Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 07:46
Reklama
Reklama

Ludzie z pasją: Daję motocyklom nowe życie

Kiedy jedzie po stary motocykl, nie wie, co zastanie. Jego determinacja, pracowitość i wielka wola sprawiają, że pordzewiały złom zyskuje nowe życie. Staje się dziełem godnym podziwu i wzbudza zachwyt. Odnawianie motocykli to przyjemny nałóg, który daje Józefowi Zabłockiemu satysfakcję i motywację do dalszego działania
Ludzie z pasją: Daję motocyklom nowe życie

Pan Józef przez 26 lat pracował w Bialskim Przedsiębiorstwie Budowlanym i 6 lat w spółce BPB. Od 1979 r. mieszka w Piszczacu. Ma żonę i dwóch dorosłych synów, którzy założyli już swoje rodziny. Na emeryturze odkrył nową pasję, która pochłonęła go w stu procentach. Dziś jest szczęśliwym posiadaczem 10 motocykli i bywalcem zlotów zabytkowych pojazdów.

Motocyklem jeździłem na podryw
Jest słoneczny poranek. Zmierzam w kierunku Piszczaca. Zjeżdżam w małą uliczkę, mijam kolejne budynki i dojeżdżam do domu z pięknym ogrodem. Biorę głęboki oddech, bo czuję, że to będzie wyjątkowa wizyta. Wokół domu bujna roślinność, w środku posesji oczko wodne, dalej trawnik. Gospodarz wita mnie aromatyczną kawą i ciastem. Oprowadza po podwórku, pokazuje błyszczące w słońcu motocykle. Robią wrażenie! Dopieszczone w każdym detalu, są dumą pana Józefa. Siadamy w altance. Mieszkaniec Piszczaca rozpoczyna swą opowieść, której słucham z zapartym tchem.

– W 1960 r. kupiłem pierwszy motocykl. To była jawa 175 cm sześciennych pojemności. Miał 4 lata. Jako młody chłopak cieszyłem się, bo nadawała się na podryw – śmieje się pan Józef. – Kolejną maszynę kupiłem w 1971 r. Była to wueska i dojeżdżałem nią do pracy. Potem była następna wueska, ale wtedy miałem już samochód, więc ją oddałem – opowiada mieszkaniec Piszczaca.

Ja też mogę to robić!
- Wiele lat później, bo około 10 lat temu zobaczyłem w telewizji reportaż o pasjonacie ze Śląska, który odnawia stare motocykle. Pamiętam taką scenę, w której wsiadł na swoją wueskę, odpalił ją i odjechał. Pomyślałem, że ja też mógłby robić coś takiego. Tym bardziej, że jestem na emeryturze i mam teraz więcej czasu. Zacząłem szukać maszyny. Jeździłem po okolicy i pytałem, kto ma motocykl. W ten sposób zdobyłem 10 sztuk. Często bywało tak, że nie był to kompletny motocykl, np. nie miał kół czy silnika. Trzeba było się więc zająć zbieractwem. Początkowo części szukałem u ludzi. Z czasem zacząłem korzystać z internetu. Nie zdawałem sobie sprawy, ile jest osób, które kochają odnawiać motocykle. Często oglądam filmiki, piszę na forach, radzę się – opowiada pan Józef. (...)

Kocham odnawianie jednośladów
– Kiedy wyremontowałem mój pierwszy motocykl i zobaczyłem efekt, pokochałem tę pracę. Na moich oczach stary motocykl, który leżał pod stodołą i rdzewiał, krok po kroku zyskiwał nowe oblicze. Sprawiało mi to ogromną radość – przyznaje emeryt z Piszczaca.

– Pewnej środy przejechałem się nim na rynek. Tłumy oglądały mój jednoślad, a ja byłem naprawdę dumny. Tego dnia postanowiłem, że będę się tym zajmować dalej. W ciągu 10 lat przeżyłem wiele zabawnych historii. Pewnego dnia pojechałem do Rossosza, do pana który sprzedaje części. Dowiedziałem się od niego, że w Białej Podlaskiej organizowane jest otwarcie sezonu motocyklowego. Miałem wtedy wuefemkę i postanowiłem ją pokazać. To było ok. 5 lat temu. Kiedy zebrani zobaczyli moją maszynę, oglądali ją z zaciekawieniem, sadzali dzieci, robili zdjęcia i zadawali pytania. Wtedy podszedł do mnie groźnie wyglądający mężczyzna, z kucykiem do pasa, klepnął mnie w łopatkę i powiedział: „A co ty sobie wyobrażasz? To mój motocykl za 50 tys. zł stoi i nikt na niego nie spojrzał, a wszyscy są wokół twojej wuefemki?" Przestraszyłem się. Odwróciłem, a on stał uśmiechnięty – wspomina pan Józef.

Do każdego motocykla podchodzę indywidualnie
Jego pasja trwa do dziś. Obecnie jest posiadaczem 10 modeli. Każdy przeszedł kapitalny remont. Wiele z nich jeszcze niedawno stało w starej stodole, w słomie, zapomniane i nadgryzione zębem czasu. Tak było m.in. z 2 motocyklami. – Pewnego dnia przyjechał do mnie mieszkaniec Połosek. Miał w starej oborze 2 niekompletne motocykle. Oddał mi je, mówiąc że jest pewien, iż dam im drugie życie, że one się nie zmarnują. I faktycznie, dziś stoją zrobione. Zostały uratowane przed śmiercią – cieszy się emeryt. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 23 czerwca


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: Jarząbek Wacław, trener II klasy Treść komentarza: Dodatkowo trener jest jednocześnie członkiem zarządu, zaś zarząd to kumple tęczowego Mychajło - tzw. brązowe nosy. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: Może się troszkę rozluźni w pociągach. Nie jeżdżę zbyt często , ale generalnie zawsze wszystkie miejsca są zajęte i nie za bardzo da się kupić na ostatnią chwilę w kasie . Zwykle pada odpowiedź - nie ma , może byc pierwsza klasa ? I nie jest to aż tak duża rożnica pod warunkiem że nie korzysta się ze zniżek np KDR. W pierwszej nie przysługuje. Rad nie rad , kupujesz, albo na stojaka. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:20 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Na torach pojawi się Bug i Krzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama