Zdolności odziedziczył po dziadku i ojcu. – Obydwaj potrafili stworzyć coś z niczego. Z uwagi na czasy i brak wszystkiego, dziadek i tata zajmowali się głównie wykonywaniem przedmiotów użytkowych. Ojciec toczył w drewnie żyrandole, kwietniki, nogi do krzeseł, ale miał również talent do malowania. Na osiedlu szarych wtedy jeszcze bloków, w Konstantynowie, na ścianie przy balkonie, przerysował historyjkę ze słynnej gumy donaldówki. Potrafił też odtwarzać rysunki z podręczników, malując je w moim zeszycie do religii, z czego bardzo się cieszyłem. Dziadek prowadził gospodarstwo we wsi Jakówki, jeśli popsuła mu się jakaś rzecz w gospodarstwie, bez problemu sam ją naprawiał lub wykonał nową. Grał również na harmonijce. Dziś nie ma już dziadka ani mojego taty, Myślę jednak, że po części każdy nich z mieszka we mnie – przyznaje Konrad Tarasiuk.

Jego miłość do rzeźbienia rodziła się powoli. Najpierw, jeszcze będąc dzieckiem chętnie sięgał po ołówek i znikał na całe godziny w pokoju, gdzie kopiował postacie ze zdjęć oraz martwą naturę. Kolejnym etapem była fascynacja pastelami i węglem, a także odkrywanie możliwości jakie niosą ze sobą te techniki. Dziesięć lat temu zdecydował się spróbować swoich sił w rzeźbieniu. Warto dodać, że Konrad nie ukończył w tym kierunku żadnej szkoły, nie miał też swojego mentora. Pierwsze postępy w nauce rzeźbienia zawdzięcza podpatrywaniu rodzimych i zagranicznych artystów przez internet. W ten sposób zdobył również wiedzę na temat narzędzi używanych do rzeźbienia. Pierwsze jego prace to głównie rzeźby sakralne. Umiłowanie świata roślin i zwierząt dało o sobie znać w kolejnej serii rzeźb. Temu rodzajowi tworzenia Konrad Tarasiuk jest wierny do dziś. Z kawałka drewna wyłaniają się postacie mieszkańców lasu – łosia, sowy czy leśnych ptaków. Nierzadko są to delikatne i subtelne kwiaty.
Konrad Tarasiuk wraz z partnerką Katarzyną od sześciu lat mieszka w Kolonii Zakalinki, w otoczeniu pól i lasów. - Odkąd się poznaliśmy w 2004 roku, naszym wspólnym marzeniem było by zamieszkać jak najbliżej sąsiedztwa natury, a z dala od ludzi. Udało się nam zrealizować nasze plany, chociaż z perspektywy czasu wiemy, że najchętniej osiedlilibyśmy się jeszcze dalej od cywilizacji – mówi para.
Konrad Tarasiuk od kilku lat interesuje się także pszczelarstwem. Pod czujnym okiem pszczelarza z 50-letnim doświadczeniem, Kazimierza Korpysza z Białej Podlaskiej, uczy się prowadzenia pasieki tradycyjnymi metodami. Temat zwierząt domowych w życiu Konrada Tarasiuka przeplata się na polu zawodowym i prywatnym, dlatego też tego elementu nie mogło zabraknąć w jego twórczości. – Chętnie robię swoim kocurom zdjęcia, a zdarza się, że znakomicie pozują. Dlatego często postanawiam je uwiecznić w rzeźbie – śmieje się autor. Stąd ma już wiele rzeźb kotów. Jednak duża część prac nie znajduje się u niego w domu a trafia do przyjaciół, z których większość jak on sam kocha zwierzęta. Kilka prac Konrada trafiło na aukcje charytatywne organizowane przez stowarzyszenia działające na rzecz bezdomnych zwierząt.


![Łąki nad Toczną zmieniają oblicze. Wielki postęp prac przy budowie bulwarów [ZDJĘCIA] Łąki nad Toczną zmieniają oblicze. Wielki postęp prac przy budowie bulwarów [ZDJĘCIA]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/sm-4x3-laki-nad-toczna-zmieniaja-oblicze-wielki-postep-prac-przy-budowie-bulwarow-zdjecia-1778229567.jpg)
![Biała Podlaska. Uczniowie ZSZ nr 2 zatańczyli zorbę. Pokaz cieszy się dużym zainteresowaniem [FILM] Biała Podlaska. Uczniowie ZSZ nr 2 zatańczyli zorbę. Pokaz cieszy się dużym zainteresowaniem [FILM]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/sm-4x3-biala-podlaska-uczniowie-zsz-nr-2-zatanczyli-zorbe-film-1778238341.jpg)




![Pożar przy ul. Sławacińskiej. Płonął drewniany dom kryty strzechą [ZDJĘCIA] pożar sławacińska biała podlaska dom kryty strzechą straż pożarna](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/sm-4x3-pozar-przy-ulicy-slawacinskiej-plonal-drewniany-dom-kryty-strzecha-1778225669.jpg)







Napisz komentarz
Komentarze