Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 14:26
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Na rowerze czuje się najlepiej

Ks. Witek Bednarz w Białej Podlaskiej był dwa razy, za każdym razem przyjeżdżał do miasta rowerem. Jest to jego wielka pasja, w tym roku tym środkiem transportu pokonał blisko 11 tys. kilometrów. Był na najbardziej wysuniętym na północ przylądku Nordkapp w Norwegii, a także na najdalej wysuniętym na zachód Cabo da Roca, znajdującym się w Portugalii. Swoje hobby postanowił przemienić w pomaganie. Dzięki temu zebrał ok. 40 tys. zł na rzecz chorej Zuzi.
Biała Podlaska: Na rowerze czuje się najlepiej

Jego przygoda rozpoczęła się, gdy dostał z okazji komunii świętej rower vigry3. Nim pokonywał pierwsze kilometry, zazwyczaj samotnie. – Pamiętam jak zrobiłem na nim 50 km w życiu. Była to niesamowita radość dla małego chłopaka – wspomina ks. Witek. I dodaje, że dobrze zapamiętał też pierwszy wypadek, kiedy wjechał pod traktor. Miał trudne dzieciństwo, gdyż jego ojciec zmarł, gdy chłopak miał czternaście lat, matka też chorowała, a miał trójkę młodszego rodzeństwa. – Trzeba było się zająć gospodarstwem rolnym i domem, więc w tym czasie na rower nie miałem już czasu – przyznaje. Po maturze zaczął studiować resocjalizację, ale zdanie zmienił po roku i zdecydował się pójść do seminarium. Gdy był na trzecim roku kupił rower. Ten bardzo mu się przydał, ponieważ seminarium znajdowało się w Lublinie, a wykłady odbywały się w miejscowości oddalonej od miasta o ok. 3 km. Na nowy zakup wydał tylko 320 zł. – Kupiłem rower w święto Matki Bożej. Znalazłem elegancki i zardzewiały, wziąłem go na wakacje do domu, gdzie brat mi go odmalował, poprzyklejaliśmy naklejki Canon Day, żeby wyglądał na markowy - wspomina.

Coraz częściej zamiast na wykłady z teologii, jeździł na rowerowe wycieczki, do Nałęczowa, Kozłówki czy Kazimierza Dolnego. Zwiększając za każdym razem dystans. Wreszcie udało mu się przejechać 100 km. By przyswoić materiał ze studiów, pożyczał notatki od kolegów, szybko się uczy. Dzięki temu na egzaminach dostawał same piątki. Jednak, jak sam mówi, pewnego razu "wpadł", tzn. przełożeni zauważyli, iż nie chodził na obowiązkowe zajęcia. Z tego powodu biskup zaprosił go na rozmowę, było to dwa miesiące przed święceniami. Powiedział, że Witold księdzem nie zostanie. – Wysłał mnie wtedy na roczny urlop, z opcją, że jak się sprawdzę, to może księdzem będę, ale raczej nie. Po pół roku zmienili biskupa, więc zostałem księdzem. Stało się to cudem – relacjonuje. Od tamtej pory każdy urlop spędza na rowerze, na początku wyruszył z Tomaszowa Lubelskiego na Woodstock, dzięki temu pokonał 800 km. Następna była wyprawa na Hel, wtedy udało mu się pokonać 1200 km w sześć dni. Kolejny wyjazd był za granicę, ks. Witek postanowił pojechać do mekki rowerzystów, czyli na Nordkapp w Norwegii. Poprosił proboszcza o pozwolenie. Dostał też dodatkowe dziesięć dni urlopu. Zgodę wyraził również biskup, który zaznaczył tylko by ks. Witek zaktualizował testament - co jest ogólnie przyjętym zwyczajem. – Osobą, którą najbardziej przeżywała, była mama, ale szczęśliwie mi się udało – przyznaje młody kapłan.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama