Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 19:59
Reklama
Reklama
Reklama

Najpiękniejsze wigilie były zawsze u dziadków

Najbardziej wyczekiwany i magiczny dzień w roku. We wspomnieniach z dzieciństwa pojawiają się postacie dziadków, smak potraw przygotowywanych przez babcie i mamy. No i choinka, piękna, ozdobiona własnoręcznie robionymi ozdobami.
Najpiękniejsze wigilie były zawsze u dziadków

Alina Kryjak z Woli Osowińskiej najpiękniejsze wigilie spędzała u dziadków, ze strony mamy, właśnie w Woli. - Jako mała dziewczynka, jak przez mgłę pamiętam, że stawiało się obok stołu snopek lub kładło się go pod stołem. To były przepiękne święta, na które zawsze czekałam. Wtedy zasiadaliśmy do wieczerzy - wspomina.

Święta u dziadków pani Aliny zawsze zaczynały się od modlitwy. - To nie była modlitwa czytana, chociaż mój drugi dziadek czytał ewangelię. Tam jednak rzadziej chodziliśmy - dodaje.

Zgromadzona przy stole rodzina modliła się własnymi słowami, wspominała tych, których zabrakło za stołem. A potem na stół wjeżdżały tradycyjne potrawy – kapusta, karp, racuchy, kompot z suszu, kluski z makiem, za którymi mała Alinka nie przepadała, oraz śledzie. - Próbowaliśmy wszystkich dwunastu potraw. Moim obowiązkiem było ich policzenie - przypomina sobie. 

W jej domu bardzo wszyscy uważaliśmy, żeby nic nie spadło ze stołu, a już - nie daj Boże - żeby nie była to łyżka lub widelec. To był zły znak – mogło kogoś ubyć przy wigilijnym stole za rok. Kolejnym zwyczajem w domu pani Aliny było palenie resztek wigilijnej wieczerzy. Musiał też zostać opłatek, ten kolorowy. - Zostawialiśmy go zwierzętom - opowiada.

Jako dorastająca już dziewczyna chętnie zanosiła go zwierzętom i zawsze zastanawiała się, czy mówią ludzkim głosem. - Te święta wspominam z rozrzewnieniem. Teraz już nie ma ani dziadków, ani rodziców i moje święta są już inne - podkreśla. 

Kręcone świeczuszki

Maria Frączek z Branicy Radzyńskiej pamięta, że w jej rodzinnym domu do wigilijnej wierzy zasiadano późno. - Kolacja była dopiero, kiedy rodzice skończyli pracę przy inwentarzu - wspomina.

Wieczerzę przygotowywała mama. Stół był przykryty białym obrusem, pod nim leżało siano. Zawsze znajdowało się dwanaście potraw i puste nakrycie dla niespodziewanego gościa. – I pamiętam, że zawsze był ten gość. Przyjeżdżał mój brat lub stryj – opowiada. Pani Maria nie pamięta za to chodzenia na pasterkę. - Do kościoła było daleko, dziesięć kilometrów - mówi. 

Wigilię w domu rodzinnym wspomina jako magiczny czas. Nastrój tworzyła też żywa choinka, ozdobiona nie światełkami, ale świeczkami. – To były małe świeczuszki, kręcone, wkładało się je do specjalnych zapinek i mocowało na gałązkach – mówi. Aniołek na czubku choinki własnoręcznie zrobiła mama pani Marii, a oplatał ją słomiany łańcuch. Każdy cukierek, zwłaszcza ten z choinki, był ogromną radością dla dzieci. Jak podkreśla, magii tamtych świąt dzisiaj już nie ma. 

Poleżeć na sianku

Kiedy Jan Marciniak ze Zbulitowa Dużego był dzieckiem, w domu siano kładło się nie tylko pod obrus, ale też pod stół. - A my, dzieci, wchodziliśmy pod blat, aby poleżeć na tym sianku – opowiada.

- Moja wigilia zawsze była piękna – bez wahania mówi Teresa Łukaszczuk, dyrektor szkoły w Żabikowie. Wszystkie wigilie spędzała u dziadków w Niewęgłoszu nad rzeką Tyśmienicą. Z tych wieczerzy pamięta siano pod stołem, w którym ukryte były pierwsze prezenty. Drugie dziewczynki znajdowały w pierwszy dzień świąt pod choinką. Sianko leżało też pod białym obrusem.

– Po kolacji wyciągaliśmy je. Kto wyciągnął, temu szczęście bardziej dopisywało w nowym roku – opowiada pani Teresa. Po wieczerzy dziadek zabierał siano, razem z chlebem, który został, i okruchami opłatka, po czym zanosił zwierzętom. – Do dziś nie wiem, czy dostawały je wszystkie, ale na pewno uprzywilejowany był koń – śmieje się.

Cały artykuł znajdziesz w elektronicznym i papierowym wydaniu Słowa nr 51-52.

Aneta Franczuk


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama