Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 08:42
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Z Archiwum X: Brutalny morderca na przepustce z poprawczaka

W 1996 roku w Wohyniu doszło do morderstwa kobiety i dziecka. Sprawcą okazał się 15-latek. Nie był to niestety koniec pasma nieszczęść jego rodziny.
Z Archiwum X: Brutalny morderca na przepustce z poprawczaka

Sąsiedzi bali się Stefana, nie mniej niż jego rodzina. Na wsi niedaleko Drelowa, gdzie mieszkał z żoną i siedmiorgiem dzieci, mówiono, że agresywny, że pijak, że kawał drania. Ale robotny, co w latach 90. było jedną z najbardziej szanowanych cech i często przykrywało najgorsze wady. Mimo pobierania renty, mężczyzna najmował się do pracy, gdzie tylko się dało – a to obornik przerzucał, a to pomagał przy zbiorze buraków.

Część pieniędzy przepijał, resztę łożył na rodzinę, która mimo jego wkładu i zasiłku z pomocy społecznej żyła w ubóstwie. Liczne potomstwo Stefana było niedożywione, a według przydzielonego im w późniejszych latach kuratora, w domu jadano głównie chleb ze smalcem i nazbierane w lesie grzyby. Przez całe lato dzieci zrywały zioła, jagody i wszystko inne, co nadawało się do zjedzenia lub na sprzedaż. Zarobione pieniądze pomagały spłacać zaciągnięte w miejscowym sklepie "kreski". Dzieci pracowały też przy domu, rąbały drewno, nosiły wodę ze studni. Ojciec trzymał ich krótko, nie znosił sprzeciwu i wymagał bezwzględnego posłuszeństwa, które egzekwował krzykiem i karami cielesnymi.

Na wsi mówiono, że Stefan może i wulgarny, i nie do życia, ale byłby inny, gdyby nie żona. - To przez nią on taki. Ani uprane, ani ugotowane, ani pocerowane, ani to, ani sio, tylko kawka i papierosek! – psioczyły sąsiadki. W 1995 roku prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące znęcania się nad kobietą przez męża. Z czasem jednak poszkodowana wycofała oskarżenia, a sprawę umorzono.

Przed wrzaskami i biciem dzieci Stefana często uciekały do babci. W białym, drewnianym domku w Wohyniu szczególnie często bywał najstarszy z rodzeństwa, Adrian. To jego upodobał sobie ojciec na kozła ofiarnego i główny cel swojej agresji. Bił go na przeróżne sposoby, często tak dotkliwie, że chłopiec nie mógł usiedzieć na sinych pośladkach. Rzucał w syna siekierą, zakładał na szyję stryczek i straszył, że powiesi go na brzozie. Gdy Adrian wagarował, Stefan nie pozwalał mu wracać do domu i kazał nocować w zbożu lub chlewiku, gdzie chłopca podgryzały szczury. Matka po kryjomu wynosiła mu kurtkę, by nie zmarzł w nocy. 

Niezaradni wychowawczo

Jesienią 1994 roku 13-letni Adrian zapukał do drzwi znajomej swojej babci. 82-latka otworzyła znanemu z widzenia chłopcu, a ten wpadł do izby jak burza. Usiadł na krześle i skarżył się, że go pobito i boi się wyjść na zewnątrz. Poprosił staruszkę o szklankę wody, a gdy ta odwróciła się w stronę zlewu, chwycił za kuchenny nóż i z całej siły wbił go kobiecie w plecy, która krzyknęła przeraźliwie, a nastolatek wybiegł na podwórko. Słaniając się na nogach, widziała przez okno jak wraca z metalowym prętem w ręku. Ostatkiem sił doszła do drzwi i przekręciła klucz. Zaczął w nie uderzać i usiłował wyważyć, jednak bezskutecznie. Uciekł spłoszony przez kuzynkę 82-latki, która przyszła z wizytą.

