Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 12:37
Reklama
Reklama
Reklama

Ligawki, prządki, podskubki - o adwencie na południu Podlasia

W minioną niedzielę rozpoczął się adwent, czyli czas oczekiwania chrześcijan na narodziny Chrystusa. Niegdyś nazywany był „czterdziestnicą” albo „przedgodami”. Rozpoczynało go granie na ligawkach, które później każdego dnia budziły ludzi, by nie zaspali na roraty, czyli codzienne poranne nabożeństwo. Wieczorami kobiety spotykały się w chałupach podczas darcia pierza czy przędzenia wełny. Dzieci przygotowywały choinkowe ozdoby, mężczyźni powstrzymywali się od prac w polu, by ziemia mogła odpocząć. Wszyscy zachowywali ścisły post. Tak właśnie adwent wyglądał niegdyś na południowym Podlasiu.
Ligawki, prządki, podskubki - o adwencie na południu Podlasia

Autor: Zdjęcia Adam Trochimiuk

„Adwent” to spolszczony skrót łacińskiej formy „adventus”, co dokładnie oznacza „przyjście, przybycie, nadejście”. Wiąże się z oczekiwaniem chrześcijan na narodzenie Chrystusa. Przypomina o tym, że muszą się duchowo przygotować do świąt Bożego Narodzenia. W przeszłości okres ten nazywany był „czterdziestnicą”, ponieważ w średniowieczu trwał 40 dni. Zaczynał się dzień po dniu świętego Marcina. W polskiej tradycji pojawia się również nazwa „przedgody”. W czasie adwentu nie jedzono mięsa, tłuszczu pochodzenia zwierzęcego, nie pito alkoholu, a w środy i piątki powstrzymywano się od spożywania nabiału. Był to czas spokoju, oczekiwania w zadumie i ciszy.

Wieczornice, prządki i podskubki
Na południowym Podlasiu, jak i w innych regionach Polski, adwent i długie jesienne wieczory były czasem zwyczajowych spotkań  łączonych zawsze z pracą: przędzeniem wełny i lnu, darciem pierza, czyli tzw. szkubaczkami lub podskubkami, przebieraniem siewnego ziarna, fasoli lub grochu i innymi kobiecymi robotami ręcznymi. Z kolei mężczyźni młócili cepami zboże, żęli sieczkę, mielili zboże, łatali stare i robili nowe chodaki. Niegdyś w całej Polsce wierzono bowiem, że w  okresie adwentu ziemia musi odpoczywać, należało więc zaprzestać wszelkich prac w polu. Zabronione było kopanie, oranie, grabienie czy rozrzucanie nawozu. Poruszona ziemia może być później jałowa i nie wyda plonu. Funkcjonowało nawet przysłowie, które ostrzegało gospodarzy przed adwentowymi pracami w polu – „Kto w adwencie ziemię pruje, temu siedem lat choruje”.  Według wierzeń należało je zakończyć przed 11 listopada. (...)

 Nabożeństwa przed świtem
Jeśli już przy modlitwie jesteśmy, na południowym Podlasiu powszechnym obyczajem, który praktykowany jest przez wielu do dziś, był udział we mszy świętej ku czci Najświętszej Marii Panny. Odprawiana była ona przed świtem i nazywana „roratami”. Nabożeństwo swoją nazwę wzięło od pierwszych słów pieśni błagalnej śpiewanej w jego trakcie pt. „Rorate coeli desu per” w tłumaczeniu – „Spuśćcie rosę niebiosa”. (...)

Wstrzemięźliwość od pokarmów

Oczywiście jako czas refleksji i oczekiwania na przyjście nowonarodzonego Chrystusa, adwent wiązał się z wieloma wyrzeczeniami, dlatego ludność zachowywała ścisły post. W czasie adwentu nie jadano mięsa, spożywano zaś pieczone ziemniaki, kiszoną kapustę, barszcz grzybowy, a także słoduchę, tzw. wodę makową. Szerokie zastosowanie miał również gotowany susz – ugotowaną z niego polewkę jedzono z chlebem, kartoflami, kaszą hreczaną (gryczaną). Dla dzieci często gotowano lub pieczono na piecu bób. Zamiast tłuszczu pochodzenia zwierzęcego stosowano olej konopny, który często przesmażano z cebulą z dodatkiem soli. Na południowym Podlasiu podstawą adwentowego jadłospisu były ziemniaki, jak również kapusta czy gotowany groch. (...)

Ligawki, legacze, otrębywanie Adwentu
Na południowym Podlasiu znana jest tradycja „otrębywania” adwentu za pomocą ligawki. Co to właściwie jest? To dawny pasterski instrument dęty o kształcie rogu, można go porównać do kaszubskiej bazuny i podhalańskiej trombity. Wykonuje się ją z przepołowionej gałęzi, najczęściej sosny, olchy lub wierzby, z wydrążonym kanałem i zwężającej się ku ustnikowi. Obie połowy są składane i spojone obręczami ze skręcanej wici drzewnej. W kulturze ludowej pełniły funkcję sygnałową, związane są ściśle z praktyką pasterską, bowiem pierwotnie sygnalizowano ich dźwiękiem spęd bydła na wiosenny wypas. Niegdyś ligawką posługiwał się tzw. pasterz gminny, czuwający nad wieloma powierzonymi sobie stadami. Wobec postępującego upowszechniania się w XIX wieku indywidualnego wypasu, rola pasterza gromadzkiego zanikała. Zmieniło się wówczas także zastosowanie instrumentu z użytkowego na symboliczny. Na południowym Podlasiu ligawki związane są z tradycją otrębywania Adwentu.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 1 grudnia



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama