Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 15:20
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Wciąż pęka mi serce z rozpaczy

Wojciecha Cieleckiego patrol wojskowy zatrzymał 2 kwietnia 1982 roku na ulicy Długiej. Zginął od kul pijanego żołnierza podczas próby ucieczki. Przedtem wojskowi przez kilka godzin znęcali się nad mężczyzną, bili go i grozili mu bronią. O okolicznościach śmierci syna i kontrowersyjnych działaniach wojska i prokuratury opowiada matka bialskiego działacza NSZZ Solidarność.
Biała Podlaska: Wciąż pęka mi serce z rozpaczy

Do tragedii doszło o godz. 3 w nocy, z 1 na 2 kwietnia, na dwa tygodnie przed Wielkanocą. Minęło 36 lat, ale Jadwiga Cielecka wciąż czuje ból. - Są chwile, że mogę opowiadać wszystko dokładnie, ale niekiedy nie pamiętam jak się nazywam. Odkąd zginął wszystko jest inne – przyznaje. Jak wspomina, syn zawsze wieczorem wychodził po siostrę Małgosię na przystanek autobusowy, która o godz. 23 wracała z technikum wieczorowego. Tym razem było inaczej. – Drzwi stuknęły, więc sądziłam, że dzieci wróciły. Spokojna, że wszyscy są w domu, zasnęłam – opowiada Jadwiga. Rano miała wizytę u lekarza, więc poszła na przystanek. O śmierci syna dowiedziała się w autobusie od kuzynki. – Leżał z nogą podwiniętą pod siebie, twarzą do ziemi. Wokół była kałuża krwi. Był mocno pobity – relacjonuje. Znajomy lekarz kardiolog wyjaśnił, że Wojciech został postrzelony w aortę, stąd szybko się wykrwawił. Dlatego, nawet przyjazd pogotowia by go nie uratował. - Gówniarz podskakiwał - mieli wyznać badającej ich lekarce żołnierze, gdy zarzuciła im, popełnienie zbrodni po pijanemu. Jadwiga widziała syna kilka godzin przed śmiercią, szedł kupić słodycze, gdyż 3 kwietnia miał imieniny. Podzielił się wtedy spostrzeżeniem, że dziś "będzie czarna noc, bo wojskowi i policja kupują alkohol skrzynkami". – To chociaż nie idź nigdzie – odrzekła. Niestety, wybrał się na prywatkę. 

Zaraz po śmierci Wojtka do domu Cieleckich przyszedł oficer w stopniu porucznika. Poinformował, że będzie towarzyszył Jadwidze każdego dnia. Tak też się stało. Reżimowy opiekun zjawiał się rano, a wychodził wieczorem. Pilnował rodziny przez dwa tygodnie, aż do pogrzebu. - Zapewniał nas, że zostanie zrobiona kanalizacja na naszej ulicy oraz oświetlenie, a droga zostanie wyrównana. Dodawał też, że będzie mnie woził wojskowym samochodem, gdzie tylko będę potrzebowała. Wszystko okazało się mrzonką – wspomina matka Wojtka. Wokół domu często kręcili się też inni wojskowi. Prokurator przyjechał już pierwszego dnia po tragedii. Był nad wyraz szarmancki i składał wiele obietnic. Obiecał, że będzie obiektywny i wyjaśni sprawę do końca. – Jego zachowanie wydało mi się od początku sztuczne. Jednak jeszcze nie przewidywałam, jaka przykrość mnie z jego strony spotka – zaznacza Jadwiga. Po kilku tygodniach poszła na umówione z nim spotkanie. - Kiedy się zjawiłam, nie powiedział nawet dzień dobry. Następnie polecił, by przysłano sekretarkę i maszynę do pisania, bo "przyszła żona zabitego" - relacjonuje. Nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć, wyrzucając mu pijaństwo. Zaniepokojeni hałasem żołnierze zaprowadzili ją do lekarza. Dostała zastrzyk uspokajający.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 5

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama