chełmie, a także policyjni kontterroryści z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Lublinie - opisuje sytuację oficer prasowa KMP w Białej Podlaskiej.
Natomiast rzecznik PO w Lublinie wskazuje: - Przemysław H., działając w zamiarze zranienia funkcjonariusza, zrzucił z okna strychowego na przechodzącego wzdłuż budynku nadkom. Bogdana G. szklaną taflę o wymiarach około 40 cm x 60 cm. Zamierzonego celu nie osiągnął wyłącznie dzięki przytomnej reakcji innego policjanta, który ostrzegł kolegę – umożliwiło to odskok i uniknięcie uderzenia spadającą szybą, która rozbiła się kilka centymetrów od funkcjonariusza.
Do tych zarzutów doszły kolejne: wywieranie wpływu na czynności służbowe oraz znieważenie funkcjonariuszy. - W celu zmuszenia biorących udział w interwencji dziesięciorga funkcjonariuszy policji do odstąpienia od jego zatrzymania, stosował wobec nich przemoc, rzucając w nich różnymi przedmiotami, oraz groźby bezprawne. Podejrzany wulgarne i obelżywie znieważył interweniujących policjantów podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych – wylicza prok. Kozak.
W związku z tym Przemysław H. usłyszał 4 zarzuty: wywołania fałszywego alarmu (art. 224a k.k.), usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 156 § 1 k.k.), czynnej napaści i wywierania wpływu na czynności policjantów (art. 224 § 2 k.k.) oraz ich znieważenia (art. 226 § 1 k.k.).
Podejrzany nie przyznał się do stawianego zarzutu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Podał jedynie, że tego z uwagi na chorobę nie pamięta. Przemysław H. nie był w przeszłości karany – dodaje rzecznik PO w Lublinie.
Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Białej Podlaskiej, Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej uznał, że izolacja podejrzanego jest niezbędna dla zapewnienia prawidłowego toku postępowania. - Przemysławowi H. grozi kara od 3 do 20 lat pozbawienia wolności – informuje prok. Marcin Kozak.


Napisz komentarz
Komentarze