Ofiara niedoszłego mordercy spędziła tydzień w szpitalu, a on sam został zatrzymany. Chłopiec był już znany policjantom, bo zaledwie dwa tygodnie przed atakiem był wraz z jednym z młodszych braci przesłuchiwany jako podejrzany o kradzież z włamaniem. Tym razem Adrianowi zarzucono usiłowanie morderstwa. Podczas przesłuchań wyszło na jaw, że 13-latek i jego młodsze rodzeństwo są ofiarami przemocy ze strony ojca oraz żyją w tragicznych warunkach. Kuratorka, która wizytowała ich dom w tamtym czasie, opisała go słowami: Podłogi to gołe deski i klepisko. Łóżko do spania po dwoje, mały stoliczek, dwa krzesła, szafa i telewizor. Panuje brud. Na stole pełno piachu, przy chlebie koty, a bywało, że i kury, i psy. Zaduch. Dzieci nie mają minimalnych warunków do nauki.

W raporcie znajduje się także informacja, że Stefan i jego żona, którzy permanentnie narzekają na brak pieniędzy, nie potrafią uszanować ubrań, które są im dostarczane z ośrodka charytatywnego. Po użyciu palą je lub wyrzucają na podwórze.

Kuratorzy uznali zgodnie, że małżonkowie są niezaradni wychowawczo, mimo to sąd orzekł, że nie ma dostatecznych dowodów na ich winę, dlatego nie można odebrać im dzieci. Szóstka z nich została więc przy rodzicach, którym jedynie ograniczono prawa. Adrian z kolei został umieszczony w zakładzie poprawczym.

Dom naprzeciwko


W niedzielę 7 września 1996 roku do małego, białego domku w Wohyniu zjechała się liczna rodzina. Na wyprawianych imieninach pojawił się też najstarszy wnuk solenizantki. Adrian co prawda z przepustki miał wrócić do Zakładu Poprawczego w Świeciu już trzy tygodnie temu, ale służby niezbyt interesowały się jego zniknięciem. Czuł się pewnie, bo i nie była to jego pierwsza ucieczka.

Gdy goście rozjechali się do domów lub twardo spali po zakrapianej imprezie, Adrian leżał na tapczanie i przypomniał sobie dawno podsłuchaną rozmowę – mieszkające po drugiej stronie ulicy małżeństwo omawiało wyjazd za granicę. Wywnioskował, że w domu Stanisława i Marii musi być spora suma pieniędzy. Wstał więc z posłania, wziął kuchenny nóż i po cichu wykradł się z babcinego domu. Drzwi wejściowe sąsiadów były zamknięte, nastolatek zauważył jednak lekko uchylone okno na tyłach posesji. Wślizgnął się do kuchni i zaczął penetrować dom w poszukiwaniu gotówki. Hałas obudził gospodynię, która wyszła sprawdzić, co się dzieje. Zaskoczony włamywacz rzucił się na nią z nożem. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 18 sierpnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Matka 21.08.2020 08:00
Czasem zastanawiam się dlaczego tacy ludzie mają dzieci moim zdaniem szkoda tylko chłopaka a starzy powinni być oddani na leczenie

miejscowa 21.08.2020 07:11
Znam tą rodzinę i historię. Jakoś ułożyli sobie życie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Okna Artpol
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: Jarząbek Wacław, trener II klasy Treść komentarza: Dodatkowo trener jest jednocześnie członkiem zarządu, zaś zarząd to kumple tęczowego Mychajło - tzw. brązowe nosy. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: Może się troszkę rozluźni w pociągach. Nie jeżdżę zbyt często , ale generalnie zawsze wszystkie miejsca są zajęte i nie za bardzo da się kupić na ostatnią chwilę w kasie . Zwykle pada odpowiedź - nie ma , może byc pierwsza klasa ? I nie jest to aż tak duża rożnica pod warunkiem że nie korzysta się ze zniżek np KDR. W pierwszej nie przysługuje. Rad nie rad , kupujesz, albo na stojaka. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:20 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Na torach pojawi się Bug i Krzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama