Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:39
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Wciąż pęka mi serce z rozpaczy

Wojciecha Cieleckiego patrol wojskowy zatrzymał 2 kwietnia 1982 roku na ulicy Długiej. Zginął od kul pijanego żołnierza podczas próby ucieczki. Przedtem wojskowi przez kilka godzin znęcali się nad mężczyzną, bili go i grozili mu bronią. O okolicznościach śmierci syna i kontrowersyjnych działaniach wojska i prokuratury opowiada matka bialskiego działacza NSZZ Solidarność.
Biała Podlaska: Wciąż pęka mi serce z rozpaczy

Do tragedii doszło o godz. 3 w nocy, z 1 na 2 kwietnia, na dwa tygodnie przed Wielkanocą. Minęło 36 lat, ale Jadwiga Cielecka wciąż czuje ból. - Są chwile, że mogę opowiadać wszystko dokładnie, ale niekiedy nie pamiętam jak się nazywam. Odkąd zginął wszystko jest inne – przyznaje. Jak wspomina, syn zawsze wieczorem wychodził po siostrę Małgosię na przystanek autobusowy, która o godz. 23 wracała z technikum wieczorowego. Tym razem było inaczej. – Drzwi stuknęły, więc sądziłam, że dzieci wróciły. Spokojna, że wszyscy są w domu, zasnęłam – opowiada Jadwiga. Rano miała wizytę u lekarza, więc poszła na przystanek. O śmierci syna dowiedziała się w autobusie od kuzynki. – Leżał z nogą podwiniętą pod siebie, twarzą do ziemi. Wokół była kałuża krwi. Był mocno pobity – relacjonuje. Znajomy lekarz kardiolog wyjaśnił, że Wojciech został postrzelony w aortę, stąd szybko się wykrwawił. Dlatego, nawet przyjazd pogotowia by go nie uratował. - Gówniarz podskakiwał - mieli wyznać badającej ich lekarce żołnierze, gdy zarzuciła im, popełnienie zbrodni po pijanemu. Jadwiga widziała syna kilka godzin przed śmiercią, szedł kupić słodycze, gdyż 3 kwietnia miał imieniny. Podzielił się wtedy spostrzeżeniem, że dziś "będzie czarna noc, bo wojskowi i policja kupują alkohol skrzynkami". – To chociaż nie idź nigdzie – odrzekła. Niestety, wybrał się na prywatkę. 

Zaraz po śmierci Wojtka do domu Cieleckich przyszedł oficer w stopniu porucznika. Poinformował, że będzie towarzyszył Jadwidze każdego dnia. Tak też się stało. Reżimowy opiekun zjawiał się rano, a wychodził wieczorem. Pilnował rodziny przez dwa tygodnie, aż do pogrzebu. - Zapewniał nas, że zostanie zrobiona kanalizacja na naszej ulicy oraz oświetlenie, a droga zostanie wyrównana. Dodawał też, że będzie mnie woził wojskowym samochodem, gdzie tylko będę potrzebowała. Wszystko okazało się mrzonką – wspomina matka Wojtka. Wokół domu często kręcili się też inni wojskowi. Prokurator przyjechał już pierwszego dnia po tragedii. Był nad wyraz szarmancki i składał wiele obietnic. Obiecał, że będzie obiektywny i wyjaśni sprawę do końca. – Jego zachowanie wydało mi się od początku sztuczne. Jednak jeszcze nie przewidywałam, jaka przykrość mnie z jego strony spotka – zaznacza Jadwiga. Po kilku tygodniach poszła na umówione z nim spotkanie. - Kiedy się zjawiłam, nie powiedział nawet dzień dobry. Następnie polecił, by przysłano sekretarkę i maszynę do pisania, bo "przyszła żona zabitego" - relacjonuje. Nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć, wyrzucając mu pijaństwo. Zaniepokojeni hałasem żołnierze zaprowadzili ją do lekarza. Dostała zastrzyk uspokajający.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 5

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama